ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach maj 2021 nr 280

9 Pro Medico • czerwiec 2021 Ile jeszcze wytrzymamy? Paweł Jasiński lekarz w trakcie specjalizacji zortopediiwszpitalu wChorzowie Czy można oswoić się z pandemią, maseczką, lockdownem, a nawet ze śmiercią? Jak bardzo pan- demia wpłynęła na naszą psychikę, zarówno na chorujących, jak i na lekarzy? Młodzi lekarze realizują swoje szkolenie specjalizacyjne niejednokrotnie siedząc na oddziałach covidowych. Zabiegowcy zajmują się pisaniem obserwacji lekarskich na izolatoriach, a interniści stoją wmiej- scu, walcząc z koronawirusem tlenem, osoczem, sterydami i lekami przeciwkrzepliwymi. Pandemia COVID-19 trwa już tak dłu- go, że wygląda na to, że oswoiliśmy się z nią na dobre. Oglądając film w TV, gdzie postać wchodzi do hotelu, zasta- nawiamy się, dlaczego nie ma na sobie maseczki. Podobnie, jeśli sami się zapo- mnimy i bez zasłoniętej twarzy udamy się do sklepu, to spotkamy się z niemi- łymi spojrzeniami. Niektórzy, analizując ilość zakażeń, widząc liczbę nowych cho- rych rzędu 7 tysięcy, cieszą się, że liczba jest tak mała. Rok temu takie liczby były- by przerażające. Podobnie jest ze zgona- mi. Cieszymy się, że w ciągu dnia umarło „tylko” 200 osób na Covid, bo przecież tydzień temu było ich 800. A przecież jest to ogromna liczba osób – starszych, młodszych, obciążonych czy potencjalnie zdrowych. Osób, które zostawiają swoje rodziny. Czy aby nie za bardzo przyzwoli- liśmy koronawirusowi na jego obecność w naszym codziennym życiu? Mówiąc o śmiertelnych przypadkach covi- dowych, sam się ostatnio zastanawiałem, skąd takie wysokie statystyki utrzymują się przez dłuższy czas. Przyczyn jest dużo i leżą one zarówno po stronie systemu ochrony zdrowia, jak i po stronie samych chorych. Wielokrotnie spotykałem się z negatywną oceną szpitali, zarówno wśród rodziny moich bliskich, jak i w róż- nych innych środowiskach. Jedna osoba, mocno obciążona otyłością i chorobami układu sercowo-naczyniowego, kiedy zachorowała na COVID-19, nie dopuszcza- ła ewentualności hospitalizacji. – Przecież jak pójdę do lekarza, to wywio- zą mnie do Pyrzowic i tamna pewno umrę – stwierdziła. W innej sytuacji młody człowiek, który mocno kaszlał, był mocno osłabiony i stra- cił smak, uznał, że nie pójdzie do lekarza, bo tylko mu wlepią kwarantannę, a prze- cież on jest młody i się jakoś wyliże. Dopie- ro jak prawie stracił przytomność w dro- dze z łóżka do łazienki, postanowił jednak skorzystać z usług ochrony zdrowia. Nawet nie komentuję tutaj ludzi, którzy uważają, że pandemia to wymysł politycz- ny i że żadnego wirusa nie ma. Sami się leczą na„przeziębienie”w domu, a lekarze naciągają rozpoznania, żeby dostać pre- Cieszymy się, że w ciągu dnia umarło „tylko” 200 osób na Covid, przecież tydzień temu było ich 800. A przecież jest to ogromna liczba osób – starszych, młodszych, obciążonych czy potencjalnie zdrowych. Osób, które zostawiają swoje rodziny. Czy aby nie za bardzo przyzwoliliśmy koronawirusowi na jego obecność w naszym codziennym życiu? Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5