ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2020 nr 270

Pro Medico • czerwiec 2020 14 Rozpoczął się sprawdzian wszystkich i wszystkiego, taka, mówiąc językiem lekarskim, biologiczna próba funkcjo- nowania państwa i społeczeństwa. To także, a może przede wszystkim, sprawdzian funkcjonowania naszych oddziałów, szpitali, systemu ochro- ny zdrowia. Ale to przede wszystkim sprawdzian każdego z nas, lekarzy. Nie wszystko, rzecz jasna, działa jak należy. Nie ma w tym niczego zaska- kującego. W kraju z tak niskim PKB inwestowanym w zdrowie nie może być inaczej, a poza tym nigdy wcze- śniej niczego podobnego nie przeży- waliśmy. Wiedzę na temat epidemii czerpaliśmy z książek, starych rapor- tów, sporadycznie z przekazów star- szych kolegów. W wyniku pandemii świńskiej grypy w latach 2009-2010 zmarło 18,5 tys. osób w 214 krajach, a grypa Hongkong z 1968 roku okazała się dla nas łaskawa, choć w świecie pochłonęła ok. miliona ofiar. Przekazy o epide- miach traktowaliśmy, aczkolwiek z atencją, to jednak jako coś odległego, teoretycznego, co w dobrze zorganizowanym społeczeństwie powtó- rzyć się nie powinno. Dźwięczały nam w uszach raporty WHO, wylicza- jące roczną zapadalność na grypę w liczbie 100 mln ludzi, z których blisko pół miliona umiera na skutek powikłań. Ta wiedza powszechnie znana, działała kojąco. Spokój jednak niespodziewanie szybko ustąpił przed niepokojem, a nawet lękiem. Telewizyjne przekazy z Chin, później z Włoch, Hiszpanii i Stanów Zjednoczonych, przedstawiające naprędce otwierane szpitale dla zakażonych w kościołach, na stadionach i stat- kach, raporty z Bergamo dokumentujące setki zmarłych każdego dnia, już nie tylko z północnych Włoch, Madrytu i Nowego Jorku, postawi- ły nas błyskawicznie na baczność. W drugim tygodniu marca choroba zawitała do naszych granic. „Przybył” zapowiadany przez wszystkich pacjent „0”... trochę jak nieproszony gość. Miesiąc po pojawieniu się pierwszego pacjenta, rządowe raporty wyliczyły 6934 zakażenia, 245 zgonów i 487 wyleczonych, wieszcząc wzrost przypadków. Wszyscy, w sposób naturalny, uruchomiliśmy mechanizmy obron- ne. I nie ma w tym niczego nagannego. Niestety, część z nas, lekarzy, to zablokowało. Zniknęli z pola widzenia, nie wiedzieć gdzie i kiedy. Własne, wewnętrzne hamulce, sparaliżowały rozum i działanie. A prze- Lekarze też się boją! Ktoś określił życie i pracę przeciętnego, polskiego lekarza jako czas pracoholicznego spoko- ju. Ten styl życia wszedł nam w nawyk, stał się pewną normą, harmonijnym algorytmem. I oto nagle wstrząsnął nim alert epidemiologiczny. Przyszło nam stanąć oko w oko z zarazą i poddać surowej weryfikacji to, co dotąd nie wymagało głębszej refleksji. Fot. Chroma Stock Wszyscy, bez wyjątku, w sposób naturalny uruchomiliśmy mechanizmy obronne.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5