ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2023 nr 298

Pro Medico kwiecień 2023 17 społeczne nie sprzyjały rozwojowi kobiet, zarówno w nauce, jak i filozofii. Co nie zna- czy, że nie znalazły się wtedy kobiety, doko- nania których mogą być porównywane do osiągnięć współczesnych im mężczyzn. Wtedy stanowiło to jednak swego rodzaju tabu ze względu na ówczesne wyobrażenia o roli kobiety, przy uprzywilejowanej pozy- cji mężczyzn. Eric Schwitzgebel – profesor filozofii (index Hirscha40) Universityof Californiaat Riversi- de, swego czasu skatalogował wpisy biblio- graficzne tekstów współczesnych filozofów urodzonych po 1900 roku, a odnotowanych w Encyklopedii Filozofii Standford i okaza- ło się, że na liście 41 cytowanych filozofów znalazła się tylko jedna kobieta. Pomijając różne uwarunkowania związane z tymi wyliczeniami, należy więc zadać pytanie, czy jest to w dalszym ciągu spuścizna minionych wieków sięgających starożytnej Grecji w postaci problemu etycznego, psy- chologicznego, czy socjologicznego? Na przykładzie tym można byłoby wysnuć wniosek, że kwestia miejsca kobiet w hie- rarchii zawodowej (tutaj: chirurgii) stano- wi problem etyczny i nie jest rozwiązany do końca. Jednakże wydaje się, że proble- mu tego nie należy rozpatrywać wyłącznie w tych kategoriach, zaś ocenie powinny być poddawane przede wszystkim mechani- zmy, które do takiej sytuacji prowadziły lub prowadzą, w tym przede wszystkim stereo- typy społeczne i kulturowe. I tutaj też należy pamiętać, że chirurgia jest najstarszą dziedziną medycyny, w staro- żytności stanowiącą jej integralną część, przynależną wyłącznie mężczyznom, zaś kobiety nie miały nawet szans na jakąkol- wiek edukację. Chociaż pierwsza znana lekarka – Merit Ptah – pojawiła się w sta- rożytnym Egipcie już około 3000 lat temu, zaś w antycznych Atenach istniała lekarka o imieniu Agnodike. Ta jednak uprawiała medycynę ukryta wprzebraniumężczyzny. Ponowny powrót chirurgii do dyscyplin ści- ślemedycznych nastąpił dopierow związku z koniecznością leczenia ran rycerzy krzy- żowych powracających z wypraw (Włochy XI, XII wiek – szkoła medyczna w Salerno). A kto, oprócz mężczyzn, mógł opiekować się wtedy tymi rannymi? W wiekach średnich ranga chirurgii została znacznie obniżona i sprowadzona do nie- godnego wręcz rzemiosła, do czego zresz- tą przyczynił się Kościół i jego ówczesne poglądy (a więc w praktyce decyzje nale- żały wyłącznie do mężczyzn). We Francji powrót niezależności chirurgii powiązany był z organizacją pod nazwą Bractwa świę- tego Koźmy i świętego Damiana, powstałą w roku 1268 i przekształconą w roku 1311 w Kolegium św. Koźmy. W Anglii z kolei edykt królewski Henryka VIII z roku 1540 połączył gildie balwierzy i chirurgów w jeden Związek Balwierzy i Chirurgów. Wtedy również nikt nie wyobrażał sobie uczestnictwa w tych organizacjach kobiet. WPolscepierwszą kobietąuznawaną za chi- rurga była żyjąca na przełomie XVII i XVIII wieku Magdalena Bendzisławska – żona przedwcześnie zmarłego cyrulika z Wie- liczki. Po śmierci męża, od którego nabyła umiejętności, otrzymała dyplom królewski z rąk Augusta II Mocnego w roku 1697. Ale nawetw200 lat później,wielki LudwikRydy- gier był wciąż niezłomnym przeciwnikiem przyjmowania kobiet do Warszawskiego Towarzystwa Lekarskiego, dając ogłoszenia wprasie – Precz z Polski z dziwolągiemkobiet lekarza . Czy w takim razie Rydygier mógł wyobrazić sobie kobietę z nożem chirur- gicznym? Święta Wielkanocy nierzadko budzą reflek- sje i pytania o ich wagę i o to czy ważniej- szymi są, niż święta Bożego Narodzenia, czy teżmoże jest odwrotnie. Aspekt historyczny zagadnienia wskazuje na uznanie starszeń- Ja chciałbym być zoperowanym przez doświadczo- nego, odpowiedzialnego, a zwłaszcza wypoczęte- go chirurga, a ponadto mającego chociaż odrobi- nę szczęścia. I jest mi wszystko jedno, czy będzie to kobieta, czy mężczyzna. stwa świąt Wielkanocy, sięgających począt- ków chrześcijaństwa nad świętami Bożego Narodzenia, które to zostałyustalonedopie- ro w IV wieku. Jednak czy taka dyskusja dla osób wierzących ma jakikolwiek sens? Święta, to dla nich przecież czas przeżywa- nia, pogłębiania i utrwalania swojej wiary. Dla niewierzących z kolei, pomijając aspekt historyczny i kulturowy, temat ten jest cał- kowicie obojętny. A więc również dla nich, chociaż z innych powodów, taka dyskusja także niema sensu. A ja natomiast, podobnie chyba jak każ- dy z nas, chciałbym, o ile będzie to oczy- wiście konieczne, być zoperowanym przez doświadczonego, odpowiedzialne- go, a zwłaszcza wypoczętego chirurga, a ponadto mającego chociaż odrobinę szczęścia. I jest mi wszystko jedno, czy będzie to kobieta, czymężczyzna.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5