ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2020 nr 268
15 Pro Medico • kwiecień 2020 Tymczasem najlepsze szpitale europejskie są znane nie tylko z tego, że wykonują dużo specjalistycznych zabiegów, ale przede wszystkim z tego, że prowadzą ważną dla danych dziedzin działalność naukową i zatrudniająwybitnych naukowców i wykła- dowców. Częstozdarza się, żenazwa szpitala uniwersyteckiego jest lepiej rozpoznawalna na zewnątrz niż uczelnia, z którą ten szpital jest związany. W Polsce szpitale uniwersyteckie zostały oddane pod władanie administracji, która traktuje je jak XX-wieczne zakłady opieki zdrowotnej, przyjmując zasadę realizacji kontraktów przy zaangażowaniu jak naj- mniejszych środków i przy udziale jak naj- mniejszej liczby lekarzy. W oczach administracji lekarz – nauczy- ciel akademicki różni się od lekarza – usługowca jedynie tym, że można mu zaoferować cząstkowy etat, oczekując w zamian pracy na pełnym etacie, tzn. bez wykazywania nadgodzin. Inną równie ważną sprawą jest narzucenie przez płat- nika (kontrakty NFZ) nierealnych limitów usług medycznych, a także rażąco niska ich wycena, co stawia lekarzy w sytu- acjach dramatycznego wyboru moralne- go i prawnego. A gdzie działalność nauko- wa i usługowa? Z drugiej strony całe otoczenie medycz- nego sektora publicznego i prywatne- go danego regionu postrzega szpitale uniwersyteckie jako miejsce, gdzie nale- ży odesłać każdego kosztochłonnego, bądź „niewygodnego” z innego powodu pacjenta, powołując się na słabo zdefinio- waną„referencyjność”. W ten sposób szpitale uniwersyteckie sta- ją się miejscami najbardziej obciążanymi usługowo, zwłaszcza w godzinach popo- łudniowo-nocnych, zmieniając radykalnie swój charakter ze szpitali uniwersyteckich na szpitale chroniące potrzeby zdrowot- ne województwa, bez żadnego wspar- cia finansowego ze strony władz tego województwa. Większość tej pracy spada na młodych lekarzy, nie bacząc na fakt, że podstawowym pracodawcą wielu z nich jest uczelnia. SZPITALE KLINICZNE Wizja rozwoju uczelni – słów kilka o szpitalach uniwersyteckich Młodzi przyszli naukowcy, pracujący na kilku etatach, nie otrzymują ze strony uczelni żadnej ochrony prawnej, gwarantującej im ograniczenia w obciążeniach usługowych. W efekcie przemęczony i wykorzystywany przez pracodawcę lekarz jest nie tylko złym naukowcem, ale też słabo wyedukowanym lekarzem. W takich okolicznościach narastają wyso- ce niepokojące zjawiska braku aktywno- ści naukowej lub, co gorsza – „radosnej twórczości”, a to już patologia. Nieprzy- gotowani do pracy naukowej, lecz ambit- ni lekarze, którzy znajdują się pod presją wykazywania się publikacjami, produku- ją prace bardzo niskiej jakości, wykazu- jąc skłonność do tworzenia „spółdzielni naukowych” (wzajemne usługi w zakresie umieszczania na liście autorów), a co gor- sze, niektórzy idą w kierunku „kreatyw- nych publikacji”, rezygnując z podstawo- wych wymogów rzetelności naukowej (plagiaty). I tych zjawisk uczelnie wydają się nie dostrzegać, nie tworząc mechani- zmów ich zwalczania, a przede wszyst- kim przeciwdziałania. Ochrona zdrowia już dawno wyszła poza ramy opieki socjalnej. Teraz jest pełno- prawną gałęzią gospodarki i tak ją nale- ży reformować. Oczywiście nie mam na myśli jakże licznych w ostatnich latach tzw. reform pozorowanych. Od samego mieszania herbata nie staje się słodsza. Trwająca od dawna mizeria finansowa polskiej ochrony zdrowia zepchnęła nas do roli Kopciuszka Unii Europejskiej. Wyprzedzają nas w tym zakresie nie- mal wszystkie państwa członkowskie. Konieczne wydaje się więc porozumie- nie ponad podziałami. Bez wyraźnego, pilnego wzrostu nakładów, problemy będą dotykać – obok szpitali uniwersy- teckich – także wiele innych podmiotów medycznych. To jedno z najważniejszych dziś zadań dla polityków i rządzących. Jest jednak już teraz wiele możliwości poprawy sytuacji szpitali klinicznych, między innymi poprzez większy udział Urzędu Marszałkowskiego i władz lokal- nych. Pomoc naszym szpitalom klinicz- nym mogłoby dać przystąpienie do mię- dzynarodowego holdingu, w którym funkcjonuje wiele austriackich, belgij- skich i niemieckich szpitali. Wymagana jest stabilizacja finansowa i administra- cyjna tych placówek. Minął czas, aby nie mówić o stanie zagro- żenia dalszego funkcjonowania uniwer- syteckiej ochrony zdrowia. Stanęliśmy przed ścianą trudną do pokonania. Prof. dr hab. n. med. Andrzej Witek Kierownik Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5