ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2020 nr 270
25 Pro Medico • czerwiec 2020 Tradycyjnie już, po lekturze tekstu Koleżanki powinnam stwierdzić, iż w kwestiach formalnych dotyczących odpowiedzialności (dawniej) dyscypli- narnej (dzisiaj) zawodowej niewiele się zmieniło od czasu, gdy samorząd się narodził i kształtowały się obowiązują- ce do dziś mechanizmy. Ogólną podstawą prawną „pociągnięcia” lekarza do odpowiedzialności zawodo- wej jest art. 53 ustawy o izbach lekarskich (polecam lekturę tej ustawy, a zwłaszcza jej rozdziału 5), zgodnie którym członko- wie izb lekarskich podlegają odpowie- dzialności zawodowej za „przewinienie zawodowe”, którym jest naruszenie zasad etyki lekarskiej oraz przepisów związa- nych z wykonywaniem zawodu lekarza. Zasady etyki zbiorczo ujęto w przyjętym przez Naczelny Zjazd Lekarzy w 1991 r. „Kodeksie Etyki Lekarskiej” (dwukrot- nie nowelizowanym w 1993 r. i 2003 r.). Natomiast podstawowym obowiązkiem lekarza w myśl art. 4 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty jest wykonywać zawód zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej, dostępnymi lekarzowi metodami i środkami zapobiegania, roz- poznawania i leczenia chorób, zgodnie z zasadami etyki zawodowej oraz z nale- żytą starannością. Sprawy w sądzie lekarskim rozpoznaje trzech członków, a w sądzie odwoław- czym (Naczelnym Sądzie Lekarskim) – pię- ciu członków. Lekarz może mieć obrońcę (radcę prawnego, adwokata lub innego lekarza). Katalog kar nie uległ zmianie – sąd, uzna- jąc lekarza za winnego popełnienia prze- winienia zawodowego, może orzec upo- mnienie, naganę, karę pieniężną, zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w jed- nostkach organizacyjnych ochrony zdro- wia na okres od roku do pięciu lat, ograni- czenie zakresu czynności w wykonywaniu zawodu lekarza na okres od sześciu mie- sięcy do dwóch lat, zawieszenie prawa wykonywania zawodu na okres od roku do pięciu lat, pozbawienie prawa wyko- nywania zawodu. Możliwa jest publikacja orzeczenia w biuletynie izby, co ma miej- sce zwłaszcza w przypadkach „nawrotów dyscyplinarnych” lub szczególnie bulwer- sujących procesów. Jeśli chodzi o rodzaje spraw, jakie trafiają najpierw do Rzecznika Odpowiedzial- ności Zawodowej, a później do Sądu Lekarskiego, to aktualnie przeważają sprawy o tzw. błąd medyczny lub naru- szenia praw pacjenta. Owszem, zdarzają się zarzuty komplementowania urody pacjentki (tudzież jej naturalnych „przy- należności”), jak również spory samych lekarzy o niekoleżeńską postawę. Takich jednak spraw jest dużo mniej, giną one pod lawiną oskarżeń pacjentów, którzy niestety coraz częściej – wyedukowani na telewizji śniadaniowej oraz pseudome- dycznych forach internetowych – próbują znaleźć kozła ofiarnego swoich niespeł- nionych oczekiwań o pełnym zdrowiu i urodzie... I zamiast dziękować, że żyją (bo byli na krawędzi), skarżą, że blizna za duża lub lekarz nienajmilszy. Wycho- dzi na to, że prawo nie drgnęło, medycy- na eksplodowała, tylko pacjent jakby się popsuł. Joanna Andrzejewska radca prawny ŚIL Popsuty pacjent Prawo nie drgnęło – medycyna eksplodowała Zbiory ODH ŚIL. z tych kar). Postępowanie dyscyplinarne toczyło się niezależnie od wdrożenia inne- go rodzaju postępowania z powodu tego samego przewinienia. W Dziennikach Urzędowych Izb Lekarskich za rok 1938, będących w posiadaniu ODH ŚIL, można znaleźć kilkanaście takich opu- blikowanych wyroków. Sprawy dotyczy- ły między innymi fałszowania dokumen- tacji medycznej, zapisywania recept na nar- kotyki, prowadzenia praktyki bez zezwole- nia, utrzymywania płatnych pośredników i działania na szkodę miejscowego szpitala, błędów lekarskich, uchylania się od płacenia składek czy handlu stanowiskiem lekarskim (posadą). Ale były także inne. W grudniu 1937 r. sąd dyscyplinarny Izby Lekarskiej Wileńsko-Nowogródzkiej przez 7 dni rozpatrywał sprawę dr. Zygmunta K., lekarza Pogotowia Ratunkowego (ze wzglę- dów oczywistych nie mogę podać pełnych personaliów!) obwinionego o to, że „dopu- ścił do wyjazdu do chorego nietrzeźwego sanitariusza Janusza S., który spowodo- wał wypadnięcie ciężko chorego z nosz na podłogę w wyniku czego powstało zaj- ście z interwencją policji i że niewłaściwie (lekarz) zachował się przez interesowanie się kartami rozłożonymi na stole oraz pra- wienie komplementów obecnym damom (...)”. Dr Zygmunt K. naruszył więc 2 zasadę Zbioru Zasad Deontologii Lekarskiej, która mówi między innymi o sumienności wyko- nywania obowiązków, poczuciu „godności stanu lekarskiego” i współczuciu dla chore- go. Wyrokiem sądu został skazany na karę nagany obostrzoną ogłoszeniem w Dzien- niku Urzędowym na jego koszt i pokryciem kosztów postępowania dyscyplinarnego wwysokości 30,35 zł. Co ciekawe, wwyroku sąd dopatrzył się, że dr Zygmunt K. powyż- szymi czynami poderwał zaufanie instytucji użyteczności publicznej, jaką jest Pogotowie Ratunkowe. Odwołania nie było. O tym, jak bardzo lekarzmusiał być nieskazi- telny w życiu prywatnym, świadczy sprawa z Izby Warszawsko-Białostockiej z kwietnia 1937 r. Sąd rozpatrywał sprawę dr. Eliasza Ż. zoskarżeniaUbezpieczalniSpołecznejwBia- łymstoku, obwinionegoo to, że„upozorował niezgłoszenie służącej do Kasy Chorych tą okolicznością, że służąca Irena F. była jego kochanką i jako taka nie podlegała ubezpie- czeniu”. Sąd był nieubłagany, nie uwierzył dr Eliaszowi Ż. Uznał goza „winnego świado- mego i kłamliwego oświadczenia na piśmie do Kasy Chorych (...) w celu oszukania Kasy Chorych i zwolnienia od kary za nieubezpie- czenie służącej”. Sąd skazał go na karę naga- ny obostrzoną grzywną w wysokości 150 zł oraz ogłoszeniem w Dzienniku Urzędowym na jego koszt, a także kosztami postępowa- nia w wysokości 14,15 zł. Dr Eliasz Ż. nie dał za wygraną, skorzystał z prawa odwołania się do Sądu Dyscyplinarnego NIL. Powołał się nawzględy formalne, amianowicie na to, iż Sąd I instancji nie uwzględnił jego poda- nia o odroczenie sprawy z powodu choroby i w swoich zeznaniach obciążył kontrolera ubezpieczalni społecznej (tak miał mu pora- dzić, aby uniknąć ewentualnej kary za nie- zgłoszenie służącej). Ten Sąd był„łaskawszy” – uchylił tylko grzywnę, ale obciążył Doktora kosztami sądowymi wwysokości 50 zł. Dzisiaj takie przykłady wywołują uśmiech, ale pamiętać należy, że powołanie sądów dyscyplinarnych izb lekarskichmiało kluczo- we znaczenie w walce z patologiami w śro- dowisku lekarskim, jak również odgrywało olbrzymią rolę w podnoszeniu poziomu etycznego tej części społeczeństwa. KatarzynaB. Fulbiszewska
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5