ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2022 nr 290
23 Pro Medico • czerwiec 2022 – Panie doktorze, lepiej się panu rzeźbi wludzkimciele, czy teżwdrewnie, amoże wmetalu i szkle jest lepiej? – Rzeźba w metalu, drewnie czy szkle nie ma powikłań. Jak materiał pęknie, zawsze można go skleić albo wymienić na następ- ny. A rzeźbiąc w ciele ludzkim, chirurg musi wybiegać myślami do przodu, przewidywać, że coś może pójść niezgodnie z planem. Przed zabiegiem nieraz trzeba wykonać wie- le badań diagnostycznych. Zatem to o wiele trudniejsza i odpowiedzialniejsza praca niż rzeźbienie wmateriałachmartwych. – Pamięta pan ten czas, kiedy porzu- cił studiowanie na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na rzecz studiów medycznych? – To były lata siedemdziesiąte. Studiowa- łemm.in. uprofesora StanisławaHochuła, ale czułem, że samo rzeźbienie niewiele mi da i wybrałem rzeźbienie w ciele ludzkim. Gdy zdawałem na medycynę, to od razu z myślą, że poświęcę się chirurgii plastycznej i będę rzeźbił nosy, piersi, nowe postacie, rekonstru- ował twarze. – WASPzadużobyło sztuki, zamałokon- kretów? – Wie pan, technologia rzeźbienia dziś przy użyciu szlifierek z tarczami diamentowymi i udarowymi wiertarkami, to dość proste zajęcie. Ta praca wymagała tylko dobrego pomysłu i projektu. I dziś myślę, że gdy- bym został przy rzeźbie, to mieszkałbym w Nowym Jorku albo w Sydney. A ja jestem typowym Ślązakiem z dziada pradziada i tumam swój dom. – Poszedł pan na medycynę i skompliko- wał sobie życie. – No tak, alewłaśniewtedy poznałemświet- nego chirurga profesora Tadeusza Ginko, który był jednocześnie genialnym rysowni- kiem i karykaturzystą, prof. Sablińskiego i dr. Wacława Korobiewicza – pisarza, podróżnika, globtrotera. Zarazili mnie medycyną, a jed- nocześnie pokazali, że nie trzeba się zamykać w naukowych i medycznych ograniczeniach, że medycyna może być też bramą do pozna- wania świata i otwierać wiele możliwości, także twórczych. To utwierdziło mnie, żeby zostać chirurgiem plastycznym, zwłaszcza, że lekarz w tamtych czasach miał znacznie większy prestiż niż artysta.Wielumoich kole- gów, którzy skończyli studia artystyczne, po zrobieniu jednej lub dwóch rzeźb otwie- rało kawiarnie, restauracje lub szli do biz- nesu. Ja tak nie chciałem i choć rzeźbienie jest tylko moją pasją, to mogę powiedzieć, że zrobiłem około 300 prac. Wiele z nich stoi w moim domu lub ogrodzie, a nie- mało pojechało w świat. – Czyludzkieciałodlarzeźbiarzazpańską ambicją, towyzwanie czy ograniczenie? – I to, i to. Kiedy trzeba rekonstruować kawa- łek ciała, którego nie ma, to trzeba je odtwo- rzyć na nowo i to jest wyzwanie. Ogranicze- niem natomiast jest możliwość występowa- nia chorób obciążających, jak np. cukrzyca czy schorzenia kardiologiczne. Wtedy, gdy widzę, że zagrożenie życia i zdrowia pacjenta jest zbyt duże, moje ambicje chirurga pla- stycznego muszę schować. Zawsze wybie- rambezpieczeństwo pacjenta. – Pytam o to, bo najbardziej atrakcyjne są pańskie rzeźby abstrakcyjne, a nawet odważnie prowokujące. – Ale w medycynie tak się nie da. Tu waż- niejsze jest dążenie do konkretu, kanonu piękna, choć on z biegiem lat też się zmieniał, od rubensowskich kształtów przez klasyczne greckie, aż po dzisiejsze sportowe sylwetki. Staram się wczuwać w to, co pacjent chce osiągnąć. Moja wizja jest na drugim planie. Dlatego właśnie przed operacją długo roz- mawiamy, rysujemy projekty, przygotowu- jemy szkice, dostosowując je do oczekiwań. Ważne jest też, żeby pacjent był świadomy tego co go czeka i że czasem mogą zdarzyć się powikłania nie z naszej winy. – A siadając w swojej rzeźbiarskiej pra- cowni też pan tak dokładnie rysuje pro- jekt, przymierza i dopiero tnie? – Szkicuję tak samo, czasem robię model z plasteliny, ale bywa, że rzeźbię od razu. Kształty rzeźby dyktuje mi wtedy rodzaj materiału. Michał Anioł powiedział, że w każ- dym kamieniu czy skale ukryta jest rzeźba i trzeba ją tylko odkryć, więc jej szukam. – Pamięta pan swoją pierwszą rzeźbę? Pierwsze ruchy dłutem, a właściwie dłut- kiem, bo przecież miał pan 10 lat, gdy zaczynał rzeźbić. Jerzy Wilgus to znany lekarz – chirurg plastyczny i artysta, rzeźbiarz. W wolnych chwilach tworzy rzeźbywszkle, drewnie, kamieniu, a takżemetalu. Prezentowane sąnie tylkonawer- nisażachwPolsce, ale także wParyżu, Londynie, a nawetTel Awiwie. Podczas ponad 30-let- niej kariery zawodowej wykonał ponad 30 tys. operacji. Najczęściej są to operacjemodelują- ce ciało, powiększania i pomniejszania piersi oraz korekty nosa i powiek.Wtymczasiew jego rzeźbiarskiej pracowni powstało bisko 300 rzeźb. Fot. Piotr Biernat
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5