ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2019 nr 258

15 Pro Medico • kwiecień 2019 które może być i często jest wykorzystywa- ne jako lekarski przyczynek do katalizowa- nia protestów społecznych. Protest – ex definitione – jest zorganizowa- nym eventem, który polega na jawnym, a nie ukrytym za zwolnieniem lekarskim, sprzeciwie wobec czegoś, co w percepcji strajkujących jest uznawane za krzywdzące i niesłuszne. Dotychczas w Polsce protesty polegały na demonstracjach, marszach, strajkach, bojkotach etc. Tutaj mamy do czynie- nia z nową formą protestów, polegającą na wykorzystywaniu (przez protestujących) zwolnień lekarskich do osiągnięcia swoich celów. Protestujący starają się przerzucić swoją odpowiedzialność vicario nomine na lekarzy. Takie postępowanie w najbar- dziej liberalnych kryteriach nie może być uznane jako akrybia. PODSUMOWANIE Obarczanie lekarzy przez tendencyjnych publicystów odpowiedzialnością za przy- czynianie się do masowych protestów, jest całkowicie nieuprawnione i stanowi antyte- zę dowywołania silniejszegodetrimentalnie efektu społecznego. A contrario, to uczestni- cy protestów jako nieuczciwi pacjenci, któ- rzy wyłudzają zwolnienie lekarskie, a nadto są zachęcani do takich praktyk przez orga- nizatorów tych wydarzeń, są stroną, która odpowiada za generowanie protestów. Trzeba w konkluzji stwierdzić, że finalnym adresatem negatywnego postrzegania populacji lekarzy przez opinię społeczną są wyłącznie organizatorzy takiej formy pro- testów. JacekGawron CzłonekKomisji ds. Etyki Lekarskiej ORL, zastępcaOROZ Z zainteresowaniem i uwagą przeczytałem artykuł kol. Jacka Gawrona, który otrzyma- łem przed wydrukowaniem, dzięki uprzej- mości Autora. Generalnie zgadzam się z jego przesłaniem. Chciałbym jednakwnie- których miejscach poszerzyć i wzmocnić jego argumentację. 1. Zasadniczym elementem interakcji mię- dzy lekarzem a pacjentem jest zaufanie jako konieczny warunek prawidłowego kontak- tu. Pacjent musi mieć świadomość, że lekarz zrobi wszystko, co w jego mocy, żeby mu pomóc. Lekarz zaś musi wierzyć, że pacjent przekazuje mu informacje zgodne ze swoją najlepsząwiedzą i wolą oraz, że będzie z nim w pełni współpracował w procesie leczenia. Aby to zaufanie zabezpieczyć umieściliśmy w Kodeksie Etyki Lekarskiej prawo pacjen- ta do wyboru lekarza (Art.12.2) oraz prawo lekarza do niepodjęcia lub odstąpienia od leczenia w uzasadnionych przypadkach (Art.7). 2. Dobrze przeprowadzony wywiad jest naj- bardziej wartościowym składnikiem bada- nia lekarskiego – daje lekarzowi najwięcej informacji o pacjencie bezcennych dla postawienia rozpoznania czy ukierunkowa- niamyślenia diagnostycznego. 3. „Idę na L-4” jest bardzo złą formą prote- stu – ośmielam się twierdzić, że najgorszą z możliwych. 1) Jest bezsensowna, ponieważ prawo polskie (Prawo pracy i ustawa o związkach zawodowych) daje pracownikom prawo do strajku – oczywiście po spełnieniu określonych warunków. Strajkujący zgod- nie z obowiązującymi przepisami znaj- dują się wręcz pod opieką prawa, mogą więc legalnie odstąpić od pracy, jeśli mają dostatecznie ważne racje. 2) Jest moralnie naganna, bo albo opie- ra się na fałszu (oszukanie lekarza) albo w różny sposóbwymusza na lekarzu świa- dome lub nieświadome poświadczenie nieprawdy. 3) Jest szczególnie aspołeczna, ponie- „Idę na L-4” jako forma protestu waż niszczy bezcenną wartość, jaką jest zaufanie między lekarzami a pacjenta- mi, co w rezultacie największą szkodę przynosi tym ostatnim, a więc ogółowi społeczeństwa. Dlatego społeczeństwo we własnym interesie powinno wytępić tę formę protestu. 4) Świadczy o tchórzliwości stosujących tę formę protestu, ponieważ uchylają się od jakiejkolwiek odpowiedzialno- ści (w tym przede wszystkim moralnej). Mimo że nie grozi im jakiekolwiek realne niebezpieczeństwo (p.pkt 1) tchórzliwie chowają się za plecami lekarzy, co może świadczyć m.in. o braku merytorycznych argumentów uzasadniających protest. 4. Jak więc ma się zachować lekarz, w zetknięciu z pacjentem symulującym chorobę i usiłującymw ten sposóbwyłudzić zaświadczenie (war. orzeczenie) o czasowej niezdolności do pracy – w tym dla realiza- cji planowanego protestu pracownicze- go? Oczywiście powinien wysilić cały swój potencjał asertywności, aby przeszkodzić pacjentowi w osiągnięciu tego celu i nie wydać zwolnienia, jeśli nie widzi wskazań. Chodzi tu o zwykłą ludzką przyzwoitość, aby nie firmować oszustwa, ale również nie mniej ważną ochronę godności zawodu lekarza (art.2 KEL). Należy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że taki lekarz znajduje się w trudnej sytuacji. Oszukańcze manewry pacjenta-symulan- ta pozbawiają go najlepszego narzędzia diagnostycznego, jakim jest wywiad (p.pkt 2), co zmusza do bardzo starannego wyko- rzystania pozostałych sposobów badania. Z własnej praktyki wiemy, że o wiele trud- niej jest orzec (zwłaszcza jednorazowym badaniem), że pacjent jest zdrowy, aniżeli wysunąć podejrzenie jakiegoś schorzenia i potem je weryfikować. Ponadto odma- wiając zwolnienia z pracy lekarz naraża się na cały arsenał nacisków pacjenta w postaci próśb, gróźb czy też innych, którymniełatwo się oprzeć, zważywszy na atmosferę, jaką stwarzają wobec naszej grupy zawodowej środki masowego przekazu. W końcu nale- ży pamiętać, że ponieważ od postępowania lekarza zależą najwyższe ludzkie wartości: życie i zdrowie, w sytuacjach wątpliwych mniejszym złem jest wydać pacjentowi nienależne mu zwolnienie z pracy niż prze- oczyć chorobę. Uważam, że lekarze nara- żeni na kłopoty przez pacjentów-symu- lantów powinni mieć szczególne wsparcie ze strony władz samorządu lekarskiego. Tym bardziej naganne jest więc postępo- wanie tych lekarzy, którzy z własnej woli idą na rękę oszustom z różnych powodów, zwłaszcza merkantylnych. Takie przypadki wymagają napiętnowania również w najle- piej pojętym interesie naszego środowiska, ponieważ one niszczą godność zawodu. Przytoczona argumentacja wskazuje, że na pewno nasze środowisko nie może stosować opisywanej metody protestu jako metody zdecydowanie niegodnej. Zdaję sobie sprawę, że względy etyczne zawężają nam znacznie wachlarz możliwości docho- dzenia swoich praw, ale na tympolega wiel- kość naszego zawodu, która żąda od nas samoograniczeń, kiedy zagrożony jest drugi człowiek. Widzę już i słyszę te pisma i głosy krytyczne, które mogą spaść na moją głowę w związku z takim stanowiskiem, podnoszą- ce przede wszystkim, że taka postawa jest cynicznie wykorzystywana przez władzę publiczną i społeczeństwo, aby nie zaspa- kajać naszych słusznych żądań bytowych. Zgadzam się z tym argumentem, ale mimo to jestemgotówbronić swojej tezy. Problem godziwych metod protestu środowiska lekarskiego przewija się od początku reaktywacji Izb Lekarskich w 1989 r. i jest oczywiście materiałem na dużą, osobną dyskusję, którą chyba warto przeprowadzić. StanisławWencelis wiceprzewodniczącyKomisji ds. Etyki Lekarskiej ORL Głos w dyskusji

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5