ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2019 / styczeń 2020 nr 265

21 Pro Medico • grudzień 2019 / styczeń 2020 KW: Czy jako lekarze jakoś inaczej odczuwamy ból, na przykład później na jego wystąpienie reagujemy? CL: Myślę, że jak wszyscy ludzie odczuwa- my ból, natomiast jest namowiele trudniej chorować niż osobom bez wykształcenia medycznego. Na temat chorób, czy same- go bólu, mamy większą czy mniejszą wie- dzę, znamy rokowania, potrafimy interpre- tować wyniki badań itd. No i każdemu, czy prawie każdemu z nas, wydaje się, że potra- fimy ten ból leczyć – a to chyba nie do koń- ca jest zgodne z prawdą. Od najbliższej mi osoby usłyszałem kiedyś, że my, lekarze, czasami uważamy się za i zachowujemy się jak„półbogowie”– i chyba jest w tym sporo racji – myślę, że chodzi tu głównie o brak pokory – wobec własnych ograniczeń, niedostatków wiedzy, szeroko rozumiane- go warsztatu, „sił wyższych” działających zupełnie niezależnie i niezawiśle od nas. I chyba sporo prawdy jest też w twierdze- niu, że„najciemniej jest pod latarnią”. KW: Jaki oręż posiadamy, aby pokonać ból? I czy jego pokonanie jest w ogóle realne? CL: Pokonanie bólu jest jak najbardziej możliwe – mamy do dyspozycji ogromne możliwości terapeutyczne – dysponujemy całą gamą coraz nowszych i doskonalszych leków, możemy skorzystać z procedur inwazyjnych. W mojej ocenie największym problemem jest – z całym szacunkiem – brak wiedzy na ten temat wśród kolegów innych specjalności niż medycyna palia- tywna czy anestezjologia i to zarówno co do istniejących metod terapeutycznych (rodzaju, wskazań, przeciwwskazań itd.), jak również wiedzy na temat ich dostępno- ści (gdzie, co i w jaki sposóbmożna leczyć). Kolejnym problemem jest ich dostępność – w chwili obecnej ośrodki oferujące cho- remu np. leczenie inwazyjne bólu można przysłowiowo policzyć na palcach jed- nej ręki, a kolejki do wykonania zabiegu są bardzo długie – tylko jak tu czekać, kiedy boli tak bardzo, że chory prosi o eutanazję? To zawsze jest – w mojej ocenie – najwięk- szą porażką lekarza zajmującego się lecze- niem bólu. KW: Skąd pomysł na konferencję poświęconą leczeniu bólu wOrzeszu? CL: Chodziło namwłaśnie o propagowanie tej wiedzy, o której wspomniałem, wśród kolegów wszelkich specjalności – lekarzy niezwiązanych z medycyną paliatywną. Każdy lekarz, bez względu na specjalizację, styka się z bólem. Nam chodziło o wskaza- nie możliwości, jakimi dysponuje współ- czesna medycyna bólu, a wśród kolegów „paliatywistów” chodziło o doskonale- nie tej wiedzy. Dobrze, że z tą wiedzą wychodzimy poza uniwersyteckie ośrod- ki, że lekarze także z mniejszych placó- wek mogą zapoznać się z nowoczesnymi metodami leczenia, bo przecież wszystkim nam powinno chodzić o to, żeby chory nie cierpiał, żeby zmniejszyć jego ból, a tym samym lęk i strach towarzyszący chorobie. Mnie osobiście bardzo zależało również na aspekcie humanitarnym – bardzo dużo mówi się o holistycznym modelu opie- ki paliatywnej, dlatego też starałem się wyartykułować, że nasz pacjent nie jest maszyną, w której wystarczy „wymienić jakąś część”,„przeprogramować komputer pokładowy” (leki wpływające na funkcje mózgu),„uszkodzić przewody elektryczne” (farmakologicznie czy metodami inwa- zyjnymi) itd. Pacjent to przede wszystkim człowiek, bardzo samotny w swojej cho- robie, pełen obaw, wątpliwości, strachu przed nieznanym itd. – a naszym zada- niem jest to człowieczeństwo dostrzec i uszanować. Jako lekarz zajmujący się medycyną paliatywną, mam niestety smutne doświadczenia na tym polu. Na przykład pytając, dlaczego u chorego z nowotworem nie wykonano jakiegoś badania, nie zastosowano określonego rodzaju terapii, niejednokrotnie spoty- kałem się z odpowiedzią innych leka- rzy: „a po co, przecież on/ona i tak zaraz umrze”. Dla mnie to przerażające. KW: To taka walka z wiatrakami. Obec- nie wszędzie mamy do czynienia z kul- tem życia, młodości, zdrowia. Nawet my, lekarze, zapominamy, że proces umierania jest tak samo integralną czę- ścią życia, jak narodziny. CL: Jakże często słyszę, że zwłaszcza młodzi lekarze niemożność wyleczenia swojego pacjenta postrzegają w kate- goriach porażki. Tymczasem śmierć jest nieunikniona i my wszyscy musimy zna- leźć drogę do akceptacji tego faktu. Wielu z lekarzy unika rozmowy ze swoimi cho- rymi na temat choroby i umierania, uwa- żając, że taka rozmowa jest „odbieraniem nadziei”. Dla mnie zaś oznacza to odbiera- nie bezcennego czasu, jaki pozostał tym chorym, bo dobrze pojęta nadzieja, wyni- kająca z realistycznych oczekiwań, pozwa- la chorym dobrze zaplanować czas, który im pozostał. KW: Czy opanowanie bólu, to główne zadanie dla medycyny paliatywnej, czy jedno z wielu? CL: Opanowanie bólu nie jest oczywiście jedynym zadaniemmedycyny paliatywnej. Jest bardzo ważnym, ale nie jedynym. Poza bólem, w medycynie paliatywnej mamy do czynienia z całym szeregiem innych, równie uciążliwych objawów, z którymi musimy się zmierzyć – mam tutaj na myśli Gdy lekarza też boli Lekarz leczący ból działa razem z psychologiem czy duchownym– od tych„specjalistówod duszy” zależy naprawdę ogromnie dużo, bo mają wiele sposobów na niesienie ulgi chorym. Tymczasem największą porażką dla lekarza jest, gdy pacjent z bólu prosi o eutanazję. Na ten temat w listopa- dzie Szpital Chorób Płuc w Orzeszu zorganizował specjalną konferencję poświęconą medycynie paliatywnej. O tym, jak można pokonać ból i jak pogodzić się z porażką, rozmawiają dr Katarzyna Wencel, specjalista chorób wewnętrznych, ane- stezjologii i intensywnej terapii oraz lek. Cezary Lepiarczyk, specjalista medycyny paliatywnej, specjalista psychiatrii. Dr Katarzyna Wencel i dr Cezary Lepiarczyk. Fot. Archiwum prywatne

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5