ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2022 / styczeń 2023 nr 295

29 Pro Medico • grudzień 2022/styczeń 2023 Wspomnienie o śp. dr. Aleksandrze Polaku Dr Marioli Noryńskiej i najbliższej rodzinie wyrazy współczucia z powodu śmierci Męża dr. Antoniego Noryńskiego Koleżanki i koledzy ze Związku Zawodowego Lekarzy w Sosnowcu Dr Marioli Noryńskiej i najbliższej rodzinie wyrazy współczucia z powodu śmierci Męża dr. Antoniego Noryńskiego Koleżanki i koledzy z Oddziału Chirurgii Ogólnej Sosnowieckiego Szpitala Miejskiego. Panu dr. n. med. Ryszardowi Mucha wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci Matki składa Kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Chirurgii Ogólnej i Endokrynologicznej WNMZ Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach Prof. Jacek Gawrychowski wraz z zespołem lekarzy i pielęgniarek W naszych oczach był niezwykłym lekarzem, przyjacielem, miło- śnikiem wypraw rowerowych, ale przede wszystkim był człowie- kiem – w pełni znaczenia tego słowa. Znał bowiem zarówno smak cierpienia i trudu, jak i radości oraz satysfakcji. Umiał z zapałem walczyć o dobro pacjentów, a jednocześnie własne życie przyjmo- wał z godną podziwu pokorą. I choć już od ośmiu lat wiatr tańczy w płomieniach zniczy, które dla niego palimy, jego słowa, spowite smutnym uśmiechem, wyraźnie wybrzmiewają w naszych wspo- mnieniach. Urodził się 29 kwietnia 1949 r. w Sosnowcu, czas jego dzieciństwa przypadł więc na trudną, powojenną rzeczywistość. U progu doro- słości przez cztery lata trudził się ciężką pracą jako górnik w kopal- ni węgla kamiennego w Sosnowcu. W 1972 roku podjął studia na Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, by sześć lat póź- niej ukończyć je z wyróżnieniem. Następnie odbył staż podyplo- mowy w Szpitalu w Dąbrowie Górniczej, gdzie pracował również na oddziale psychiatrycznym. Warto podkreślić, że chciał zostać psychiatrą, ale realizację tych planów uniemożliwił mu mrok komunizmu, któremu ten młody lekarz ośmielił się sprzeciwić. Miał ogromny szacunek dla górników i ich pracy, dlatego po ukończeniu studiów przez wiele lat opiekował się nimi jako lekarz przy kopalni Wieczorek. Udzielał też świadczeń na stanowi- sku lekarza przy zakładowymZOZ Huty Katowice, gdzie zaangażo- wał się w działalność„Solidarności”. Po wprowadzeniu stanu wojennego to właśnie na tere- nie tej huty dr Polak uczestniczył w strajku okupacyjnym, otaczał robotników opieką lekarską i wspierał. Wkonsekwencji 17 grudnia 1981 r. został zatrzymany, a dwa dni później internowany. Prze- bywał kolejno w ośrodkach odosobnienia: Zabrzu-Zaborzu, Uhercach, Rzeszowie i Łupkowie, skąd został zwolniony 14 sierp- nia 1982 r. Po powrocie kontynuował działalność opozycyjną, za co 26maja 1983 r. został aresztowany. Wolność odzyskał po nie- spełna trzechmiesiącach, dzięki ustawie o amnestii. Ten etap jego życia, naznaczony historyczną zawieruchą, odcisnął trwałe pięt- no na jego karierze zawodowej. Za tę niezłomną postawę w cza- sach PRL-owskiego mroku, za wierność ojczyźnie, został uhono- rowany odznaczeniem Krzyż Wolności i Solidarności, nadanym przez Prezydenta RP. W latach 1984-1985 pracował w Szpitalach Psychiatrycznych wMorawicy oraz Lublińcu, a od 1987 do 1990 rokuw Szpitalu Kole- jowym w Sosnowcu na oddziale internistycznym. We wszystkich tych miejscach otaczał pacjentów nie tylko profesjonalną opieką, ale także ogromem życzliwości i cierpliwości. Był osobą o bardzo wysokiej kulturze osobistej, a przy tym wyjątkowo skromną i przy- stępną, dlatego pacjenci mu ufali, a współpracownicy szanowali i po ludzku lubili. Od 2001 roku pracował wWojewódzkimPogotowiu w Katowicach, głównie w podstacji Szopienice. I tu również dał się poznać jako wyjątkowy lekarz i wspaniały kolega, który lubił rozmowy o polity- ce, prowadzone bez krzyku i emocji, za to z klasą i ze zrozumie- niemdla argumentów rozmówcy. Ochoczo opowiadał też o swoich pupilach, bo kochał zwierzęta i chętnie angażował się wpomoc dla tych bezpańskich. Dał się też poznać jako wielbiciel muzyki kla- sycznej – operą zachwycił się do tego stopnia, że nauczył się języ- ka włoskiego, by móc w pełni pojąć jej piękno. Prawdziwe iskierki pojawiały się jednak w jego oczach, gdy wsiadał na rower. To zde- cydowanie była jego największa pasja, zresztą do pracy także przy- jeżdżał rowerem i tylko srogi mróz mógł go przed tym powstrzy- mać. W każdą jednak pogodę na dyżurach pojawiał się punktualnie, dla- tego, gdy 27 października 2014 r. spóźniał się do pracy, wiedzieli- śmy, że coś się wydarzyło. Nie spodziewaliśmy się jednak, że ta data okryje czarną wstęgą pogotowie ratunkowe. I choć już od ośmiu lat przywołujemy przyjaciela tylko we wspo- mnieniach, pozostał dla nas uosobieniem życzliwości i tak niedzi- siejszej szlachetności. Boli nasmyśl, że już niemożemy z nimporoz- mawiać, lecz jesteśmy wdzięczni losowi za to, że postawił doktora Aleksandra Polaka na naszej drodze. Żałujemy tylko jednego, że nigdy nie powiedzieliśmy wprost, jak bardzo go cenimy, jak bar- dzo jest dla nas ważny. Wierzymy jednak, że on w swej mądrości po prostu to wiedział... Przyjaciele z pogotowia

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5