ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2021 / styczeń 20222 nr 285
Pro Medico • grudzień 2021/styczeń 2022 8 Agnieszka Wojda pedagog,tutor,trenerkompe- tencjispołeczno-emocjonal- nych,córka lekarza cji. Samo szkolenie specjalizacyjne nie pozwala się realizować we wszystkich umiejętnościach. Kursy często odbywają się w weekendy, a niekiedy cały roboczy tydzień, jak np. kursy USG, we wschodniej części naszego kraju. Szkolenia takie czę- sto kosztują po kilka tysięcy, a na pewno zdarzają się i takie, wysokospecjalistyczne, które kosztują powyżej 10 tys. zł. Wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć na sympozjach i szkoleniach za granicą, co dodatkowo okrawa nasze życie z wol- nego czasu i finansów. Dodatkowym problemem długich kursów poza miej- scem zamieszkania jest fakt, że wtedy nie zarabiamy. Dlatego często, żeby sobie pozwolić na taki – czasem konieczny – kurs, musimy, jak to się mawia w dyżurce, „odrobić wolne”. Gdzie w takim razie postawić granice? Z czego zrezygnować, a w co zainwe- stować? Myślę, że każdy z nas mierzy się z takimproblemem. Sam staramsię praco- wać odpowiednio mało. Rezydentura plus około 6-7 dyżurów wmojej ocenie wydaje się być odpowiednim wymiarem pracy. Jednakże jeśli trzeba wyjechać na kurs na kilka dni, a na to nałoży się koniecz- ność częstszego dyżurowania, niestety odczuwam ogromny brak życia rodzinne- go, a co za tym idzie, czuję, że zaniedbuję swoich najbliższych. Sam nie wyobrażam sobie pracy w dużo większym wymia- rze czasowym. Z jednej strony na pewno z fizycznego punktu widzenia dałbym sobie radę, ale nie jest to rzeczywistość, w której widzę sam siebie. Oczywiście model lekarza, o którym piszę, jest indywidualny i absolutnie nie mam na myśli tego, że jeśli ktoś pracuje w innym wymiarze czasowym, to pracu- je za mało bądź za dużo. Są osoby, które potrafią pracować sporo, idealnie wtedy potrafią zarządzać wolnym czasem, znaj- dują czas na rozwijanie hobby i na rodzin- ne wyjazdy. Jest to kwestia odpowiedniej organizacji. Ale jeśli ktoś jest w stanie spę- dzić poza domempowyżej 20 nocy wmie- siącu, a myślę, że każdy zna przynajmniej taką jedną osobę, to niestety nie wyobra- żam sobie normalnego funkcjonowania w życiu społecznym i rodzinnym tak prze- pracowanegomedyka. Czasem taka liczba dyżurów dotyczy takich specjalizacji, jak transplantologia, gdzie dyżurny musi być dostępny wiele dni wmiesiącu. Każdysampowinienswoimczasemdyspo- nować zgodnie z własnymi obowiązkami, potrzebami finansowymi i społecznymi. Trzeba jednak pamiętać, że człowiek jest w stanie szybko się przyzwyczaić do wie- lu rzeczy, w tym do pracy po 300 godzin miesięcznie czy nawet więcej. Ustawienie sobie pewnych limitów może być bardzo trudne, a powrót do mniejszej ilości pracy bywa czasem niemożliwy. Doktorze, nie goń własnego ogona Oczywiście, zdarzą się takie sytuacje, w których szala przechyli się na jedną lub drugą stronę, jeżeli jednak nie masz przy tym poczucia, że coś tracisz albo zanie- dbujesz – jest OK. Jeśli w obie te role jesteś zazwyczaj równomiernie zaanga- żowany – jest OK. I jeśli obie przynoszą Ci spełnienie – jest jak najbardziej OK. Nie OK jest wtedy, kiedy dysproporcje między czasem, zaangażowaniem i zado- woleniem z którejś z tych dziedzin zaczy- nają być tak duże, że powodują u Ciebie Równowaga między pracą a domem... Jak to ugryźć? Gdzie leży złoty środek? Czy praca powin- na być oddzielona grubą kreską od życia osobistego, czy wręcz przeciwnie – powinna się z nim przenikać? Po czym poznasz, że złapałeś balans? Wskaźnikiem będzie Twoje osobiste poczucie. napięcie, stres i konflikty. Jak mówi psy- cholog Małgorzata Taraszkiewicz: „uru- chamia się reakcja łańcuchowa: czujemy się winni, że praca odbiera nam rodzinę, zakłóca życie towarzyskie i realizację marzeń... A z kolei, spędzając czas z rodzi- ną i przyjaciółmi, widzimy nieodrobione zadania zawodowe. W związku z tym nie jesteśmy ani tu, ani tu...” Ludzie zazwyczaj wiedzą, co powinni zmienić, żeby żyć w większej równowa- dze, dlaczego więc tego nie robią? Dla- czego Ty tego nie robisz? Dlaczego ślę- czysz długie godziny w pracy, a członków rodziny częściej widujesz w galerii telefo- nu niż w rzeczywistości? Może nic nie zmieniasz, bo myślisz, że się nie da... Może w głowie panoszy się bez- czelnie głos wewnętrznego sabotażysty, który nie chce zmian, nie chce rozwoju? Zrobi wszystko, żeby zbojkotować Twoje plany i głośno tupnie nogą, kiedy spró- bujesz wyjść ze swojej strefy komfortu, często zresztą bardzo pozornego? Powie Sam nie wyobrażam sobie pracy w dużo więk- szym wymiarze czasowym. Z jednej strony na pewno z fizycznego punktu widzenia dałbym sobie radę, ale nie jest to rzeczywistość, w której widzę sam siebie.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5