ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2020 nr 270

15 Pro Medico • czerwiec 2020 cież myśleliśmy, że jesteśmy na wszystko przygotowani. Strach o siebie, lęk o wła- sną rodzinę, do której codziennie wraca- my, także i własne słabości, wzięły górę nad wiernością lekarskiemu powołaniu. To prawda, czujemy się zaniepokojeni i obawiamy się tego niewidzialnego wro- ga. Mamy do tego prawo. Otrzymanie dyplomu nie wyalienowało nas z niedo- skonałości człowieczeństwa. Gdzie jednak przebiega granica pomiędzy roztropnymi postawami zabezpieczającymi własne zdrowie przed zakażeniem, a działaniem wprowadzającym zamęt, strach i destruk- cję w oddziale? Widziałem, jak w kolejne dni znikają z pracy poszczególni członkowie zespo- łu, dostarczając zwolnienia, bądź prośby o urlop. Niestety, jak za dotknięciem cza- rodziejskiej różdżki, liczba chorych wyma- gających hospitalizacji, leczenia operacyj- nego z powodów nagłych czy nowotwo- rów, nie zmniejszyła się ani o włos. Pomimo pandemii, dzieje świata biegły utartym szlakiem. Kobiety dalej rodziły, a spora ich część, obarczona czynnika- mi wysokiego ryzyka, zawitała na nasz oddział. Witały je nie do końca obsadzo- ne dyżury szpitalne. Pozostali pracownicy dwoili się i troili, najpewniej reflektując, dlaczego zostali – kiedy inni, pełni lęku, salwowali się ucieczką. Wszak my, leka- rze niejednoimiennych szpitali, jesteśmy Sytuacja zweryfikowała, na kogo i w jakim stopniu, jako ordynator, mogłem liczyć. Pandemia zdarła woalki. Odsłoniła lęki i fobie. Wyselekcjonowała nie tylko obciążonych współistniejącymi chorobami, ale także obciążonych strachem, paraliżującym lekarskie działanie. Myśleliśmy, że jesteśmy na wszystko przygotowani. Tymczasem strach o siebie, lęk o własną rodzinę, do której codziennie wracamy i własne słabości, wzięły górę nad wiernością lekarskiemu powołaniu. w nieporównywalnie lepszej sytuacji od naszych kolegów leczących zakażo- nych pacjentów. Co mogą czuć TAMCI – ze szpitali jednoimiennych, zakaźnych oddziałów i DPS-ów? Martwi nieodrobione zadanie z postaw i etyki. Tylko gdzie? W domu rodzinnym? W szkole? W ramach studiów lekarskich? Programy nauczania na wydziałach lekar- skich są i tak przeładowane teoretyczną wiedzą, zdobywaną coraz częściej dale- ko od pacjenta. Istnieją jeszcze zajęcia z deontologii lekarskiej. Czy z zaistniałej sytuacji wyciągniemy wnioski, by mniej przydatne zagadnienia zastąpić poszuki- waniem odpowiedzi na stawiane powyżej pytania? A może powróci sokratejski dyle- mat: czy wiedza moralna stanie się gwa- rantem moralnych wyborów? Niektórzy podkreślą rolę środowiska rodzinnego i szkoły, wywołując do tabli- cy zasady i normy domu rodzinnego: społeczną otwartość, obowiązkowość i wierność, pragnienie niesienia pomo- cy. Przeciwnicy zripostują: a gdy w domu rodzinnym nie przykładano uwagi do tych wartości, w myśl słów piosenki Tadeusza Nalepy: „Kiedy byłem dużym chłopcem, hej, wziął mnie ojciec i tak do mnie rzekł: Głosem serca się nie kieruj, tylko forsa ważna w życiu jest”... Co wtedy? Czy kor- poracyjno-konsumpcyjne postawy wśród lekarzy dają się dominować? Jak dalece degrengolada elit politycznych wpłynęła na nasze zachowania? Czy nasi poprzed- nicy też byli poddawani takim wpływom? Czy w przeszłości wyidealizowane, judy- mowskie postawy dominowały, czy były jedynie produktem wyobraźni ówcze- snych altruistów? Analizując sytuację, dochodzę do wnio- sku, iż program studiów lekarskich nie zdzierży większego ciężaru edukacyjne- go. Ważne skądinąd środowisko domu rodzinnego z preferowanymi wzorcami jest poza moim zasięgiem. Kieruję zatem uwagę na pracę ordynatorów, kierow- ników specjalizacji i starszych kolegów z oddziałów. Nasza postawa, choć może w niewielkim stopniu, jednak wciąż kształ- tuje postawę młodszych kolegów. Wiele zależy od modelu podjętego dialogu, wyzwolonego z napuszonego paternali- zmu, pozorności; jednocześnie nacecho- wanego empatią i otwartością stawianych wymagań. Sprawdza się wyświechta- na dewiza: w dwóch trzecich wymagać od siebie, by w jednej trzeciej od drugich. Sytuacja pandemii, jak nigdy dotąd, wymaga czytelnego opowiedzenia się bądź za solidarnością z zespołem, oddzia- łem, szpitalem – bądź za egocentryzmem, chronieniem siebie samego za wszelką cenę, bez spoglądania na innych. Gdzieś w głębi duszy wierzę, że jeżeli oddziałowi liderzy staną na wysokości zadania, wów- czas podobnie zachowają się młodsi kole- dzy. I nie będzie to jedynie incydentalny wybór, ale utrwalona postawa. Udział kie- rownika/ordynatora oddziału w codzien- nych odprawach porannych i popołudnio- wych, w wizytach lekarskich, operacjach i zabiegach jest nie do przecenienia. Rola i zadanie mistrza to nie tylko dobre wzory, ale także opanowywanie swoich słabości – do których, w dobie epidemii, należy przezwyciężanie lęków. Żywię wielki szacunek dla lekarzy, któ- rzy nie wystraszyli się zarazy i nie zrezy- gnowali z odpowiedzialności za miejsce pracy i za pacjentów. Zaistniała sytuacja zweryfikowała, na kogo i w jakim stopniu, jako ordynator, mogłem liczyć. Panujący do niedawna względny spokój przysłonił wymagania przysięgi Hipokratesa, kultura i układność przykryły braki głębszej moty- wacji. Pandemia zdarła woalki. Odsłoniła lęki i fobie. Wyselekcjonowała nie tylko obciążonych współistniejącymi choroba- mi, ale także obciążonych strachem, para- liżującym lekarskie działanie. Zjadliwy wirus, jak ufam, zostanie pokona- ny. Świat medyczny odtrąbi tryumf bada- czy, obwieści zwycięstwo farmakologii. Wystraszeni medycy odważnie powrócą do łóżek pacjentów, licytując się błyskotli- wością. Niektórzy wymażą ze swej histo- rii uwierającą dezercję, przejdą nad nią do porządku dziennego. Niektórzy (oby jak najliczniejsi) potraktują ją jak bolesne doświadczenie, etyczne katharsis. Wszak errare humanum... Dałbym wiele, by pamięć o słabościach w godzinach próby nie osłabiła zaufania. By nie utrwaliła podziałów na lepszych i gorszych. By nie utrudniła odpowiedzial- nego podziału zadań, opartego przecież o zaufanie. Bo wtedy przegranym okaże się pacjent – a przecież jemu należy się zwycięstwo. Prof. dr hab. n. med. Andrzej Witek Kierownik Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5