ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach grudzień 2023 / styczeń 2024 nr 305
Pro Medico grudzień 2023/styczeń 2024 22 skop na szyi. Gdy kopidoły niosły trumnę, obijały się słuchawki straszliwie o dębową płytę, ale powiatowa orkiestra grała tak rzewnie i tak głośno, że nikt oprócz niosą- cych się nie zorientował. Szybko, bo jakoś miesiąc po pogrzebie, postawiono pomnik z bardzo uroczym zdjęciem doktora. Choć nikt nie wiedział, skąd się wzięło, zostało na pomniku. Był na nim jak żywy. Profesor Mielecka z kolei wyzionęła ducha chwilę przed Wszystkimi Świętymi. Niedo- bra to data do umierania, bo ludzi więcej wkościołach, więc i kolejki doniebadłuższe. Od śmierci Zalewskiego do odejściaMielec- kiej szybko poszło i na wsi zaczęto coś mru- czeć, że niedobrze się dzieje, bo Ponboczek wzywa do siebie medyków i niedługo nie będzie się u kogo leczyć. Miała Mielecka jakieś osiemdziesiąt wiosen, gdy odeszła do domu Pana. Z jej dawnej klasy żył jeszcze tylko Stefan Głowicki, ale nie pojawił się ani na pogrzebie, ani na sty- pie, bo od dawna leżał w domu starości i liczył baranki przed snem. Przed „Baran- kiem Bożym, który gładzi grzechy świata” zrobił się w kościele harmider, bo coś tam zapukało w trumnie, jakby się Mielecka domagała, by wypuścić ją prosto na dyżur. Stara okulistka, ale z fachemw ręku. Patrzała w oczy i w duszę jednocześnie. Wiedziała, kto nie nosi okularów, kto się boi atropi- ny i kto będzie się rozwodzić. No i umarła na nieszczęście, trzy dni przed urlopem, a jechaćmiała doWisły, bo kochała dancingi i widokowewyciągi. Na jej pomniku pojawił się więc jakiś tam zapis o tym, że będą ją Ci na ziemi kochać wiecznie oraz naprawdę piękne zdjęcie. Jakby zrobione na chwilę przed śmiercią, jakby się Mieleckiej mieniły w oczach wiślane landszafty. W przeddzień Wigilii, czyli w wigilię wigilii Bożego Narodzenia, zrodził się w wiejskiej poradni plan, bo na wsi zaczęto się trochę śmiać, że to wszystko jakiś zły urok i że trze- ba się zastanowić, ktomógł go rzucić. Może stare baby, co się zalecają do młodych lekarzy, ale nie dostają szybszych ter- minów w kolejce. Może młode matki co im się wydaje, że są specjalnej racji, a ich dzieci specjalnej troski. Rzucił ktoś, że może to młoda lekarka, którą poże- gnali po dwóch dniach praktyk, bo się bała pacjentów i mówiła, że nieeleganc- ko pachną. Pielęgniarka Janecka rzuciła z kolei, że kto jak to, ale pewnie najwięk- sze doświadczenie z magią ma Czarow- nica Hawryszowa i jej trzeba zapytać, na kogo rzuciła czar. Tliły się w głowach pielęgniarek pomysły, jak się tlą lampki na świątecznej choin- ce. Na pracowniczej wigilijce, dwudzie- stego trzeciego grudnia, życzono sobie przy opłatku kolejno: zdrowia, pieniędzy, pokoju i miłości, i dorwania za wszelką cenę tego, kto dziesiątkuje lekarską elitę we wsi. Między barszczykiem a maków- kami, uznano wspólnymi siłami, że czas się do Czarownicy wybrać i sprawdzić. Wyszli jakoś po północy, czyli w Wigilię przyjścia Zbawiciela. A wyszli jak stali: dwie pielęgniarki, portier i nawet doktor Grzyb- ski, co wścibski nie był, ale wiedzieć lubił, więc wolał podążać za tłumem. Po dro- dze zebrali jeszcze trochę sąsiadek, matkę proboszcza i tych, co się w sprawę magii na wiosce zaangażowali. Wyszli, gdy było naprawdę ciemno, ale nie potrzebowa- li prowadzenia gwiazdy betlejemskiej, bo adres znali doskonale. Zabrali grabie i miotły, jedną taczkę, różaniec i trzy kiście czosnku na wszelki wypadek. Mijała ich sta- ra Rekusowa i wołała, że kolędnicy chodzą przecież później, a tłum skandował: „stara Hawrysza kradnie lekarzom dusze! Robi im zdjęcia i spędza na wioskę katusze!” Śmieszniemyśli się o tympolowaniuna cza- rownice, wiedząc, żeWandzia od trzech dni leżała już wgrobie, po cichu. Mizerna i cicha Wandzia Hawrysza zmarła samotnie. Chwi- lę przed wyzionięciem ducha, po lekarza Kleczkę zadzwoniła, podziękowała za lata bezinteresownej opieki i przekazała kli- szę z portretami doktorów, które robiła w zamian za pomoc w ostatnich miesią- cach życia. Kleczka zapomniał w karto- tece odznaczyć, bo spieszył się na święta w rodzinne strony. Rozmówił się doktorek z Wandzią, że po świętach dopełni formal- ności wszelkich, a Hawryszczce jedno było czy się kto nią przejmie po śmierci, jak się nią przecież nikt nie interesował za życia. Wanda Hawrysz zmarła na raka gardła, choć gadać o tym za dużo nie chciała. FUNDACJA LEKARZOM SENIOROM PODZIĘKOWANIE W imieniu Zarządu Fundacji serdecznie dziękuję wszystkim, którzy oddali swój 1,5% dochodu za 2022 rok na nasz wspól- ny, jakże wspaniały cel, jakim jest wsparcie finansowe P.T. Koleżanek i Kolegów w trudnych sytuacjach życiowych. Bardzo prosimy, aby przy rozliczaniu za 2023 r. również pamiętać o naszej Fundacji. Z naszych obserwacji wynika, iż osób znajdujących się w potrzebie w naszym środowisku jest sporo i potrzeby ciągle wzrastają. Pomoc finansowa w wielu przypadkach poprawia egzystencję Kolegów, jest też wyrazem naszej solidarności zawodowej. Aby uzyskać wsparcie finansowe należy złożyć wniosek do Fundacji o dofinansowanie oraz dołączyć faktury poniesionych kosztów, np. zakupu leków, sprzętu rehabilitacyjnego, opieki, płatnych pobytów w szpitalu, zabiegów, rehabilitacji itp. Mając powyższe na uwadze, zwracamy się do wszystkich, którym nie jest obojętny los naszej braci lekarskiej, aby przystą- pili do akcji wsparcia finansowego Fundacji nie tylko raz w roku przy okazji rozliczania się z podatku, ale i w pozostałym czasie. Chciałbym podziękować tym z nas, którzy systematycznie, raz w miesiącu przekazują pewne kwoty zasilając konto Fun- dacji. Jestem im za to bardzo wdzięczny. To godna naśladowania inicjatywa, jakże piękna! Wiemy przecież, że dobro czy- nione dla innych wcześniej czy później do nas wróci. Dlatego dla wszystkich, którzy mają dobrą wolę wspierania na bieżąco NASZEJ Fundacji podaję konto bankowe, na które można wpłacać darowizny: 19 1050 1214 1000 0023 3784 4878 FUNDACJA LEKARZOM SENIOROM KATOWICE, ul. Grażyńskiego 49A Serdecznie wszystkich pozdrawiam Prezes Zarządu Wacław Kozioł
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5