ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2021 / styczeń 20222 nr 285

Pro Medico • grudzień 2021/styczeń 2022 22 Fot. Adobe Stock dr n. med. Ryszard Szozda kierownikOśrodka OpiniowaniaSądowo-Lekar- skiego iOrzecznictwaNIL Pomroczność jasna też może być wypadkiem przy pracy? Pewnego razu kilka sądów zlecało mi wydawanie opinii dotyczącej istnienia niezdolności do pracy w rozumieniu rentowym oraz oceny procentowego uszczerbku na zdrowiu związanego z uznanym (po blisko ośmiu latach sporów) wypadkiem przy pracy u osoby pracującej na dole kopalni, chorej psychicznie, u której ustalono, że rozpoznana u niego pomroczność jasna była przyczyną wypadku. Był sobie raz pracownik kopalni. Początkowo chyba pracował na przodku, ale po uzyskaniu nowych kwalifikacji, tj. po uzupeł- nieniu swojego wykształcenia, został zatrudniony w charakterze pracownika wykonującego pomiary. Leczył się on w poradni zdro- wia psychicznego, ale ze względu na niewielkie nasilenie objawów, nie był dyskwalifikowany od możliwości wykonywania pracy przez psychiatrę. Natomiast w trakcie wykonywanych badań profilak- tycznych prezentował się jako człowiek w zasadzie małomówny, ale bez odchyleń od stanu prawidłowego w badaniu somatycz- nym. Wyniki badań nie wskazywały na odchylenia – RTG klatki piersiowej było bez zmian, badania laboratoryjne także, EKG w gra- nicach normy, spirometria także. Psycholog nie stwierdzał jakich- kolwiek odchyleń. Odbywał szkolenia BHP. I był kolejno dopuszcza- ny do pracy. Pewnego razu po zakończeniu pracy osoba z dozoru nie doliczy- ła się jednego pracownika – nie powrócił na miejsce zbiórki i nie dawał znaku życia. Zgodnie z procedurami, zarządzono akcję poszukiwawczą, w której udział wzięli górnicy ochotnicy oraz kilka zastępów ratowników. Akcja przebiegała całą dobę – i nie przynio- sła jakiegokolwiek efektu. Opisywano także wyniki pomiarów – nie stwierdzono w tym aspekcie jakichkolwiek zagrożeń. Podczas kolejnej zbiórki osób uczestniczących w poszukiwaniach nagle zza rogu wyłonił się poszukiwany, który pewnym krokiem podszedł do zebranych i zadał pytanie, co te osoby tu robią i czy może jakoś pomóc. Został poinformowany o tym, że to on jest poszukiwany, co go niezmiernie zdziwiło. Wyjaśnił, że jak zawsze zabrał ze sobą obfity prowiant, a wykonując prace pomiarowe, po prostu się zdrzemnął („uciął sobie komara”), a że ma dobry sen („nie ma z tym jakiegokolwiek problemu”) i było ciemno – to tro- Z PAMIĘTNIKA BIEGŁEGO SĄDOWEGO chę to trwało. Na zarzut, że wszyscy go szukali, zareagował gwał- townie, uderzając pracownika dozoru... Został skierowany na badanie lekarskie. Nie stwierdzono jakichkol- wiek odchyleń somatycznych, ale lekarz zauważył, że z wypowiedzi może wynikać problem psychiczny. Psychiatra wydał orzeczenie o podejrzeniu choroby psychicznej, a pracownik „wziął L4” – oczy- wiście od psychiatry wmiejscu, w którym się leczył (a po zakończe- niu okresu zasiłkowego został zwolniony z pracy i otrzymał ren- tę z ogólnego stanu zdrowia) – i wystąpił o uznanie zdarzenia(?) za wypadek przy pracy i w związku z tym o odszkodowanie i rentę związaną ze skutkami wypadku przy pracy. Jeden z opiniujących psychiatrów stwierdził, że doszło do zdarze- nia, które można nazwać „pomrocznością jasną” i że owa niemoc związana z tym rozpoznaniem wynikała z warunków pracy w tym konkretnym dniu. Ostatecznie sąd rejonowy uznał, że zdarzenie to miało cechy wypadku przy pracy. W związku z takim wyrokiem pracownik wniósł „pozwy” o ustalenie procentowego uszczerbku na zdrowiu oraz o przyznanie renty„wypadkowej”. Jako biegły zapoznałem się z ujawnioną dokumentacją oraz dokonałem osobistego badania ubezpieczonego. Stwierdziłem, że uszczerbek na zdrowiu wynosi 0% (w jednym postępowaniu), a skutki wypadku nie dają podstaw do uznania, że ów wypadek przy pracy jest przyczyną niezdolności do pracy. Sąd przyjął moje wnioski i nie ustalił ani uszczerbku na zdrowiu, ani prawa do renty z tytułu skutków wypadku przy pracy. Z tego, co pamiętam, opi- niowany nie składał apelacji od treści wyroków i stały się one pra- womocne. Sprostowanie W artykule „Połączeni lekarską historią” opublikowanym w listo- padowym numerze Pro Medico (nr 284), w nazwisku prelegenta dr Aliny Stępnik-Mardzyńskiej wkradł się błąd. W imieniu drukar- skiego chochlika serdecznie przepraszamy Panią Doktor.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5