ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2019 / styczeń 2020 nr 265
Pro Medico • grudzień 2019 / styczeń 2020 20 W sprawach dotyczących sporządzania opinii przez biegłych sądowych bije się w dzwon od wielu lat. Mam wrażenie, żedorobiliśmy się już dźwiękupokaźne- go karylionu, przy którym ten z Gdań- ska to pestka, ale niestety rozważnych zmian na horyzoncie brak. Zainspirowany rozmowami w środowisku lekarskim i adwokackim oraz artykułem dr. Agnieszki Bielskiej Brodziak i dr. Tade- usza Urbana o roli biegłych w procesach sądowych (w którym autorzy lapidarnie przyrównali opinie niektórych biegłych do„granatu w ręku Pawlakowej”), donoszę, że sprawy nie mają się najlepiej. Nie mają się nawet dobrze, a bez owijania w baweł- nę: stan ich jest ciężki, acz na tyle (niestety) stabilny, że zapewnia wegetację przez lata. Schorzenie to zaczęło się dawno temu, gdy ustawodawca, w przypływie specyficzne- go poczucia humoru stwierdził, że kandy- datemna biegłego jest (pomijając„oczywi- ste oczywistości”, jak pełnia praw obywa- telskich itp.)„osoba która ukończyła 25. rok życia” oraz „posiada specjalistyczne wia- domości teoretyczne i praktyczne z danej dziedziny”. Gdybym ukończył 25. rok życia i był świe- żo wyspecjalizowanym lekarzem, nie czułbym, że zasługuję na miano biegłego. Wobec ogromu wiedzy medycznej, mógł- bym raczej wyrecytować „mam dwa latka, dwa i pół sięgam głową ponad stół, mam fartuszek z muchomorkiem, do przedszko- la chodzę z workiem”. Ustawodawca był jednak, jak widać, innego zdania. Moje wątpliwości natury semantycznej sprawdziłem w słownikach, które potwier- dziły, że biegły to „osoba posiadająca bogate doświadczenie zawodowe i uznana za eksperta w zakresie swojej działalności”. Temida jednak mrugnęła okiem zza przepaski i definicję ustawową przyjęła. Łatwość pozyskiwania biegłych wzrosła, a to przecież pożądane, bo bez biegłego ciężkie życie Sędziego. Wprawdzie ma on cechować się najwyż- szą wiedzą (sędzia to „najwyższy biegły”), trudno mi jednak uwierzyć, by w praktyce wypowiadał się z przekonaniem np. o wła- ściwym leczeniu ostrej białaczki szpikowej z zastosowaniem allogenicznego prze- szczepu komórek macierzystych. Istnieje więc obawa, że w wielu sprawach FELIETON Czy biegły sądowy może być niedouczony? to biegły wydaje wyrok. Sąd nie będzie tu w sposób istotny konkurował o laur pierwszeństwa. Stwierdzi, że opinia jest zwięzła, kompletna i pełna (co budzi podziw, zważywszy że czasem nijak nie sposób prześledzić toku myślenia biegłe- go). Sąd ma niekiedy tak przedziwną wia- rę w opinię jednego biegłego, że wobec niej biblijna morwa nie tylko rzuciłaby się w morze, ale i wygrała regaty dookoła świata. Sądwie, że biegły odtworzył prawdęmate- rialną i jest to prawda „najprawdziwsza” – niewymagająca dociekań. Przewlekłość postępowania nie jest wszak w niczyim interesie. Istnieje obawa, że w obecnym systemie ist- nieć może zachwianie równowagi dowo- dów. Dla Sądu opinia biegłego może nie być tylko jednym z nich, lecz rodzajem specdowodu. Nike bez rąk i głowy – ok, przyzwyczaiłem się ale Temida z jedną szalą? Wydaje się jakaś... niezrównoważona. I w taki sposób może orzekać. Konsekwencje całości zagadnienia na przykładach? Ot, rzekomy alkoholizm – orzeczony przez biegłego w sprawie karnej, zakończonej przymusową hospi- talizacją (!), w wyniku której stwierdzono że pacjent... alkoholikiem nie był, czy też wielomiesięczna detencja, którą zakoń- czyło dopiero powołanie biegłych z nieza- leżnej instytucji naukowej. Smaku dodają też sytuacje, gdy profesor danej dziedziny oceniany być może przez lekarza biegłego, który jako specjalista przepracował jedynie kilka wiosen. Istnieją kraje, gdzie to strony powołują biegłych, którzy, pod odpowiedzialnością karną, przedstawiają Sądowi swoje eksper- tyzy. Porównawszy je, Sąd podejmuje osta- teczną decyzję. Może takie postępowanie jest jakąś wskazówką? Poruszamy tu też bardzo istotny temat – finansowania pracy biegłych. Jeżeli powo- łują ich strony postępowania, to również strony ich wynagradzają. Podkreślić nale- ży: adekwatnie do kwalifikacji, a nie kwota- mi proponowanymi przez Temidę. Takie będą Rzeczpospolitej losy, jak jej biegłych wynagradzanie, można by zary- zykować parafrazę. Intuicyjnie wiemy, że biegłymi powinni być najlepsi, utytuło- wani lekarze. Ustawodawcy muszą jednak zrozumieć, że praca intelektualna kosztuje przynajmniej równie dużo, co kafelkowa- nie łazienki. Proponowanie wynagrodzeń, które wystarczają czasem, by zatankować auto, za opinie ważące o ludzkich losach, jest urąganiemwiedzy i funkcji biegłego. Uważam, że należy chronić zaszczytną i odpowiedzialną rolę biegłego sądowego przed oddawaniem jej wniepowołane ręce oraz zapewnić godne jej wynagradzanie, by ręce te należały istotnie do najlepszych. Felieton ten podsuwamTemidzie z nadzie- ją, że nowelizacje ustawy dotyczące tej tematyki będą prawdziwie uzdrawiające, a nie skupią się na wykluczaniu zawo- dowym osób po 70. roku życia (projekt zakładał takie ograniczenie), czy też wpro- wadzaniu niejasnych mechanizmów ogra- niczających niezależność biegłych. Rafał Sołtysek Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5