ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2020 - styczeń 2021 nr 275

Pro Medico • grudzień 2020 – styczeń 2021 10 Rządzę szpitalem jak wojskiem ROZMOWA Z dr. n. med. Jerzym Pieniążkiem, neurochirurgiem, dyrektorem Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu, rozmawia Piotr Biernat. – Pan, doktorze, tyle w życiu już prze- szedł, że chyba się nie boi koronawirusa? – Nie boją się tylko żołnierze na filmach. A wie pan, kto to powiedział? – Pewnie jakiś generał... – Eisenhower – generał armii StanówZjed- noczonych i prezydent USA. Każdy się boi, niema co. Bohaterami ludzie stają dopiero po wszystkim, gdy wspominają, jak było. – Mówi pan to jako neurochirurg czy dyrektor szpitala? – Jako neurochirurg wiem, gdzie jest zlo- kalizowanywmózguośrodek strachu, lęku i wiem, że jest namniezbędny do życia, jak ból. To bariery, które nas ostrzegają przed samozagładą. A jako dyrektor najbardziej boję się o ponadtysięczną załogę. Z tego strachu ostatnio schudłem siedem kilo- gramów, bo najgorszy jest strach przed nieznanym. W szpitalu, którym kieruję, też baliśmy się. Pan nawet nie wyobraża sobie, jak bardzo baliśmy się. Nawet było tak, że pracowników na początku pande- mii ten strach paraliżował. Proszę sobie wyobrazić, że wpierwszymmiesiącu trwa- nia epidemii w szpitalu miałem tylko 500 pracowników. Ludzie wówczas, w całej Polsce, różnie reagowali na nową sytuację. Tak niektórzy reagują na wojnę... A to jest prawdziwa wojna. Wiem, bo pochodzę z rodziny wojskowej i często postępuję w życiu jak militarysta. – Tę wojnę z koronawirusem rozpoczął pan dość szybko, bo już 30 marca, gdy pojawili sięwBytomiupierwsi zarażeni. A pan – po wojskowemu – od razu ich pozamykał. Pamięta pan ten dzień? –Doskonalepamiętam.Tobył środeknocy, po ciężkiej operacji. Obudził mnie telefon ze szpitala. Mamy czterech z wirusem, co robimy? – pytał dyżurny lekarz. Od razu wskoczyłem w samochód i popędziłem do szpitala. Bazę dowodzenia założyłem u siebie na neurochirurgii. Do niej spływa- ły wszystkie informacje i na ich podstawie wydawane były odpowiednie polecenia. Nawiązałem od razu bezpośrednią łącz- ność z sanepidem. Chorych od razu ode- słałem do jednoimiennego szpitala, ale został personel, głównie lekarze. Musieli być na kwarantannie. Wtedy wpadłem na pomysł, żeby ją odbyli na zasadzie per- manentnego dyżuruw szpitalu. I udało się. – Dobrowolnie zostali? – Tak, tak, choć to były ciężkie dni. Inni potem chcieli nawet dołączyć do nich. Tak to bywa na początku wojny. To był strach, bo nie wiedzieliśmy, z czym przyszło nam walczyć. Dopiero wówczas, gdy pozna- waliśmy przeciwnika, strach popuszczał, ale nie ustępował. Opierając się na wzo- rach wojskowych, wprowadziliśmy u nas Fot. Wiki Kot

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5