ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2021 nr 278
23 Pro Medico • kwiecień 2021 Z PUNKTU WIDZENIA MŁODEGO LEKARZA Krzysztof Musialik PrzewodniczacyKomisji ds.MłodychLekarzyŚIL Pułapka dla lekarzy rezydentów Historia rezydentur lekarskich sięga przełomu XX i XXI wieku. Żeby w owym czasie zostać lekarzem, trzeba było zaplanować swoje kształcenie bardzo wcześnie, już w szkole podstawowej, po to, żeby dostać się do odpowiedniego liceum z dobrym poziomem profilu biologiczno-chemicznego. Zdobyta w ten sposób wiedza służyła do zdania egzaminu wstęp- nego na studia, a uczelnie często organizowały intensywne kursy przygotowawcze. Egzaminy, oprócz wysokiego poziomu, miały jeszcze jedną szczególną cechę. Wszystkie uczelnie w Polsce urzą- dzały je tego samego dnia. Przypadek? Oznaczało to, że maturzy- sta w danym roku miał szansę na tylko jedno postępowanie kwa- lifikacyjne. Nie znam innej drogi zawodowej, która już na pozio- mie możliwości złożenia podania była aż tak restrykcyjna. Świeżo upieczony student zazwyczaj nie zaznał zbytnio„studenc- kiego życia”. Irracjonalnej ilości materiału do opanowania przy- pominać żadnemu z nas nie trzeba było. Liczba osób, które skoń- czyły studia w terminie, była różna, ale nieodmiennie zaskakiwała studentów wszystkich innych kierunków. Szczęśliwy absolwent rozpoczynał trzynastomiesięczny staż za, nazwijmy to wprost, głodową pensję. Jej żenujący poziom nie zmienił się, niestety, do dziś. Niemniej, już po ponad roku, stażysta staje się lekarzem, samodzielnym (do pewnego stopnia) pracownikiem, gotowym do leczenia ludzi. Tutaj fabuła zaczyna nabierać rumieńców. Bo oto okazuje się, że zaplanowana od 13. roku życia kariera, po 11 latach cięższej niż rówieśników pracy, okazuje się trafiać na ścianę. Szpitale nie chcą/nie muszą/nie mają za co zatrudniać lekarzy. Wydziały polo- nistyki i dziennikarstwa nie mają w zwyczaju ustalać ze szkoła- mi i gazetami swoich potrzeb. Natomiast ministerstwo zdrowia, wydziały zdrowia urzędów wojewódzkich, kasy chorych, uczel- nie medyczne i szpitale, działające niejako niezależnie od siebie budzić mogą jedynie zdumienie. Liczba osób z wykształceniem medycznym, która nie podjęła pracy w zawodzie na przełomie wieków, zdaje się potwierdzać ten problem. Rozwiązaniem na nowy wiek była rezydentura. Układ wydaje się korzystny – lekarz ma gwarancję zatrudnienia na czas specjaliza- cji, szpital jest odciążony finansowo, a oddział na długi czas ma stałego, etatowego pracownika. Natomiast rzeczywistość znów wymknęła się przewidywaniom. Pensja rezydencka była znacznie wyższa niż szpitalna, co rodziło widoczny konflikt. Kolejnym były liczne nieobecności ze względu na obowiązkowe kursy i staże w wyznaczonym 5-6-letnim okresie specjalizacji. Powszechnym i nieformalnym zarzutem była też opinia, że tacy lekarze uznawa- ni byli za tych „z zewnątrz”, „niezwiązanych ze szpitalem”, którzy są zatrudnieni„tylko” na specjalizację. Powyższe czynniki byłyby może do uregulowania i wypracowa- nia konsensusu, gdyby nie katalizator zmian i zaczyn wielu nie- szczęść: optymalizacja finansowa. Szpitale z powiększającym się nieustannie długiem zauważyły, że zamiast zatrudniać świeżo upieczonego specjalistę, można bez kosztu zatrudnić kolejnego rezydenta. Sprawiło to, że osoby w trakcie specjalizacji często wiedzą, że, poza rezydenturą, w danym miejscu pracy nie znajdą. Tak jak stażyści są gorąco witani, tak młodym specjalistommacha się ręką na do widzenia. Efektem jest nasza rzeczywistość: rezydenci zmieniający ośrodki po kilka razy w trakcie kształcenia, a oddziały często składają się z ordynatora, 1-2 specjalistów i rzeszy specjalizujących się. Jedni i drudzy wiedzą, że nie mogą na siebie zbytnio liczyć. Chyba jedyną szansą na poprawę sytuacji jest zmiana perspek- tywy rządzących. Jeżeli uda się wyjść z retoryki truizmów o „ela- styczności”, „uszczelnianiu” to będzie to ogromny sukces. Ochro- na zdrowia to coś więcej niż szpitalne mury, pieniądze i kontrakty, ale żywi ludzie, na co dzień współpracujący i podejmujący decy- zje, od których zależy zdrowie i życie innych ludzi. A to wpływa znacznie bardziej na efekt wyrażony w złotówkach. Fot. Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5