ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2021 nr 280

Pro Medico • czerwiec 2021 12 Z TEKI RZECZNIKA Nienależny tytuł specjalisty Chęć do poprawiania swojej urody, wizerunku, a co za tym idzie, swojego samopoczucia, jest stara jak świat. Różne były i są sposoby, aby taki cel osiągnąć. Dzisiaj niektóre z nich budzą grozę lub śmieszność – jak np.: farba do podkreślenia przebiegu żył, rtęć na pryszcze, arszenik na brodawki, przypalanie włosów żelazkiem, arszenik lub wapno niegaszone do usuwania niechcianych włosków itp. W czasach współczesnych zmieniły się środki i metody poprawania urody. Dynamicznie rozwijająca się tzw. medycyna estetyczna oferuje klien- tom(bo trudno ichnazwać pacjentami) rozliczne sposoby na to, jak się nie starzeć i wyglądaćwieczniemłodo. Większość lekarzy tytułujących się specjalistą medycyny estetycznej nawet o tym nie wie. Można zatem przyjąć, że lekarze, którzy posługują się tytułem lekarza specjalisty medycyny estetycznej, posługują się nim bezprawnie, a co gorsza, wprowadzają pacjentów w błąd. Stefan Kopocz OkręgowyRzecznik OdpowiedzialnościZawodowej Szerokie spektrum zabiegów z zastosowaniem wszelkiego typu wypełniaczy, kwasów, nici liftingujących, osocza bogatopłytkowe- go, wymaga ingerencji w zdrową tkankę i powinno leżeć wyłącznie w kompetencjach lekarzy. To, że wykonują takie zabiegi przedstawiciele innych zawodow, jest znane, ale samorząd lekarski nie ma nad tym kontroli. Lekarz czy kosmetyczka w związku z wykonywaniem takich zabiegów mogą popełnić błąd. O ile w stosunku do lekarza sprawą może zająć się rzecznik odpwiedzialności zawodowej, towstosunkudo innychosób pozstaje tylko droga poprzez prawodawstwo powszechne. Do okręgowych lekarskich rzeczników odpowiedzialności zawo- dowej w ciągu ostatnich lat wpływa co roku od niezadowolonych pacjentów po kilka skarg na działalność „lekarzy” zajmujących się medycyną estetyczną. Guzy zniekształcające twarz, porażenia nerwów, opadające powieki, oparzenia po zabiegach laserowych, zakażenia wirusowe HIV, HPV czy WZW – to tylko niektóre z powikłań będących powo- dem skarg pacjetów. W swoich skargach niejednokrotnie podkreślają oni, że zaufali lekarzowi specjaliście z zakresu medycyny. Problem polega na tym, że w Polsce ofi- cjalnie nie istnieje taka specjalizacja, jak medycyna estetyczna. Lekarze mogą zrobić roczne studia podyplomowe z zakresu medycyny estetycznej. Studia takie oferuje np. Warszawski Uniwersy- tet Medyczny. Ci, którzy się na nie decydują, kończą kursy z zakre- su medycyny estetycznej egzaminem dyplomowym i otrzymują świadectwa ukończenia studiów z zakresu medycyny estetycznej. I tu pojawia się problem, bo te kursy są otwarte dla każdego, nawet dla osób bez wyższego wykształcenia. Lekarze chętnie korzystają z takich szkoleń, a potem porzucają swe dotychczasowe specjalizacje i zajmują się wstrzykiwaniemwypełnia- czy. Dla przypomnienia: art. 2 U o ZL i LD z 5 grudnia 1996 r. mówi, że wykonywanie zawodu lekarza polega na udzielaniu przez osobę posiadającą wymagane kwalifikacje, potwierdzone odpowiednimi dokumentami, świadczeń zdrowotnych, w szczególności: badaniu stanu zdrowia, rozpoznawaniu chorób i zapobieganiu im, leczeniu i rehabilitacji chorych, udzielaniu porad lekarskich, a także wydawa- niu opinii i orzeczeń lekarskich. Zaś tytuł lekarza specjalisty można uzyskać wyłącznie po odbyciu szkolenia specjalizacyjnego, złożeniu Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego (PES) albo uznanie rów- noważnego tytułu specjalisty uzyskanego za granicą. To, co najbardziej dziwi w ramach prowadzonego przez rzecznika postępowania to fakt, że większość lekarzy tytułujących się specja- listą medycyny estetycznej nawet o tym nie wie. Można zatem przyjąć, że lekarze którzy posługują się tytułem lekarza spe- cjalistymedycyny estetycznej posługują się nimbezprawnie, a co gorsza, wprowadzają pacjentówwbłąd. W jednej ze spraw dotyczących posługiwa- nia się bezprawnie posiadanym tytułem, OSL słusznie zwrócił uwagę na budzącą dezaprobatę i wymagającą właściwej reak- cji motywację obwinionego. Sąd zauważył, że lekarz wykorzystywał w swojej praktyce lekarskiej podbudowujący jego autory- tet i pozycję zawodową nienależny tytuł specjalisty medycyny esteycznej, a zatem koniecznym było też uwzględnienie przy wymiarze kary ekonomicznych pobudek działania obwinionego. Praktyka pokazuje, że w świadomości spo- łeczeństwa zaciera się granica między świadczeniami medycznymi a usługami kosmetycznymi. Rynek usług z tego zakresu jest olbrzymi, a zabiegówz zakresumedycyny estetycznej podejmują sięm.in. oso- by po kilkunastogodzinnych kursach, płatnych ekspresowych szkole- niach promowanych w internecie. Tytuł specjalisty działa na świado- mość społeczną, budujeprestiż, także lekarza, któryużywając gobez- prawnie, musi liczyć się z konsekwencjami takiegopostępowania. No cóż – pecunia non olet.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5