ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2020 nr 270
7 Pro Medico • czerwiec 2020 mają nosić maski na ulicach, to każdy jest „podejrza- ny”. W wymiarze zawodowym traktuje się zaś lekarzy ze szpitali jednoimiennych jak trędowatych, podczas gdy są najlepiej przed chorobą zabezpieczeni. Na te i inne wady rozporządzenia o zakazie pracy wska- zywała wcześniej Naczelna Rada Lekarska, lecz zignoro- wał jąminister Szumowski, także przecież lekarz. Dyrektorzy szpitali i wojewodowie grożą, że po złożeniu wypowiedzenia lekarze otrzymają nakazy pracy. Odżyło popularne hasło„lekarze w kamasze”. Pojawia się jednak pytanie, czemu groźby przymusowej pracy w jednost- kach jednoimiennych kieruje się do lekarzy, których specjalizacja i doświadczenienie są szczególnieprzydat- ne do walki z koronawirusem? Dlaczego do pacjentów z koronawirusem, rzadko wymagających dodatkowej opieki specjalistycznej (poza pulmonologiczną, inter- nistyczną, anestezjologiczną), kieruje się lekarzy innych specjalizacji, którzy powinni ratować zdrowie i życie pozostałej ludności? NAGŁAZAMIANAMIEJSC Większość lekarzy w szpitalach frontowych ma specja- lizacje bez związku z leczeniem chorób płuc. Kierowa- nie do walki z koronawirusem urologów, okulistów czy ginekologów, przypomina posyłanie w podniebny bój marynarzy łodzi podwodnej: to gwarancja sromotnej porażki w powietrzu i na morzu. Lekarz bez dostępu dopraktyki wswej specjalizacji szybkowychodzi zwpra- wy, a wykształcenie specjalisty to wieloletni i kosztowny proces. Wedle danychMZ liczba specjalistów chorób zakaźnych wykonujących zawód w kraju to niewiele ponad 1200 lekarzy, w większości w wieku powyżej 60 lat. Na efek- ty niedawnego dodania specjalizacji zakaźnej do grupy specjalizacji priorytetowych będziemy czekali latami. Znaczy to, że potrzebujemy nie rozwiązań tymczaso- wych, lecz kompleksowej i skonsultowanej ze środowi- skiem strategii radzenia sobie z tym niedoborem. Roz- wiązaniem byłoby skierowanie do pracy w szpitalach jednoimiennychmłodszych lekarzy rezydentów, wspar- te zabezpieczeniem finansowym i gwarancją szybsze- go uzyskania dodatkowych kwalifikacji zawodowych (np. specjalizacji z chorób zakaźnych, wewnętrznych czy anestezjologii). Pracę tę należałoby też zaliczyćwpoczet specjalizacji głównej, wyłączając zastrzeżenie o koniecz- ności wykonania procedur dla rezydentów pozostałych specjalności, np. chirurgii czy ginekologii i położnic- twa. Nie można przecież „nadrobić” operacji usunięcia wyrostka robaczkowego czy cięć cesarskich lub asyst przy porodach. Zasadne jest też ograniczenie czasu zatrudnienia w szpitalach jednoimiennych (np. do mak- symalnie trzech miesięcy). Inaczej kierowanie wybra- nych lekarzy do pracy w szpitalach jednoimiennych jest po prostu niesprawiedliwe. Atmosferę pogarsza to, że wielu pracownikom jedno- stek jednoimiennych zaproponowano aneksy do umów o pracę, sprzeczne z podstawowymi zasadami kodeksu pracy. I CODALEJ? Szpitale jednoimienne przed przekształceniem stano- wiły czołowe placówki w swoich rejonach. Obecnie sprzęt o wartości milionów złotych stoi nieużywany. Lekarze nie wykonują zabiegów specjalistycznych, pra- cująwograniczonym trybie dyżurowym, ichmożliwości i doświadczenie pozostają niewykorzystane. Leczenie większości pacjentów z koronawirusem nie wymaga wiedzy medycznej, którą ci specjaliści posiadają. Wielu ludzi zachoruje albo umrze w domu, bo nie dostaną się na czas do lekarza, gdyż długie już przed epidemią kolejki jeszcze się zwiększą. Zapowiadany przezministra Szumowskiego powrót do planowych przyjęć w pozo- stałych szpitalach spowoduje przeciążenie ich persone- lu i doprowadzi do wydłużenia kolejek. Funkcjonowanie szpitali jednoimiennych wymaga poważnej reorganizacji. Wolne zasoby powinno się wykorzystać do obsługi pacjentów niecovidowych. Zasadne jest wydzielenie w jednostkach jednoimien- nych części zakaźnej i ogólnodostępnej, która będzie obsługiwała zwykłych pacjentów. Ideałem byłoby nato- miast, gdyby każdy polski szpital dysponował choćby niewielką częścią zakaźną. Należy dążyć do tego, by każ- dy pacjent był traktowany jako potencjalnie zakaźny, co znacznie ograniczy transmisję wirusa wśród pacjen- tów i personelumedycznego. Zaproponowany system rekompensat dla lekarzy z zakazem pracy rodzi dla państwa koszty większe niż konieczne do zwalczania epidemii. W szpitalach jedno- imiennych, poza doświadczonym personelem kierow- niczym, należy zatrudnić raczej młodszych lekarzy, dla których ta praca będzie miała walor finansowy, a poza tym sąmniej narażeni na powikłania Covid-19. Należy oszczędzać środki i lepiej dystrybuować świad- czenia zdrowotne. Epidemia nie minie szybko, a z jej konsekwencjami będziemy się mierzyć przez lata. Ważna jest mądra restrukturyzacja zatrudnienia w całej służbie zdrowia. Niestety, plany rządu pozostają tajem- nicą. Chaos sprawia, że zdesperowany personel może opuszczać miejsca pracy, nawet licząc się z poważnymi konsekwencjami. Generałowie muszą słuchać swoich żołnierzy, by roze- znać teren. Powinni też skupiać się na całej wojnie, a nie pojedynczychbitwach. Inaczej dotychczas podjętedzia- łania będą zaledwie stanowić „pyrrusowe zwycięstwa”. Nie słuchając lekarzy choroby nie wyleczymy. Dr n.med. AdamDyrda ordynatorOddziałuPołożnictwa i Ginekologii SzpitalaMEGREZ (obecnie jednoimiennego) wTychach, Przewodniczący Sądu Lekarskiego Okręgowej Izby Lekarskiej wKatowicach Dr hab. AdamDyrda – prawnik, filozof, adiunkt naWPiAUJ Epidemia nie minie szybko, a z jej konse- kwencjami będziemy się mierzyć przez lata. Ważna jest mądra restrukturyzacja zatrudnienia w całej służbie zdrowia. Niestety, plany rządu pozostają tajemnicą. Chaos sprawia, że zdesperowany personel może opuszczać miejsca pracy... Artykuł ukazał sięw„Rzeczpospolitej” (110) z 12maja2020 i na portalu rp.pl Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5