ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2020 nr 270
5 Pro Medico • czerwiec 2020 Klinika, poradnia. Poradnia, klinika. Od kilku lat na szczęście nie dyżu- ruję. Od pięciu lat, po nagłej śmierci żony, jeszcze więcej obowiązków, ale wszystko idzie nieźle. Pierwsze doniesienia o pandemii. Ale ja od dwóch tygodni praktycznie nie operuję. U siebie w poradni wprowa- dziłem znaczny rygor. Odstępy między pacjentami, maski, przyłbice, rękawice, wszędzie podajniki z płynem, cały czas pracujące lampy bakteriobójcze. Gabine- ty i dyżurki ozonowane. Może takie pro- cedury wystarczą przez dwa, trzy, cztery tygodnie, a potem wrócimy do właściwe- go rytmu? W klinice pojawia się pierwszy przypadek chorego i pielęgniarki Covid-dodatnich. Robią nam wszystkim wymaz. Za dwa dni dostaję wynik dodatni. Nagle pojawia się osłabienie i temp. 37-37,5 o C. No cóż, może przebieg lekki lub średni? Temperatury do 37,5 praktycznie nie czuję. Dopiero przy 38 i 38,5 coś z prze- ciwgorączkowych. Trochę kaszlu. Oddech w porządku 13-14 na minutę. Wreszcie – po dwóch, trzech dniach – ulga. Ale potem znowu. Syn podrzucił mi pulsok- symetr – 93-95%. Bardzo dobrze. Kolejne popołudnie nagłe pogorszenie, ale nic nie boli. Saturacja spada do 87-88. Temperatura do góry. Zacząłem się bać. Kilka telefonów do dzieci. Decyzja – wzywamy pogotowie. Przy- jeżdżają ratownicy – bardzo fajni, mło- dzi chłopcy. Pakują w karetkę. „ Doktorze – pojedziemy do Tychów.” Kilka razy mnie sprawdzają – saturacja, oddech. Z nimi czuję się bezpiecznie. Pomagają wysiąść. WTychach na Izbie Przyjęć młoda lekarka – super dziewczyna. Ciśnienie, osłucha- nie, badania krwi, EKG i tomografia płuc. Kiedy pokazali zdjęcie, to staremu chirur- gowi zrobiło się słabo. Podłączony do monitora, dwa tygodnie na tlenie. Kiepsko. Pielęgniarka podająca Paracetamol to jak wybawienie. Salowe, pielęgniarki, pielę- gniarze, opiekunki, młodzi i nieco starsze lekarki i lekarze – interniści, neurolodzy, laryngolodzy, radiolodzy, technicy, dwa tygodnie podtrzymują mnie na duchu. DRAMATYCZNA RELACJA LEKARZA ZE SZPITALA ZAKAŹNEGO Dziękuję za uratowanie życia Nawet nie znam ich twarzy. Wszyscy w kombinezonach, maskach, goglach. Nagle zostali zakaźnikami. Jak im podzię- kować. Może bez nich już bym nie żył? Po dwóch tygodniach poprawa. Wszyst- ko powoli ustępuje. Wymaz kontrolny dodatni, za tydzień następny. Wcześniej mnie nie wypuszczą – ale czuję się w tym szpitalu bezpiecznie. Ja, doświadczony lekarz, podziwiam ich. Teraz mam nadzie- ję, że wszystko skończy się dobrze, cho- ciaż widzę chorych na respiratorze. Kiedy zapytano mnie, czy napiszę kilka słów o chorobie, zgodziłem się. Chcia- łem tylko przekazać, że nasze zawody medyczne to dla mnie najpiękniejsza pra- ca, mimo trudności i niebezpieczeństwa. Mimo tego, w jaki sposób czasem nas traktują. Jestem jednak optymistą. Chcę tym tekstem podziękować wszyst- kim, którzy się o mnie martwili. Szcze- gólnie moim przyjaciołom, bo tak chy- ba mam prawo ich nazwać, w szpitalu w Tychach. Zdrowiejący dr n. med. Wojciech Bichalski specjalista chirurg (37 lat w zawodzie) Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5