ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2023 nr 298

Pro Medico kwiecień 2023 9 Okazało się, że było to działanie na pokaz. Żeby na SOR-ze było pusto, żeby pokazać, jak jest rewelacyjnie, jak w szybkim tem- pie jest oczyszczany i że chorzy są zago- spodarowani na oddziałach. Efekt był taki, że wielokrotnie chorzy trafiali abso- lutnie nie na ten oddział, co powinni. Chory, który trafia na SOR, musi być bez- pieczny. Nie może być tak, że dla poka- zania skuteczności swojej wizji i swojego działania – jest posyłany gdziekolwiek, żeby tylko ładnie wyglądało w statysty- kach. – Tymczasem chory z udarem kierowany na internę, chory do przetoczenia krwi albo z białaczką – na chirurgię. Ja daję skraj- ne przykłady, ale to nie powinno działać na zasadzie takiej, że on ma trafić gdzie- kolwiek, żeby ładnie wyglądało, że na SOR- ze jest czysto, pięknie i że są szybkie decyzje. One muszą przy takiej wielospecjalistycz- ności być dobrze przemyślane – irytuje się doktor A. – Szef dyżuru, trauma teamu, internista, był pomijany w decyzjach, bo były obawy, że my powiemy, że pacjent powinien trafić tu czy tam. To by było bar- dzo niewygodne. Wygodne było to, żeby był ktoś, kto zadysponuje tych chorych po linii i po myśli. Efekt tego taki, że praktycznie nikt nic nie robił. Lekarz, który tam pracu- je, przeważnie zajmuje się dzwonieniem „na górę”. Dla mnie to jest dramat szpita- la. W tej chwili część chorych, np. gastro- logicznych, którzy też powinni pójść albo na gastrologię, albo w ogóle nie powinni być „na ostro” przyjmowani, są przyjmowa- ni „na ostro”, oczywiście na internę. KRUSZENIE BETONU – Z SYSTEMEM NIEWYGRASZ Z systemem próbował walczyć nowo zatrudniony na stanowisku kierownika SOR dr K. Sprowadził doświadczonych ratowników, wzmocnił grafik lekarzy na SOR-ze, poukładał system pracy tak, by SOR działał jak sprawna maszyna do ratowania życia. Bez wielogodzinne- go czekania na lekarza czy jakiekolwiek zainteresowanie. Ekipa „porządkowa” wprowadzona przez niego podkreśla, że na SOR-ze wiele osób ciężko pracuje i stara się „obrobić” nawał pacjentów. Tylko że w starym (i obec- nym) systemie – medycy nie mieli moż- liwości odsyłania czy przekierowywania pacjentów. A to powodowało, że ci, któ- rzy naprawdę wymagali pomocy, czekali w kolejce blokowanej przez tych, którzy SOR traktowali jak poradnię. – Jeden z ratowników wspomina czasy kompletowania nowej załogi przez dr. K. Nowy kierownik określił jasno zasady współpracy i... dał wolną rękę doświadczo- nym lekarzom i ratownikom. Dostaliśmy dosyć duże pole do popisu, bo sam usta- lałem, za zgodą i aprobatą przełożonych, to jak będę pracował, jak będę przeprowa- dzał triaż, jak ten pacjent będzie prowa- dzony i gdzie. Nasza skuteczność znacznie wzrosła – mówi ratownik. – Oni byli sku- teczni, bo potrafili zróżnicować kogoś, kto mawizytę o 16.00 u lekarza rodzinnego, ale tam była duża kolejka, więc sobie przyje- chał na SOR. Jak ktoś był taki, kto ewident- nie przyszedł sobie zrobić badania na SOR, to potrafili takiego zwymyślać i odesłać – wspomina dr A. Chory, który trafia na SOR, musi być bezpieczny. Nie może być tak, że dla pokazania skuteczności swojej wizji i swojego dzia- łania – jest posyłany gdziekolwiek, żeby tylko ładnie wyglądało w statystykach. Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5