ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2020 nr 270

1 Pro Medico • czerwiec 2020 Powiem wprost Dary dr n. med. Tadeusz Urban Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach Sytuacja pandemii obnażyła, jak bardzo niewydolny jest nasz system ochrony zdrowia. Zarówno kadrowo, gdy zalecenia wyboru jednego miejsca pracy sparaliżowały pracę i dyżury woddziałach– szczęśliwieograniczenia zabiegówplanowych i trudno wytłumaczalny strach wśród pacjentów radykalnie zmniejszył liczbę codziennych zadań, umożliwiając ich funk- cjonowanie – jak również w kwestii zaopatrzenia aktywnych zawodowo w środki ochrony osobistej i środki odkażające. Wszędzie zaczęliśmy odczuwać brak kombinezonów, fartu- chów jednorazowych, masek, rękawiczek, przyłbic, gogli itd. Ceny tych artykułów zaczęły niebotycznie i nieadekwatnie do swojej wartości rosnąć. Zaopatrzeniowcy bezskutecznie usiłowali zdobyć ten bezcenny towar dla swoich placówek. Kulawe, tworzonewpośpiechu przepisy, wyłączyły olbrzymią rzeszę praktyk prywatnych, w tym stomatologicznych, z moż- liwości zakupu artykułów ochrony wwiększości hurtowni. Z jaką radością przyjęliśmy gest pani Dominiki Kulczyk i jej Fundacji, ofiarującej na zakup środków ochrony osobistej i testów kwotę 20 mln zł oraz Naczelnej Izby Lekarskiej, któ- ra przekazała kwotę 3,5 mln zł, z czego 1,5 mln zł pochodzi- ło z naszych składek, odprowadzanych przez okręgowe izby lekarskie doWarszawy. Zakupem, zgodnie z wytycznymi dar- czyńców, zajęła się Fundacja Lekarze Lekarzom. Ze zdziwieniem obserwowaliśmy pączkowanie informacji. W mediach pojawiły się pytania pielęgniarek, ratowników, kiedy do nich dotrze ten sprzęt. Nikt nie zwracał uwagi, że nazwa Fundacji wskazuje jedynego odbiorcę. Liczne pyta- nia, kiedy będziemy rozdawać maseczki i fartuchy, były kiero- wane zanim dokonano zakupu. Bez wpływów pani Dominiki, prawdopodobnie zakup nie byłby możliwy. Kiedy już udało się kupić w Chinach całość zamówienia, pojawił się problem transportu. Zamknięte korytarze powietrzne, potrzeba uzy- skania zgody premiera RP na odbycie lotu, załatwienie z PLL LOT transportu. W końcu Dreamlinery poleciały i przywiozły całość zamówienia do Poznania. Na tym Poznaniu zależało nam bardzo, bo prezydent miasta nieodpłatnie udostępnił hale targów na potrzeby zmagazynowania ładunków. Kolej- ny gest w stosunku do nas wykonała firma Raben, bezpłat- nie rozwożąc dary do wszystkich okręgowych izb lekarskich. I nastał ten dzień. Na Grażyńskiego w Katowicach trafiły set- ki kartonów. Moja radość była ogromna. Pracownicy Izby z olbrzymim entuzjazmem i zaangażowaniem, za co w tym miejscu bardzo serdecznie im dziękuję, rozpoczęli liczenie, ewidencjonowanie i wydawanie. Dzisiaj, pisząc ten tekst, wiem, że ostatni lekarze odbierają kończące się dary. Oprócz radości, czuję, że kamień spadł mi z serca, bo jak to z darami bywa, chyba tak wielu jest z ich otrzymania zado- wolonych, jak wielu niezadowolonych – z poczuciem dozna- nej krzywdy i niesprawiedliwości. Globalnie: kwota bardzo duża. Ilość środków podobnie. Ale też i nas jest wielu. W kra- ju rozdział nastąpił w oparciu o liczbę aktywnych zawodo- wo lekarzy. Intencją pani Dominiki było zabezpieczenie w pierwszej kolejności lekarzy zatrudnionych w szpitalach, a w następ- nej lekarzy POZ, stomatologów i specjalistów świadczących przez cały czas pandemii usługi w bezpośrednim kontakcie z pacjentem. Z tych wszystkich otrzymanych dóbr musimy się skrzętnie z fundatorami rozliczyć. Aby nie zapłacić 9%podatkuoddaro- wizny, zasady te musiały być bezwzględnie przestrzegane. Stąd pojawiły się protokoły zdawczo-odbiorcze, dokumen- tujące przekazanie darów lekarzom. Lekarze szpitalni dosta- wali środki za pośrednictwem dyrektorów ds. lecznictwa tak, aby mieć gwarancję, że dyrektor, będący lekarzem, przekaże je tam, gdzie docelowo miały trafić. Dla pozostałych podmio- tów wydawane były lekarzom poświadczającym ich odbiór. Ilościowy podział był stosunkowo prosty, bo na jednego lekarza przypadało 10 maseczek, kombinezon, para gogli i przyłbica. Jak Państwo policzycie, to, żeby nie dzielić tych niepodzielnych środków ochrony, wystarczyło w większości dla lekarzy pracujących w szpitalach i POZ-ach. I tu łyżka dziegciu. Można byłoby napisać niezłą rozprawę habilitacyjną z socjologii ludzkich zachowań, agresji i preten- sji. Izbę zasypały anonimy, dlaczegowydajemy lekarzom, któ- rzy odmarcamają zamknięte poradnie czy gabinety.Telefony rozżalonych koleżanek, dlaczego one nie zostały indywidual- nie poinformowane omożliwości uzyskania darów. Komenta- rze, po co zaglądać na stronę ŚIL, były po prostu nieprzyzwo- ite. Nasza strona była aktualizowana kilka razy w ciągu doby, po to, aby zasady i kryteria były dla wszystkich przejrzyste i cały czas aktualne. Przykro było słuchać, że po takie ilości to nie warto jeździć. Bulwersujące, że po podpisaniu doku- mentów, kolega obierający dary stwierdzał, że w takim razie może za dwa, trzy tygodnie otworzy dla pacjentówswój gabi- net. Mam cichą nadzieję, że w gabinetach prywatnych kwoty doliczane do ceny wizyty jako rekompensata zakupu środ- ków ochrony nie obejmują tych z darów, bo wówczas złama- na zostałaby podstawowa zasada uprawniająca do zerowej stawki podatku. Dzisiaj już mogę napisać, że za otrzymane dary pisemnie do Izby podziękowanie złożyło słownie trzech kolegów. Pan- demia obnażyła wiele. Szkoda, że tak wiele ciemnych stron ludzkiej osobowości. Tekst powstał 15 maja 2020 r.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5