ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2022 / styczeń 2023 nr 295

15 Pro Medico • grudzień 2022/styczeń 2023 prof. dr hab. n. med. Jacek Gawrychowski kierownikKatedry iOddziałuKlinicz- negoChirurgiiOgólnej iEndokry- nologicznejŚląskiegoUniwersytetu Medycznego Kaprysy medycznej fortuny Wędrując przed laty alejami Asklepio- nu – jednego z pierwszych uniwersy- tetów medycznych starożytnej Grecji na wyspie Kos – alejami położonymi pomiędzywspaniałymi, wysokimi, odu- rzającymi swoim zapachem drzewami lasu modrzewiowego i pamiętającymi czasy samego Hipokratesa, uświado- miłem sobie, jako doświadczony już wtedy lekarz, jak mało wiem o swoich zawodowych korzeniach, o historii zawodu, który kiedyś wybrałem i które- mu poświęciłem całe swoje życie. Historia jest naukąo rozwojunaswszystkich na przestrzeni dziejów, zaś historiamedycy- ny nauką o ewolucji zagadnień i poglądów na tematy zdrowia i choroby, ewolucji myśli lekarskiej oraz formach diagnostyki i lecze- nia chorób. Jest więc historia medycyny z pewnością nauką humanistyczną, do zro- zumienia której potrzebna jest jednak bez- względnie wiedza fachowa –medyczna. Znany nam wszystkim ze swoich poli- tycznych, zresztą cieszących się wyjątko- wo złą sławą poglądów, Niccolo Machia- velli, żyjący dokładnie na przełomie XV i XVI wieku uważał, że sukces w znacz- nej mierze zależy od fortuny. Twierdził, że połowa z tego, co się nam przydarza, jest dziełem przypadku, połowa zaś skut- kiem dokonywania przez nas wyborów, zaś szanse na sukces możemy zwiększyć działając szybko i z odwagą. O Fortunie – ale bogini – i jej zmiennych kaprysach pisał w swoim dziele De reme- diis Utriusquae Fortunae (O postępowaniu w dobrej i złej doli) już nieco ponad 100 lat przedMachiavellim, urodzony w roku 1304, wielki włoski poeta Francesco Petrarka. To tam Rozum polemizuje z Cierpieniem i Strachem, ale również Radością i Nadzieją. A jeszcze z początkiem XX wieku oceniano, że chory pod opieką lekarską, nawet specja- listy, ma tylko 50% szans na przeżycie. Oczywiście, jako chirurg zdaję sobie dosko- nale sprawę, kiedy w podejmowaniu decy- zji przez lekarza niezbędny jest rozum, potrzebna wiedza, a kiedy można i nawet należy kierować się sercem, dążąc zarazem jednak do prawdy – dla dobra chorego. Czyż wielkość jednej tylko litery „f” zmienia znaczenie słowa, tak jak zmieniał się boha- ter noweli Luisa Stevensona Dr. Jekylle and Mr Hyde ? Pamiętam też doskonale, że pomiędzy taki- mi cechami, jak odwaga i szybkość, którym zwykle sprzyja fortuna, a brawurą, jest tylko jeden, często mały, krok. A jak nierzadko kończy się brawura, wiemy doskonale. Nie każdy więc zastosowany środek i metoda terapeutyczna będą uświęcone celami, dla których zostały stworzone. Tak jest właśnie wmedycynie, gdzie o zdrowiu i życiu jedne- go człowieka decyduje przecież najczęściej drugi człowiek. Czy wobec tego dobrym lekarzem będzie ten, dla którego liczy się przypadek na skutek Fortuny, a złym – dla którego wiedza, prawda i cierpliwość opar- te są o Fortunę? Obaj przecież nie liczą się z kosztami – ten pierwszy – innych, zaś dru- gi – własnymi. Stąd rodzi się już tylko pyta- nie, czy dobry lekarz zawsze wyleczy, a zły – zawsze zaszkodzi? I tutaj dochodzimy do podstaw filozofii św. Augustyna, który uważał, że Bóg, progra- mując nas wyłącznie na postępowanie wła- ściwe, nakazując wybór dobra, w rzeczy- wistości nie dałby nam jakiekolwiek moż- liwości podejmowania decyzji. Jaki więc sens miałoby myślenie, skoro zawsze nasze postępowanie byłoby właściwe? A przecież to wolność myśli i poglądów, często zresztą początkowo nieakceptowalnych, ze wzglę- du na sprzeczności w zakresie obowiązu- jących prawd stanowi o postępie i rozwoju. Ale ta wolność może sprawić też, że obie- rzemy zły kierunek. Również w postępowa- niu z chorym. Przecież współczesne partnerstwo chory – lekarz sprawia, że pacjent coraz częściej„tar- guje się”, wręcz wymusza, sposób diagno- Pomiędzy takimi cechami, jak odwaga i szybkość, którym zwykle sprzyja fortuna, a brawurą, jest tylko jeden, często mały, krok. A jak nierzadko kończy się brawura, wiemy doskonale. Nie każdy więc zastosowany śro- dek i metoda terapeutyczna będą uświęcone celami, dla których zostały stworzone. Tak jest właśnie wmedycynie, gdzie o zdrowiu i życiu jednego człowieka decyduje przecież najczęściej drugi człowiek. styki i leczenia, a także zakres tego leczenia, twierdząc np., że w internecie tak napisano. Lekarz jest więc tutaj negocjatorem, sta- rającym się znaleźć najlepsze rozwiązanie, nie zawsze jednak zgodne ze swoim prze- konaniem i doświadczeniem, stając się, wprzypadku niepowodzenia, zakładnikiem takiego postępowania, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Czy wobec tego, stawia- jąc na zadowolenie chorego, zawsze postę- pujemy dobrze, zgodnie z sentencją S alus aegroti suprema est ? A przy okazji – w roku 1962 Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny otrzymali James Watson, Francis Crick oraz Mauri- ce Wilkins za opracowanie modelu prze- strzennej budowy podwójnej helisy DNA. Natomiast w tym roku, dokładnie 60 lat później, Nagrodę Nobla w tej samej dzie- dzinie przyznano szwedzkiemu biologowi Svante Pääbo, za odkrycia dotyczące geno- mów wymarłych człowiekowatych i ewo- lucji człowieka. Uczony zsekwencjonował genom neandertalczyka oraz dał podwali- ny pod nową dyscyplinę naukową – pale- ogenomikę. Odkrył on też po analizie DNA, że około 600 tys. lat temu neandertalczycy żyli obok, a może razem z nami? Ale z pew- nością wymieszali swoje geny z naszymi. Czy to zamyka koło naszego poznania nas samych? Absolutnie nie. Tym bardziej, że odkrycie genomów wymarłych człowie- kowatych i zsekwencjonowanie ich stano- wi według teorii paradygmatu Thomasa Kuhna dopiero pierwszy z trzech etapów rozwoju myśli naukowej. Jest to też kolej- ny dowód na istnienie naszych przodków i ich ewolucję. Ale to wszystko nie zmienia mojej wiary w Święta Bożego Narodzenia i ich magię. I z tej okazji życzę wszystkim Koleżankom i Kolegom wspaniałego czasu spędzonego wspokoju i zdrowiu, wgronie rodzinnym.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5