ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2020 nr 268

Pro Medico • kwiecień 2020 14 Gratulując Pani Doktor odważnego stawiania sobie kolejnych celów, zarówno osobistych, jak i zawodowych, a także zaanga- żowania i determinacji w ich osiąganiu, nie sposób wyrazić kilku refleksji dotyczących obecnej sytuacji młodszego pokolenia pol- skiej rodziny lekarskiej. To pokolenie jest podmiotem naszej szczególnej troski, gdyż ma nie- bawem zastąpić tych, którzy wzrastali w innej rzeczywistości. Na przełomie XIX i XX wieku próbowano przewidywać, jak będzie świat wyglądał za 100 lat. Przeważały wówczas opinie, że dokonujący się z czasempostęp i nowe technologie zastąpiąwdużejmierzepracę człowieka i ten będzie miał dużo więcej czasu dla siebie, dla swoich najbliższych. Niestety, przepowiednie te okazały się nietrafne i to bynajmniej nie dlatego, że brakuje nam postępu czy nowych technologii. Czasu dla siebie mamy coraz mniej, a codzienna„bieganina”wydaje się nie do pohamowania. Niemal wszędzie obserwujemy nieustanną goni- twę do niewidzialnego, albo co najmniej zamglonego celu. Szybkie posiadanie dóbr staje się celemnajważniejszym. Przyczyny takiego stanu rzeczy są złożone. Odpowiedzi szukają tęgie umysły na całym świecie. Poszukiwania te oparte są na analizach eko- nomicznych, ale też na pojawiających się, niekiedy podstępnie, pato- logiach społecznych. Lekarze żyją w swoich społeczeństwach i nieuchronnie przenikają do nich wspomniane zjawiska. Relacje z przełożonymi, starszymi Koleżankami i Kolegami, są niezwy- kle istotne w rozwoju zawodowym lekarza. Spotykając się ze szczę- śliwymi posiadaczami upragnionych dyplomów lekarskich, życzyłem im zawsze, by jak najszybciej spotkali swojego Mistrza, za którego przykładem będą podążać. Aby nie brakowało nigdy pokory dla własnej wiedzy i umiejętności, a także cierpliwości, abyśmy potrafili cieszyć się sukcesami innych, co szczególnie podkreśla wielki lekarski autorytet prof. Franciszek Kokot. Oczywiście znalezienie zawodowegoprzewodnika często jest trudne, zwłaszcza wdziedzinach o ograniczonej liczbie placówek. Śląski samorząd lekarski, przywracając należne miejsce w kształceniu podyplomowymrelacjomMistrz –Uczeń, odwielu lat promujeposta- wy godne do naśladowania poprzez m.in. ustanowienie prestiżowe- go odznaczenia „Zasłużony Nauczyciel Lekarzy”. Poprzez pozytywne przykłady chcemy wpływać na tych, którzy kształcenie młodszych Koleżanek i Kolegówpozostawili zupełnie na uboczu. Ustanowiliśmy Rzecznika Praw Lekarzy, który podejmuje działania na wniosek zainteresowanego lekarza wtedy, kiedy poddawany jest różnym nagannym praktykom. Nie widzę powodu dla powołania – jak pisze Koleżanka – Rzecznika Praw Lekarzy Rezydentów. Każde następne podziały nie przyniosą, moim zdaniem, nic dobrego. Jednak trzeba podkreślić, że w relacjach tych prawa i obowiąz- ki są po obu stronach. Ci z nas, którzy od kilkudziesięciu lat pracują w naszym jakże odpowiedzialnym zawodzie, wiedzą dobrze, że wiele bezcennej wiedzy zdobyliśmy podpatrując innych, zwłaszcza w nie- łatwych przypadkach i decyzjach. A to wymagało niejednokrotnie dużego poświęcenia, m.in. w formie dyżurów lekarskich, także wtedy, kiedy jeszcze nie było mowy o odpoczynku po nim przynależnym. Wynagrodzenia były wówczas dalekie od naszych oczekiwań, ale społeczna pozycja lekarza nie była podważana. Nie tak rzadko leczyło się różne przypadłości nie korzystając z lekar- skiego zwolnienia. Widok ciężarnej kobiety w fartuchu lekarskim nie był wcale wyjątkowy. Nie bez znaczenia była świadomość, że nasze zadania będzie musiał wykonać ktoś inny z Zespołu, a dobrze poję- ta solidarność zawodowa nie jest i nie powinna być przeżytkiem, jest dalej dla nas zobowiązaniem. JacekKozakiewicz WiceprezesNaczelnej Rady Lekarskiej Nie każdy znajdzie mistrza matologowi stać się prawdziwym fachow- cem, profesjonalistą i realizować starannie i rozważnie wysokospecjalistyczną terapię. Skąd więc bierze się tak duże zainteresowa- nie specjalizacjami? Tylko nieliczni dekla- rują potrzebę wzbogacenia wiedzy dzięki programowi specjalizacyjnemu, chcieliby u bokumentora doskonalić się. Zdecydowa- nie częściej pojawia się argument mówiący o zabezpieczeniu (dzięki posiadaniu na pie- czątce lekarskiej tytułu specjalisty) na wypa- dek roszczeń pacjenta. To w końcu lobby prawnicze w argumentacji pozwów sądo- wych wytyka stomatologowi bez specjaliza- cji, że nie powinien był podjąć się np. próby usunięcia zęba mądrości czy wykonania resekcji wierzchołka korzenia lub realiza- cji mostu porcelanowego, bez posiadanej właściwej specjalizacji. Co oczywiście jest absurdalnym argumentem, którego tłem są... pieniądze. KAMIENISTADROGADOSPECJALIZACJI Niskie wynagrodzenie i założenie, iż jedna osoba będzie potrafiła udźwignąć obciąże- nie obowiązkami nauczyciela akademickie- go, opiekuna specjalizacyjnego, pracownika naukowego i usługodawcy kontraktu NFZ, musi skończyć się porażką. Dodajmy defi- cyt infrastruktury. W tle wszystkiego... znów pieniądze. A skutek? Opisała go w swoim tekście koleżanka K. Bańbura. Spotkania ,,na wysokim szczeblu’’, także w Izbach Lekarskich, których celem jest rozwiązanie problemu specjalizacji i edu- kacji w stomatologii (sugerowanie wpro- wadzenia dodatkowych specjalizacji, próby ustanowienia tak zwanych umiejętności), są niczym innym, jakmaskowaniem faktyczne- go problemu, jakim jest deficyt finansowa- nia. Efekty takiego pudrowania problemu mogą nawet skutkować wprowadzeniem dodatkowego bałaganu. Rozwiązanielubchociażzłagodzeniebolącz- ki, jaką są specjalizacje w stomatologii, nie będzie łatwe. Wymaga tyleż pieniędzy, ile zmiany również stereotypowego myślenia na temat wykonywania zawodu, eliminacji uprzedzeń oraz wzrostu powszechnej świa- domości na temat znaczenia dla zdrowia ogólnego zdrowia jamy ustnej. Tylko wówczas nie będziemy mieli my, den- tyści, poczucia, że po odebraniu nam tytułu stomatologa, podcina się nam skrzydła – także na polu edukacyjnym. dr n.med. AgnieszkaA. Pawlik POLEMIKA Fot. Chroma Stock Relacje z przełożonymi, starszymi Koleżankami i Kolegami, są niezwykle istotne dla rozwoju lekarza.

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5