ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2022 nr 290
27 Pro Medico • czerwiec 2022 i opatrzył własnoręcznymi rysunkami Wła- dysław Łuszczykiewicz (1828-1900) – pre- kursor historyzmu w malarstwie polskim, fenomenalny pedagog krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych, który wykształcił kilka poko- leń wybitnych artystów, w tym: J. Matejkę, A. Grottgera, S. Wyspiańskiego i J. Mehof- fera. Oryginały tych rysunków znajdują się w zbiorach Biblioteki Głównej ASP. Jeden z jego wychowanków – Jacek Mal- czewski (1854-1929), pozostawił po sobie tekę z bogatą kolekcją rysunków anato- micznych pochodzących z okresu studiów. Kilkadziesiąt starannie wykonanych rysun- ków na kartonie w różnych technikach: tusz, ołówek, kredki, było własnością Marii Malczewskiej, później jej wnuczki – Józefy Wykowskiej-Rymanowej, która w 1948 r. przekazała je Uniwersytetowi Jagielloń- skiemu. Nie wiedzieć czemu, miejsce prze- chowywania tej kolekcji pozostaje owiane tajemnicą, wielu historyków sztuki nawet nie wie o jej istnieniu, ponieważ nie figurują w żadnym katalogu. Te studia anatomiczne, a właściwie ich fragmenty, jak i późniejsza przyjaźń z prof. K. Kostaneckim (anatomem) i prof. N. Cybulskim (fizjologiem), pomogły Malczewskiemu w namalowaniu wielkich arcydzieł, które możemy podziwiać po dziś dzień. Warto podkreślić fakt, że duży wkład w polskie malarstwo miało niewątpliwie dwóch wybitnych lekarzy – wykładowców anatomii w Szkole Sztuk Pięknych: wybit- ny polski anatom prof. Ludwik Teichmann i asystent chirurgii naWydziale LekarskimUJ dr Antoni Gabryszewski. RZEŹBAWSŁUŻBIEMEDYCYNY W 1785 r. z inicjatywy cesarza Józefa II Habsburga powstała Cesarsko-Królewska Akademia Medyczno-Chirurgiczna w Wied- niu. Ówczesny rozwój nauk medycznych wymagał nowego podejścia do kształcenia, w tym nowych narzędzi dydaktycznych. Przy okazji reformowania trybu studiów, cesarz zmienił sposób nabywania wiedzy medycznej. Pomógł, jak zwykle, przypadek. Będąc z wizytą u swojego brata Wielkiego Księcia Toskanii Leopolda II, odwiedził pra- cownię figur woskowych, będących częścią Muzeum Historii Naturalnej we Florencji (dzisiaj znana pod nazwą La Specola, słyną- ca z bogatej kolekcji woskowych modeli). Tam zachwycił się anatomicznymi mode- lami woskowymi autorstwa lekarzy: Felice Fontana i Paolo Mascagni oraz rzeźbiarza Clemente Michelangelo Susini (1754-1814). W realizmie woskowych modeli Sussiniego – dokładnie przedstawiających częściowo rozcięte zwłoki, zobaczył przede wszystkim potencjał naukowy. Na zamówienie cesa- rza w okresie czterech lat powstało 1200 woskowych przekrojów anatomicznych i fantomów położniczych. Modele oparto na rysunkach anatomicznych i po części nawypreparowanych zwłokach. Zostały one przewiezione pociągiem do Wiednia, gdzie umieszczono je w tzw. „Josephinum” (obec- nie: Muzeum Uniwersytetu Medycznego wWiedniu). Nadal można je tamzobaczyć. Susini był podziwiany za„piękno, którenadał najbardziej obrzydliwym rzeczom”. Wosko- we modele anatomiczne za ich dokładność chwalił publicznie Adolph Murray, profe- sor anatomii na Uniwersytecie w Uppsali, a neoklasyczny rzeźbiarz Antonio Cano- va – za ich wartość artystyczną. Jego Vene- rina („małaWenus”) do dzisiaj jest uznawana bardziej za dzieło artystyczne niż medyczne (Muzeum Anatomii i Położnictwa w Palazzo Poggi w Bolonii). To zmysłowy model ciała młodej kobiety w ciąży, której tułów skrywa zdejmowane warstwy, które odsłaniają jej narządy wewnętrzne. Post scriptum: Takwłaśnie sztuka–niepierwszy i ostatni raz – przysłużyłasięmedycynie, i naodwrót. Związki sztuki zmedycyną istnieją od najdawniejszych czasów. Pomimo że wydają się tak odrębnymi dziedzinami, to cały czaswspółistnieją ze sobą. Sztuka dokumentuje nie tylko rozwój medy- cyny, ale jest także zapisem największych epi- demii w dziejach ludzkości czy przełomowych odkryć, stanowi w pewnym sensie kartotekę chorób,którenękałyludzi,przezcostajesięźró- dłem historii medycyny. Ale to jest już zupełnie innaopowieść. Joanna Andrzejewska radca prawny ŚIL Współczesnym okiem Po co komu sztuka? Ogólnie jednak mariaże, czy ewentualne przelotne romanse, z przejawami nauk wszelakich, służyć mają jednemu celowi tożsamemu z istotą samej medycyny. Tymczasem medycyna, będąc sztuką per se, przyciąga ludzi twórczych, o roz- maitych zdolnościach artystycznych. Dawniej z oczywistych względów obraz, rycina czy rzeźba pełniły dla adeptów medycyny funkcję czysto dydaktyczną, bowiem sztuka była jak rzemiosło, pod- porządkowana ścisłym regułom. Wol- ność w sztuce zagościła nieco później i od tamtej pory nowatorstwo, indywi- dualizm i oryginalność zaczęły prześci- gać się o prymat pierwszeństwa, a cel tworzenia się nieco zmodyfikował, albo- wiem to już nie utylitaryzm i rozrywka przeciwko pięknu i poruszeniom ducha stanęły, ale przekraczanie granic wszela- kich w imię ich badania stało się celem samym w sobie. I tu małżeństwo prawie idealne – pomysł na eksponowanie spre- parowanych ludzkich ciał, a nie, pardon, plastynatów, czyli anatomicznych prepa- ratów, do wykonania których posłużyły ludzkie zwłoki, ponoć dobrowolnych donatorów. Mowa rzecz jasna o słynnych „dziełach” Gunthera von Hagensa, które robią furorę na całym świecie pod nazwą Body Worlds. Dla pasjonatów – dobra wiadomość, pod koniec roku wystawa znowu zagości wWarszawie. To, czy rzecz jest etycznie chwiejna, moż- na oczywiście dyskutować. Jedno jest pewne, żaden rysunek w skali 1:1, żadne zdjęcie, żaden film w 4D, 5D, żadne cuda techniki nie dadzą tego, co widok pla- stynatu grającego w szachy. Dlaczego? Bo ta nasiąknięta kauczukiem silikono- wym postać to żadna figura, fantom, lecz to z krwi i kości Helmut, Adaś czy Dorot- ka. I ta postać patrzy, pochyla się, wygi- na, kuca albo gra na saksofonie i wtedy widać, jak pięknie muskle się prężą, a płu- ca zalewa czerwony kolor. Można więc na wystawie zobaczyć, jak dokładnie działa ludzkie ciało, ekspona- ty bowiem przedstawiają ludzkie ciała w ruchu, jego anatomiczną formę oraz złożoność funkcji. Przedstawiono obok Medycyna po co jest, każdymniej więcej rozumie. Lubi się ona bratać, a to z farmacją, a to z technologią czy inżynierią, czasemnawet z prawem, chyba, że akurat kosęmają, bomedycyna humanistyczna jest, a prawo bezduszne bywa, co pogodzić trudno.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5