ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach czerwiec 2024 nr 310
22 Pro Medico czerwiec 2024 Fot. Chroma Stock Przedurlopowe fanaberie Czesanie łysego Czerwiec. Już miałem o dzieciach i ich lekarzach, choć częściej lekarkach (?), lekarginiach (?), gdy w emerytalnej głowie coś zazgrzytało. Zauważyłem„za późno”, że urlop tuż, tuż. Trzeba się przygotować. Białogłowy wie- dzą tood15. rokużycia. Napoczątekdieta, aby sylwetka była chuda, plażowa. Z wie- kiem problem narasta. Niepoliczalna jest liczba tortur zadawanych ciału, aby spro- stało wymogom mody i można je było pokazać publicznie. W nie tak dawnych czasach, przyjmowano, że szczyt walki o urodę występuje późno. Z katalogu pojęć żeglarskich, pożyczono określenia „ryczące czterdziestki” i „wyjące pięćdzie- siątki”. Obecnie w związku z postępem nauki, mamy zjawisko trwające dłużej, aż do osiągnięcia „stabilnej młodości +”. Ponoć dopiero po osiemdziesiątce zaczy- na się życie. Potwierdzam. Wykonałem badania terenowe na dep- taku wzdłuż plaży Waikiki na Hawajach. Panie w tymwieku, w różowych błyszczą- cych kostiumach bikini, z natapirowany- mi fryzurami, zabotoksowane i wymaso- wane, z paznokciami (tipsami) długości 5 cm i w klapkach na szpilce, demonstru- ją tam, że stać je na kolejną młodość. Pro- blem ten dotyczy również sporej grupy panów. Najpierw ścigają się, kto ma lep- szy zegarek albo auto. W miarę ubytków owłosienia na czaszce lub intensywnego siwienia, zaczynają przeszczepiać albo farbować włosy. Apogeum, to znany kry- zys wieku średniego. W tym okresie zaczynają „dzikie sporty”, celem „zdrowotności”. Żadne spacery, minimum maraton, narciarstwo alpej- skie, rower od 100 km dziennie. Rozpo- czynają marsz po gabinetach kolegów ortopedów, bo kolana, kręgosłup i inne, nie wytrzymują obciążeń. Ich rozmowy dotyczą liczby przebytych operacji, artro- skopii itd. Obie płcie mają jeden temat wspólny. Dieta. Tu pojawia się kosmos grup dyskusyj- nych. Dieta Atkinsa vs KETO. Kapuśniak Prezydenta Kwaśniewskiego, stoi w opo- zycji do diety nie prezydenta. Dieta ludzi pierwotnych, dieta oparta o głodówkę i tysiące odmian tej koncepcji. Są pyta- nia. Czy na jednym liściu sałaty i połowie jajeczka można żyć w nieskończoność? Nad takimi dylematami pochylają się zadbane fryzury obu płci. Na wczasach all inclusiv obserwowane są dwa mode- le zachowania. Nie jem prawie nic (wiem brzmi to nielogicznie) albo na urlopie odpuszczamy. Ta druga wersja pozwa- la na obżarstwo, bo zapłacone. Są też tacy zdroworozsądkowi. Jedzą normal- nie i niezdrowo, ale chodzą na spacery do lasu, na grzyby albo łowią rybymocząc godzinami kij w wodzie. Efekt ich wyczy- nów znamy znowu my lekarze. Borelioza i komary, jak spacer w mieście to nawdy- chasz się spalin, a i dzik może ciebie stra- tować (nie jest to wcale śmieszne). Wędkarze łowią sportowo. W młodości po „moczeniu kija” smażyło się na patelni płotki i okonie, i było pysznie. Dziś raczej łosoś, tylko trzeba ustalić normę metali ciężkich dopuszczalną do spożycia. Jak żyć zdrowo? Odpowiedź jest trudna. A nie pisnąłem słówka o używkach. Pale- nie tytoniu, alkohol i narkotyki. Przygod- ny seks. Wszystko to wspominam z roz- rzewnieniem. Mam kilka koleżanek, które też wspominają. Teraz kilku się obrazi. Oni żyją tak, jak wcześniej opisałem. Mnie jest bliższy ideał toczących się kamieni, czyli włóczęgów (Rolling Sto- nes), którzy te zatrucia młodzieńcze przeżyli, a po detoksykacji nadal są jurni. Z racji wrodzonego sybarytyzmu, dzięki szaleństwom młodości, wybrałem wersję w miarę aktywnego zużywania powłoki cielesnej. Po przeczytaniu ostatniej książki Prezy- denta Kwaśniewskiego, znając ducha Jurka Owsiaka, mogę śmiało powiedzieć, że choć mój duch przechodzonego rockmena jest mocno wyliniały, to jest. My urodzeni w mrokach stalinizmu, wychowani na „szynce” Gomółki, podda- ni „presji nocy wojennej”, mamy ciągle niedosyt. Wszystkiego. Życia, przygód, alkoholu, kobiet (znam kobiety, które mają niedosyt facetów). Mieliśmy łatwiej. W czasie młodości problemy zdrowotne leczyło się penicyliną, a dziś straszą cią- gle AIDS albo koronawirusem. W naszym wieku hasło „Róbta co chceta”, trzeba uzupełnić, „ale z umiarem”. Moja śp. Ciotka Lala (lekarz) przeżyła 94 lata, ale kieliszek koniaku na serce, przed snem, „musiała”. To była moja Chrzestna, więc jej rady uważam za słuszne. A ciotka Lulu (lat 95), już nie chodziła, ale mecze kopa- nej i bokserskie oglądała. Do tego zimna wódeczka i cygaro. To się nazywa radość życia. Cieszcie się życiem, każdą chwilą. Pla- nujcie życie na 120 lat. Zdrowia i Umiaru. Za chwilę urlop. Wykorzystajcie go zdro- wo i rozsądnie. Dr n. med. Andrzej Wojcieszek
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5