ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2019 nr 260
17 Pro Medico • czerwiec 2019 snej medycynie. Tym większy zaszczyt i przyjemność, gdyż stanowi ona pewne ukoronowanie mojej pracy naukowej w dziedzinie medycyny fizykalnej i zyska- ła uznaniew tak szacownymgronie. Oczy- wiście to zasługa i wysiłek całego zespo- łu, który wspierał i pomagał mi w mojej pracy badawczej. Nagrodę tę otrzyma- łem za pracę nad systemem obrazowania endoskopowego, umożliwiającym ocenę stopnia złośliwości zmian nowotworo- wych i przednowotworowych przy uży- ciu światła laserowego. Dzięki kilkuletniej pracy powstał system, który w sposób unikatowy, wykorzystując analizę fizycz- ną i matematyczną widma światła emito- wanego z tkanki nowotworowej, pozwala na uzyskanie informacji histopatologicz- nej z bardzo wysoką czułością i swoisto- ścią, tym samym znacząco poprawia zdolność diagnostyczną tradycyjnych metod obrazowania endoskopowego. Tym bardziej cieszy mnie ta nagroda, gdyż dotyczy ona właśnie tej części mojej pracy naukowej, w której udało się połą- czyć medycynę z moją pasją i miłością do fizyki. – Jest Pan przykładem lekarza, który wie, jak wykorzystać media, nie ma pro- blemu z przekonaniem dziennikarzy, by podali przekaz, na jakimPanu zależy. Było to widać też podczas naszej konfe- rencji prasowej „SOR(RY), tu ratuje się życie”. To naturalne zdolności, a może wynik głębokich przemyśleń i przygo- towań? – To, że ostatnio miałem okazję współ- pracować z mediami i być gościem audy- cji radiowych, stało się przypadkiem. Oczywiście początkowo był to dla mnie pewnego rodzaju stres i niejednokrotnie przed wystąpieniem nad tym myślałem i przygotowywałem sobie treści, które chciałbym przekazać. Często też bywa- ło, że pytania dziennikarzy odbiegały od mojej koncepcji i wymagały... pew- nego rodzaju elastyczności w ubieraniu przemyśleń w słowa. Być może to moje doświadczenia ze szkoły muzycznej i czę- ste koncerty sprawiły, że nie odczuwam obaw przed wystąpieniami publicznymi, a może pewnego rodzaju wprawa, której nabrałem dzięki mojemu pierwszemu szefowi Prof. Aleksandrowi Sieroniowi i obecnemu – Prof. Grzegorzowi Cieśla- rowi, którzy umożliwiali mi częste wystą- pienia na kongresach i sympozjach? – Jakie refleksje ma Pan po naszej kon- ferencji prasowej na temat SOR? – Przez te kilka lat pracy i doświadczeń na izbach przyjęć, w karetkach i na SOR sam dostrzegałemwiele problemów, cza- sami nieprawidłowości oraz utrudnień w systemie, który obecnie funkcjonuje. Oczywista siła mediów daje nam możli- wości, dzięki którym jesteśmy w stanie próbować coś zmienić, być może popra- wić, a na pewno uświadomić społeczeń- stwo. Myślę, że ta konferencja była zna- komitym na to sposobem. Chciałbym, aby nasi pacjenci nie postrzegali tej akcji medialnej jako próby walki czy próby zniechęcania do korzystania z opieki lekarskiej w ramach SOR, ale jako zachę- cenie do racjonalnego i mądrego korzy- stania z systemu opieki zdrowotnej. Tak naprawdę ta akcja jest też wyrazem naszej chęci współpracy z pacjentami i kolegami lekarzami Podstawowej Opieki Zdrowot- Pacjent często odnosi większe korzyści terapeutyczne z dobrej rozmowy z lekarzem, niż kiedy wychodzi otumaniony terminami medycznymi, zarzucony skierowaniami na badania diagnostyczne. nej, ale współpracy mądrej i rzeczowej, pozbawionej niechęci, roszczeń i złych emocji. – Namawia Pan młodych lekarzy do zdobywania doświadczenia właśnie na SOR i w izbach przyjęć, mimo trud- ności, z jakimi się tammogą spotkać... – Uważam, że w przypadku każdego młodego lekarza jest to niezastąpiony element szkolenia, niezależnie od wyko- nywanej specjalności. Pamiętam swoje początki: każdy dyżur to ogromny stres i przeżycie, ale warto! Spotkałem się z wie- loma zaskakującymi sytuacjami i zwrota- mi akcji, które wymagały dużej zręczności i elastyczności intelektualnej. Oczywi- ście ta mnogość różnych zaskakujących zdarzeń powodowała, że w miarę czasu spędzonego na dyżurach nabierałem pewnego rodzaju pewności siebie i samo- dzielności. Praca w SOR i w karetce pogo- towia to zupełnie inny charakter i klimat, niż na oddziale klinicznym czy w POZ. To praca wymagająca przede wszystkim dużej koncentracji oraz refleksu w podej- mowaniu decyzji. Myślę, że zwłaszcza dla młodego lekarza, może być ekscytującym przeżyciem. – A czego Pan szuka... podwodą?Wiem, że jest Pan zapalonym płetwonurkiem, który robi też świetne zdjęcia i kręci fil- my... No i jest jeszcze muzyka... Nurkowanie to miłość od pierwszego zanurzenia... Fot. Z archiwum dr. Sebastiana Kwiatka
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5