ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2019 nr 260
25 Pro Medico • czerwiec 2019 asystowałem, zaliczałem kolejne tema- ty ćwiczeniowe u Profesora, raz jeszcze egzamin wstępny. Zespół asystencki kibi- cował mi gorąco. Poszło, znów jestem stu- dentem! Już studentowi Profesor wyraził zgodę na zdawanie egzaminu z anatomii. To był chyba największy przedtermin (dwa lata), jaki na studiach zdawałem! Żadnej taryfy ulgowej, stres ogromny, ale wstydu nie było. Profesor zgodził się rów- nież na utrzymanie mojego etatu w Kate- drze, łączonego ze studiami. Mieszkałem wtedy w Bytomiu z rodzica- mi. Pierwszy raz do Rokitnicy przyjecha- łem tramwajem linii 32. Zatrzymywał się vis a vis bramy wjazdowej na teren uczel- nianego kampusu. Można było korzystać z autobusów linii 14 i 20, ale jeździły rzad- ko i kursy wieczorne często wypadały. Wtedy, gdy zajęcia kończyły się późno, waletowało się w akademiku. – Czy może Pan przypomnieć wykła- dowców, z którymi miał Pan zajęcia? – Ćwiczenia z chemii miałem z adiunkt Jadwigą Teuchmann , kierownikiem Katedry Chemii Ogólnej był prof. Sta- nisław Prebendowski : egzaminował publicznie, był wzorem sprawiedliwo- ści egzaminacyjnej. Biologię wykładał prof. RyszardWróblewski („ Ja i inni wielcy biolodzy… ”), ćwiczenia były z adiunktem Jerzym Michałowskim , absolwentem UJ. Wykłady z fizyki prowadził profesor Marian Puchalik . Egzamin z fizyki zdawa- łem u adiunkta Edwarda Młynarczyka („Nie zawracaj mi głowy, wiem, co umiesz”) . Fizjologię wykładał prof. Mieczysław Krause ( „Kolego, robię tyle doświadczeń na zwoju rzęskowym u kota, a nigdy go nie widziałem. Czy mógłby panmi go wyprepa- rować?” – wypreparowałem). No i osobny rozdział, mój Mistrz, prof. Stanisław Koh- mann , wybitna osobowość, legendar- ny wykładowca i dydaktyk. W Katedrze Anatomii terminowałem dydaktycznie i naukowo u dr. Jerzego Pogorzelskie- go , nieprzeciętnego badacza i intelektu- alisty, dr. Alojzjusza Smolika , ortopedy, twórcy Akademickiego Ośrodka Zdro- wia w Rokitnicy, a później współtwórcy Oddziału Chirurgiczno-Ortopedycznego w Śląskim Szpitalu Reumatologicznym w Ustroniu, dr. Jana Karmańskiego , chirurga, dr Ewy Otto-Buczkowskiej – późniejszej profesor pediatrii. O tym, że w anatomii ciekawość nie wystarczy, ale trzeba się uczyć, szybko przekonała mnie w czasie ćwiczeń dr Władysława Karmańska , wówczas jeszcze student- ka VI r. Z wieloma bliższymi wiekowo udało mi się zaprzyjaźnić – z dr dr Anną i Michałem Glińskimi , Kostkiem Ślusar- czykiem , Jurkiem Szkanderą , Jasiem Plazą , JankiemMikuskiem . Lekarza spe- cjalistę starali się ze mnie zrobić nieżyjący już doc. dr Julian Denk , znakomity lekarz położnik i ginekolog, dr Anna Cichoń-Mi- kołajczyk , anestezjolog. – Jako były student pamiętam, że wraz z dr. Ślusarczykiem byliście naszym marzeniem, aby to właśnie z Wami mieć zajęcia. Czy mieliście tego świa- domość? – Nie wiem, co odpowiedziałby na to pyta- nie prof. Ślusarczyk. Uważam, że rozmowa zaliczeniowa czy egzaminacyjna powin- na, bez względu na wynik, być pouczają- ca dla obu stron i nie może być dowodem wyższości pytającego. Pamiętam, jak trud- ny może być początek studiów, a przecież z debiutantami mam stale do czynienia. Uważam, że rozmowa zaliczeniowa czy egzaminacyjna powinna, bez względu na wynik, być pouczająca dla obu stron i nie może być dowodem wyższości pytającego. Z tym marzeniem to chyba przesada, pamiętam przypadkowo podsłuchaną rozmowę na przystanku autobusowym: „ – Z kim masz anatomię? – No, miałem z X, a teraz z Kosiewiczem, ale taki sam s…..yn.” – Czy jest jakiś egzamin z Pana stu- denckich czasów, który nawet teraz, po latach, ma Pan w pamięci? – To był ostatni, dyplomowy egzamin z medycyny sądowej u prof. Tadeusza Pragłowskiego . Byłem dobrze przygo- towany, ale w miarę przebiegu egzaminu sposób rozumowania i miażdżąca logika, z jaką rozprawiał się z moimi wywoda- mi sprawiły, że zacząłem wątpić w swoją wiedzę. Szczęśliwie Profesor nie zwątpił i skończyło się czwórką. – Czy problem wypalenia zawodowego jest obecny w pracy dydaktycznej? – Raczej wiosenne znużenie. Przez rok poznajemy się ze studentami, każdy jest na swój sposób inny, ciekawy i kiedy już jakoś otwieramy się na siebie, to wtedy nasz wspólny czas się kończy i idziecie dalej. – Jest Pan ginekologiem, anestezjolo- giem, ale dla nas, studentów, jest Pan przede wszystkim Doktorem Kosiewi- czem, adiunktem Katedry Anatomii Opisowej i Topograficznej w Zabrzu – Rokitnicy. Czy jeszcze raz wybrałby Pan pracę nauczyciela akademickiego? – Tak, myślę, że nauczycielskie geny dziadków ze strony Mamy nie dałyby się stłumić. – I za ten wybór w imieniu swoim, jak i tych wszystkich, którzy dzięki Panu są lekarzami, dziękuję bardzo. Z dr. n. med. Jackiem Kosiewiczem rozmawiał dr Marek Polak Wspomnieniowe spotkanie: dr Marek Polak (z lewej) z dr. Jackiem Kosiewiczem. Fot. dr Magdalena Polak
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5