ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2020 nr 268

21 Pro Medico • kwiecień 2020 Kilka lat temu głośno było o amerykańskim dentyście, który wybrał się na safari, a opublikowana przez niego fotografia z upolowaną zwierzyną wywołała lokalne tsunami. Jak uznana za dobrego fachowca i wzorowego ojca osoba może po godzi- nach strzelać do zwierząt? Doszło do tego, że dentysta był zmuszony do zamknięcia swojej praktyki w tej okolicy, pomimo dobrej renomy. Wątpliwym jest, żeby ta sytuacja przeszkadzała osobom już leczonym przez doktora. Bar- dziej oniemiałym z oburzenia anonimowymużytkownikom z drugie- go końca globu. Niemniej finał daje domyślenia, zwłaszcza że ponad 80 procent pacjentówwybiera dziś lekarza i wyrabia sobie o nimopi- nię na podstawie informacji zdobytych w internecie. Tymczasemcoraz bardziej zaciera się granica pomiędzy sferą publicz- ną i osobistą. Facebook i Instagram dają pełny wgląd w życie czło- wieka. Nie tylko zawodowe. Zamiast zadzwonić i dopytać znajome- go, co u niego słychać, łatwiej już wejść na jego profil i w parę chwil nadrobić poluźnioną przez kilkamiesięcy znajomość z dokładną datą i godziną wydarzeń. Tylko że to wizerunkowa pułapka, która może kosztować zbyt drogo. Sytuacja jest szczególnie intrygująca, jeżeli chodzi o lekarzy i ich młodszych przedstawicieli. Powyższe media działają aktualnie jako wirtualny gabinet, blog zawodowy i pamiętnik w jednym. Funkcjonujące do tej pory „persony” z człowieka prywatnego, czu- łego małżonka, imprezowego przyjaciela i srogiego lekarza zostały wciśnięte w jedno: profil, i to publiczny, a więc polegający publicznej ocenie. Zacieranie się życia prywatnego i publicznego jest faktem doko- nanym, tym bardziej trzeba w zaciszu prywatnego (jeszcze) pokoju zadać sobie pytanie o poziomudostępniania swojego życia i kreowa- nie swojego zawodowego wizerunku. Ten powinien być nadal kreowany na bazie umiejętności i dokład- ności, a nie barwnej osobowości i wspaniałych zdjęć. Długofalowo kompetencje bronią się same, a zaciekawienie pacjenta aktywnością po godzinach na pstrymkoniu jeździ. Dlatego doktorze, jeśli chcesz, by traktowano Cię profesjonalnie, pomyśl dwa razy, zanimzamieścisz swoje zdjęcie zwakacji napublicz- nymkoncie w social mediach. KrzysztofMusialik FELIETON Wątpliwy wizerunek lekarza w social mediach w przeżywaniu tego szczególnego etapu życia. Umiejętność rozmowy w tym niepo- wtarzalnym przecież czasie może być dużą wartością. Rodziny, które chcą i potrafią roz- mawiać o śmierci, są w stanie fantastycznie wykorzystać ten czas. Może tobyć np. wspól- ne porządkowanie fotografii rodzinnych. Pacjent jest często najstarszą osobą w rodzi- nie i jako jedyny może rozpoznać na zdję- ciach przodków. Może przekazać dalszym pokoleniom nieznane rodzinne historie, zapomniane anegdoty, rodzinne sekrety czy cenne przepisy kulinarne. Czasami samo poddanie takiego pomysłu na wykorzysta- nie czasu, jaki pozostał, sprawia, że pacjent chce żyć dłużej. Że, pomimo zmęczenia czy fizycznej anergii, odzyskuje poczucie spraw- stwa. Wie, że ma jeszcze coś do zrobienia, że warto walczyć o każdy kolejny dzień. – Na ile taka wola życia pozwala zatrzy- mać zbliżającą się śmierć? –Myślę, że pozwala żyć dłużej. Organizm człowieka jest funkcjonalną całością.Wiemy, że ośrodki mózgu odpowiedzialne za emo- cje, nastrój, odczuwanie bólu i odporność, są ze sobą blisko związane. Stąd kondycja psychiczna ma wpływ na długość życia pacjenta. –To jedno z najtrudniejszych zadań leka- rza onkologa i lekarza medycyny palia- tywnej –wzbudzićwpacjencie chęć życia w momencie, gdy wiemy, że śmierć jest bliska i nieuchronna. – Dawanie nadziei może wydawać się skraj- nie trudne lub irracjonalne w sytuacji, gdy zarówno lekarz, jak i pacjent wiedzą, że nie ma już możliwości dalszego leczenia przy- czynowego. Tę symboliczną i często enig- matycznie brzmiącą „Nadzieję” zamienić wtedy można na małe, możliwe do zreali- zowania „nadziejki”. Nawet jeśli nie może- my już myśleć o wyleczeniu, możemy mieć nadal szansę na życie bez bólu, na życie w komforcie, pod opieką rodziny. To skła- da się na dobrą jakość końcowego etapu życia. Źródłem nadziei może być też dobra jakość umierania. Określa się ją w mniej popularnej (w odróżnieniu od pierwo- wzoru) skali The Quality of Dying Apgar na podstawie kilku parametrów: stopnia kontroli bólu i innych objawów soma- tycznych, poziomu rozpoznania i realizacji woli pacjenta odnośnie miejsca umierania i sposobu prowadzenia leczenia w ostat- nim okresie życia, oceny, czy pacjent zdą- żył pozałatwiać wszystkie ważne dla niego sprawy (np. rodzinne, duchowe) oraz czy czas agonii nie był przedłużany (czy nie podejmowano niepotrzebnych działań). – Czy pacjenci pytają o to, jak będzie wyglądał moment śmierci? – Pacjenci pytają najczęściej o to, co może się medycznie wydarzyć, jakich objawów mogą się spodziewać. Takie pytanie może być dobrym pretekstem do rozmowy z chorym i jego rodziną o medycznych ,,scenariuszach”, których możemy się spodziewać na podstawie rozpoznania, lokalizacji i zaawansowania choroby. Taka rozmowa pomaga przygotować pacjen- ta i rodzinę na możliwe do przewidzenia zdarzenia, oswoić lęk związany z chorobą. Zdarzają się też pytania o aspekty ducho- we okresu końca życia. Nie zawsze czuję, że mam kompetencje, aby podejmować tematy sfery duchowej – wtedy dobrze posiłkować się wsparciem np. kapelana. – Śmierć jest codziennością zarówno dla onkologów, jak i lekarzymedycyny palia- tywnej. Czyda sięwyjść zpracy i zostawić wszystko za drzwiami szpitala? –W tych specjalizacjach medycznych chyba nie jest to możliwe. Najważniejsze jednak to znaleźć dobre proporcje między życiem osobistym a zawodowym. Trzeba mieć rów- nież poukładaną kwestię własnej śmiertel- ności. Często przyczyną lęku czy niepewno- ści lekarskiej jest to, że nie jesteśmy oswojeni z myślą, że my także kiedyś umrzemy. Jeśli zaakceptujemy fakt, że jesteśmy śmier- telni, będziemy mogli lepiej pracować z pacjentem zbliżającym się do śmierci. Patrząc na ludzi, którzy umierają wokół nas, docenia się wartość każdego dnia. Nie wiem, co będzie jutro, nie wiem co będzie za dwa tygodnie. Wiem, że powinnam cie- szyć się tym, comam teraz. I takie rozumie- nie życia staram się roztaczać wśród swo- ich pacjentów. Dr n. med. Magdalena Jarosz

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5