ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2022 / styczeń 2023 nr 295
Pro Medico • grudzień 2022/styczeń 2023 24 Panu Jarosławowi Kaczyńskiemu, powołującemu się na Boga w swoich wypowiedziach, chciałem przypomnieć, by nie mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Prezes bowiem jeździ po Polsce i opowiada takie rzeczy, że potrzebujemy ratunku u stomatologów. Opadają nam bowiem szczęki ze zgrozy i niedowierzania. FELIETON Będąc lekarzem - nie zabijam i nie kradnę Rafał Sołtysek wiceprezesOkręgowej RadyLekarskiej Od dawien dawna w ochronie zdrowia jest źle. Źle jest dlatego, że my, źli i pazerni lekarze, konsumujemy środki przekazane przez dobrego Prezesa na ratowanie biednych ludzi (bo zarabiamy 120 tys. złotych miesięcznie). O zgrozo, przyjmując te apanaże, zamiast chorych ratować, to ich zabijamy. Tako rzekł Prezes w Stargardzie Szczecińskim (12.10.2022 r.). Źródło: Puls Medycyny –„teraz dosta- ną nawet po 120 tys. zł, a jak ktoś przyjedzie na SOR z sepsą i 40 stopniami gorączki, to mu każą siedzieć kilka godzin na zydlu”. Jadąc zaś do Stalowej Woli (strach, bo mi się ta stal z inną postacią kojarzy), sięgnął on mentalnie do swych koneksji, pamięci i wiary, po czym rzekł:„Znam ludzi, którzy z ciężką chorobą na szpitalnym oddziale ratunkowym (…) nawet nie mogli leżeć, tylko musieli sie- dzieć. (...). Bóg sprawił, że wyszli z tego żywi”, dodając, że „takich przykładów jest dużo”. Dobry Prezes na to patrzeć, co zrozumiałe, niemoże i mówi, że pój- dzie z nami na wojnę (media donoszą, że użył słów o otwarciu jakiegoś„nowego frontu” przeciw lekarzom. Zaznaczywszy jedno- cześnie, że militarnie jest już bardzo zaangażowany, bo„ma bardzo dużo frontów i trudno mu otwierać nowe”). Wojna ta będzie cięż- ka, bo trudno nas zastąpić, ot tak, kimś innym, ale Prezes„da radę”, a nam, jak groził w Częstochowie,„to się nie spodoba”. Prezes, jak się wydaje, zdobędzie naprędce nowych lekarzy, a to z krajów ościennych (bez nostryfikacji), a to ze szkół zawodo- wych i pchnie te oddziały ocalenia ojczyzny na nas, na ten jakiś, wspomniany front. Gdyby, trzymając się militarnej konwencji Pre- zesa, samorząd lekarski chciał wyprowadzić kontruderzenie, pyta- jąc o kwalifikacje zawodowe owego volksturmu, to on nas, czyli samorząd, jak to bez ceregieli ujął „złamie”, nim my, jego kuriozal- nym zdaniem, zniszczymy ten kraj („będzie trzeba złamać tę kor- poracyjność, która nas niszczy”). Od dwóch pokoleń tkwię w medycynie i, jak wspomniałem, ze szczęką na podłodze tego wszystkiego słuchałem, bo słowem tu nie wspomniano o dziesięcioleciach głębokiej patologii w orga- nizacji opieki zdrowotnej z powodu działań lub ich braku ze strony kolejnych naszych rządów. Słowa nie powiedziano o pauperyza- cji lekarzy, o głodowych emeryturach, o ich pracy ponad miarę, wwarunkach urągających zdrowemu rozsądkowi, o niedofinanso- waniu, a w konsekwencji celowemu pozorowaniu przez decyden- tów bezpłatnej opieki zdrowotnej, o absolutnie patologicznym systemie rozliczeń z NFZ... itd., itp. Może błędnie sobie myślę, ale czy aby nie chodzi o to, że zbliżają się wybory? A jak przed wyborami jest coś źle, to szybko się prze- pis na zaradzenie temu znajduje... Wiadomo, że najlepsze przepisy to te sprawdzone, sprzed lat. Od Berlina po Kreml i Phenian spisane mniej więcej na tę samą zupkę o składzie: „kwarta nacjonalizmu, słuszna porcja propagandy i korzec kłamstwa. Do tego mięso kozła ofiarnego i gotowe.” Za koziołka robimy my, lekarze. Wrzucono nas w całości, dobrze mieszając, nie bojąc się pieprzyć i dosolić do smaku (swoją dro- gą, jak wieszcz się poczułem, bo przestrzegałem Kolegów, że „i tak skończymy w zupie”). Wszytko to nudne i stare jak świat... A już mega„brodę”ma wskazy- wanie, że złej sytuacji winni są„jacyś”– czy to lekarze, czy też, histo- rycznie patrząc, żydzi, chrześcijanie, cykliści itp. „Jacyś” to niby nie wszyscy, ale z drugiej strony, niewiadomo, którzy. Jak niewiadomo, którzy, to z kolei wszyscy są podejrzani. A jak podejrzani, to pewnie winni (frontowe sądy polowe nie mają czasu na subtelności). Winnych zaś trzeba karać – najlepiej spektakularnie, ku uciesze gawiedzi – jakieś autodafe, pożeranie przez lwy, pogromy getta, różne Kristalnachty i takie tam zabawy... Od wieków działa to relak- sacyjnie na napięcia społeczne i jak zaworek bezpieczeństwa w szybkowarze upuszcza nadmiar społecznego ciśnienia... Żartów, po prawdzie, jednak nie ma. Szczucie ludzi na siebie, hoł- dowanie staremu „divide et impera”, to sprawa bardzo brzydka i niebezpieczna, a do tego moralnie obrzydliwa. Jeżeli już hoduje się w domu Erynie, to lepiej ich nie obwozić po Polsce, bo konse- kwencje tego mogą być nieprzewidywalne. Prezes pracowicie sieje, nie tylko wobec nas, ziarno nienawiści. Jakie będą tego plony? Czy weźmiemy się ogólnonarodowo za łby? Czy te z OgrodówTuileries? Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5