ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2022 nr 290

Pro Medico • czerwiec 2022 8 NASTĘPSTWANIELECZONEGOURAZU Zespół stresu pourazowego nie rozwija się jako bezpośrednie następstwo trau- matycznego zdarzenia. Raczej zaburzenie to powstaje/wyłania się z wzorca ostrego dystresu, silnej reakcji pourazowej urucha- mianej przez zdarzenie. Stan dystresu jest normalną reakcją na horror, bezradność i strach, które są krytycznymi elementami traumatycznego doświadczenia. Jednak, zdaniem McFarlane’a i Yehudy (1995), typowy wzorzec (...) polega na ustąpieniu objawów, a nie na rozwoju PTSD. Chro- niczne PTSD – wiele lat po zdarzeniu ura- zowym – w zasadzie nie jest bezpośrednim następstwem traumatycznego zdarzenia. (...). Najbardziej chroniczne postacie PTSD reprezentują niepowodzenie w uleczeniu i modulacji ostrej reakcji potraumatycznej. Innymi słowy – skutkiem traumy jest ostry stan pourazowy, natomiast rozwój chro- nicznego PTSD jest wynikiem braku moż- liwości poradzenia sobie z bezpośrednią reakcją na traumę (Psychologiczne konse- kwencje traumatycznego stresu; współcze- sne kierunki badań Maria Lis-Turlejska Rok: 2000 Czasopismo: Nowiny Psychologiczne). Z tego względu tak ważne jest, aby zapo- biegać rozwojowi chronicznego PTSD wśród przedstawicieli naszego zawodu i podjęcie działań zmierzających do opa- nowania ostrego stanu pourazowego. Jako pełnomocnik ds. zdrowia lekarzy Śląskiej Izby Lekarskiej, od początku pandemii spo- tykałam się ze wzmożonym zainteresowa- niemKoleżanek i Kolegówpomocą psycho- logiczną i psychiatryczną. Kilkudziesięciu lekarzy z terenu naszej Izby kontaktowało się ze mną telefonicznie lub mailowo, kilka osób zdecydowało się na wizytę osobistą w związku z obserwowanymi u siebie nie- pokojącymi objawami. Wśród dolegliwości dominowały objawy z kręgu zaburzeń lękowych i psychosoma- tycznych. Tego typu zaburzenia nie należą do najcięższych, z jakimi spotyka się psy- chiatra w swojej pracy, ale powodowały duży dyskomfort i utrudnienia w wykony- waniu zawoduoraz codziennymfunkcjono- waniu lekarzy. SPARALIŻOWANI TRAUMĄ Pracująca na SOR lekarka około sześć mie- sięcy po rozpoczęciu pandemii zaczęła doświadczać ataków paniki przed pójściem do pracy, gdzie codziennie spotykała zaka- żone osoby. Doświadczała m.in. bólu, uci- sku w klatce piersiowej, drętwienia lewej kończyny górnej, czemu towarzyszył lęk przed śmiercią w zawale. Wykonane testy diagnostyczne (EKG, badania laboratoryjne) nie wskazywały na ostry zespół wieńcowy. Lekarka po konsultacji podjęła decyzję o rozpoczęciu psychoterapii, po kilkunastu sesjach byław stanie powrócić do aktywno- ści zawodowej. Lekarz stomatolog, chirurg szczękowy, w sytuacji powrotu do wykonywania zabie- gów po trwającej kilka miesięcy przerwie zaczął mieć ataki drętwienia prawej koń- czyny górnej oraz ataki duszności w chwili, gdymiał podawać znieczulenie pacjentowi. Nadmieniam, że lekarz od kilkudziesięciu lat rutynowowykonywał wiele takich zabie- gów i nie miał z tym najmniejszych trud- ności. Przy okazji pandemii doświadczył stresu z uwagi na przechorowanie infekcji COVID-19 (przebieg ciężki z koniecznością wspomagania oddechu). Wcześniej, przez kilka pierwszych miesięcy po rozpoczęciu pandemii, miał szereg wątpliwości związa- nych z wykonywaniem zawodu chirurga szczękowego w ramach praktyki prywat- nej, doświadczał skumulowanego stresu w sytuacji braku konkretnych wytycznych, a jednocześnie potrzeby kontynuacji prak- tyki. Lekarz skorzystał z konsultacji psy- chiatrycznej, pobiera leki z grupy SSRI, jest w trakcie psychoterapii. Stan jego zdrowia uległ poprawie, ale nadal unika wykony- wania zabiegów wymagających podania znieczulenia. Z kolei u lekarki pracującej w POZ, której matka zachorowała na COVID-19, zarażając się od niej, rozwinął się zespół depresyjny wymagający leczenia farmakologicznego i psychoterapii. To tylko kilka przykładów. Wiele osób zgłaszało pojedyncze obja- wy, jak np. bezsenność, obsesyjne myśli o zachorowaniu i zakażeniu członków rodziny, napięcie lękowe i ataki paniki przed wyjściem do pracy. W kilku przypadkach zgłaszali się lekarze z problememuzależnie- nia, którzy odwielu lat pozostawali w stanie abstynencji, a podczas pandemii doszło unichdonawrotu czynnej fazy nałogu. Każ- dorazowo podczas rozmowy starałam się motywować do zgłoszenia się po pomoc do psychoterapeuty lub Poradni Zdrowia Psychicznego, gdy zaburzenia wymaga- ły włączenia leczenia farmakologicznego. Zazwyczaj odbywaliśmy kilka spotkań. Już sam fakt rozmowy na ten temat wwiększo- ści przypadków powodował ulgę. Lekarze mówili, że uspokaja ich fakt, że nie są jedy- nymi osobami doświadczającymi takich trudności i że takie problemy można leczyć wnowoczesny, niekonieczniebardzoobcią- żający sposób. Znamiennewydaje się, żewiększość lekarzy wybrała kontakt telefoniczny, wielu skorzy- stało też zmożliwości nieujawnianiadanych personalnych. Wskazuje to na istniejący wciąż niski poziom akceptacji dla sięgania po pomoc psychologiczno-psychiatryczną, która w naszym środowisku nadal budzi wstyd.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5