ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2023 / styczeń 2024 nr 305
Pro Medico grudzień 2023/styczeń 2024 21 Marta Kot CZYTADŁO NA ŚWIĘTA Wanda Hawrysz gadać nie chciała Opowiadanie W małych miasteczkach nikt nie krzyczy, bo ktoś mógłby usłyszeć, a jak nie daj Boże, któryś nadstawi ucha, to nie- sie się wieść i ludzie bez sensu gadają. Choć i tak nigdy nie brakuje im tematów do roz- mów. W każdym miasteczku i w każdej wsi mówi się zresztą o tym samym. O pogo- dzie, cenach mielonki i o tym, że jedna, czy tam druga sąsiadka, przyszła na mszę albo na wywiadówkę w nowym płaszczu. I tak to się jakoś toczy, chyba, że ktoś nie chce gadać. AWanda Hawrysz gadać nie chciała. Dom Hawryszowej miał trzy piętra i może nawet strych. Właściwie nie wiadomo, czy był todomHawryszowej, czyHawryszówny. Nikt zbabąniegadał już długo, a leciwabyła na tyle, że nie pamiętano z kim, co i kiedy wywinęła. Domwkażdymraziebył napraw- dęwielki i wyglądał na opuszczony. Budow- la ni to z cegły, ni pokryta tynkiem. Wokół pozarastana chwastami, z oknami zakurzo- nymi i nigdy nieozdobionymi na Boże Cia- ło, a to się nie widzi w oczach ludzi dobrze. O takich domach mówi się, że to typowe wschodnie chadziajstwo. Brakowało tylko świńnapodwórku i dzieci, cowyżerałyby im pasze. Tylko że dzieci u Hawryszowej nigdy nie było, bo nie dorobiła się ani pociech, ani wnuków. Pewnie dlatego zapobiegliwematki zakazy- wały własnym dzieciom przechodzić obok domu Hawryszowej. Jak na złość odbywały się więc na ulicę Bzową, wycieczki szósto- klasistów.Wydzwaniali domofonem i rzuca- li kamieniami w okna, a potem uciekali ile sił w nogach. Podrostki przegadywały się potem w szkole, opowiadając, co widziały. Na przykład, że raszpla stała w oknie, albo, że pokazała język. Ci o nieco bardziej bujnej wyobraźni dodawali jeszcze, że z okien cza- sem stara wiedźma wyrzuca worki z odcho- dami psa, albo kurze nóżki i rzuca zaklęcia. Na drugi dzień po lekcji biologii znów prze- chodzili obok starej willi i krzyczeli: „Wanda puść nam oczko”. A Wanda Hawrysz pusz- czać oczka nie chciała. Właściwie to nie tak, że Wandy nikt nie znał. Na dobrą sprawę kojarzyli ją wszyscy, ale jakby nie chcieli, a może się wstydzi- li. Wstydzili się, że w pewnym momencie przestali mieć z Wandą kontakt. Tłumaczyli, że to ona do Kościoła nie chodzi, że na zaku- py rzadko się wybiera, a jak już, to z nikim nie rozmawia. Nie wiadomo kiedy zaczęli mówić o niej Hawrysza czarownica, ale jak rzuciło się samo „czarownica”, to każdy na wiosce wiedział o kogo chodzi. Mówiło się też, że ma w domu sterty gazet, książek i albumy ze zdjęciami.Walało się tamponoć trochę aparatów po ojcu i kilkadziesiąt klisz. Zamiast pralni miała ponoć ciemnię do wywoływania zdjęć i duchów. Wiedzieli na wsi, bo ksiądz chodził po kolędzie i rok w rok wpuszczała go Wanda, choć propo- nować herbaty albo koniaczku nie chciała. Doktor Zalewski umarł niespodziewa- nie z początkiem sierpnia. Upał i skwar. W kwiaciarniach mówi się, że ludzie padają wtedy jak muchy i choć szkoda, to dobrze. W ogrodnictwach ogórkowy sezon, a zawsze coś się na wieńcach urobi. Zalew- ski to był chłop jak dzwon i chłop jak dąb. Ogromny, silny i zawsze skory do pomo- cy. Tak mówili o pediatrze po jego śmierci. Kiedy jeszcze żył, mówiło się, że choć ser- ce ma na dłoni, to trzyma je zbyt chętnie na kolanach młodych pielęgniarek. Specja- listą był jednak rewelacyjnym. Taki pediatra na wiosce, co i dziecku spojrzy w gardło i matce, i psu jak trzeba. Umarł w sierpniu i choć ciepło, to oprócz ślubnego garnituru, wciśnięto go w kitel i przewieszono steto- Urodzona w 2001 r. w Tarnowskich Górach. Studiuje dziennikarstwo i komunikację na Uniwersytecie Wrocławskim. Debiutowała swoimi opowiadaniami na łamach „Twórczości” oraz kwartalnika literackiego „Wyspa”. Jest laureatką ogólnopolskich konkursów literackich na opowiadania. Po odbyciu praktyki studenckiej w 2023 roku, współpracuje z „Pro Medico”. Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5