ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2022 nr 288

17 Pro Medico • kwiecień 2022 Trudno mi zgodzić się na medycynę, która stoi wmiejscu lub bardzo konserwatywnie się reformuje. Medycyna staje się ciekawa i daje największe możli- wości, gdy wpleciona jest w inne dyscypliny nauko- we, a nawet artystyczne, które uczą wrażliwości. dużo opracowań naukowych i wiem, jakie są oczekiwania pacjentów i moje. Każdy pacjent to nowe wyzwanie i indywidulane podejście. Ale nawet jeśli ktoś za plecami będzie mnie krytykował, wyśmiewał, to jak wiem, że mogę pomóc pacjentowi normalnie żyć, to taka krytyka nie ma dla mnie znaczenia. Ona boli, ale nie paraliżuje. Podam jeden z przykładów. Kilka lat temu zgłosił się do naszej kliniki 13-letni chłopiec z nacie- kającą postacią guza olbrzymiokomórko- wego żuchwy, który deformował mu twarz i dno jamy ustnej z tkwiącymi wmasie guza zębami. Zmiana miała ok. 10 cm średnicy. Standardowo wykonuje się wtedy opera- cję, która polega na resekcji odcinkowej żuchwy z usunięciemwszystkich tkwiących w nim zębów. Ale kiedy wiem, że w litera- turze ktoś napisał, że małe zmiany można leczyć w inny sposób, niechirurgicznie, kie- dy w grę wchodzi dziecko z problemami, które zabiegiem okaleczę, to włącza mi się inne myślenie. Wtedy tak było. Tym bar- dziej, że inne metody leczenia dopuszcza- no w tego typu zmianach o innym zasięgu. Przeczytałam wszystkie pozycje naukowe o guzach olbrzymiokomórkowych, jakie pojawiły się na świecie, chciałam zrozumieć komórkę olbrzymią, która tam czyni zło, chciałam żeby do mnie przemówiła. Nie spałam całą noc i po rozmowie z chłopcem i jego ojcem tuż przed przewiezieniem go na blok operacyjny i wykonaniem zabie- gu, podjęłam decyzję o obstrzykiwaniu guza sterydami pod warunkiem dużego reżimu wizyt leczniczych i kontrolnych. Zabieg wykonywałam dwa razy w tygo- dniu. Po półrocznym okresie leczenia uzyskaliśmy pełny sukces. Na kontrolnym zdjęciu dostrzegliśmy pełną regenerację kości, co więcej, wszystkie zęby tkwiące w masie guza pozostały zdrowe. W trakcie modelowania zdeformowanej procesem chorobowym kości mogłam przekonać się, że kość wygląda prawidłowo i potwierdzić to badaniem histopatologicznym. Miałam wiele podobnych przypadków i słowa kry- tyki na plecach również. Szczęśliwi pacjen- ci bez cech wznowy po wielu latach są dla mnie najlepszą nagrodą. – Strasznie uparta jest pani profesor wudowadnianiu swej racji... – Gdybym nie wychodziła poza ramy tra- dycyjnej medycyny, nie próbowałabym, to stalibyśmy w miejscu, a pacjent chyba tego nie oczekuje. Ponadto to jest piękne i fascynujące. Móc rzeźbić twarz, korzy- stając z najnowocześniejszych zdobyczy technologicznych i wiedzy, którą zdobyłam ciężką pracą i samozaparciem. Ucząc się na swoich błędach, dzisiaj oddaję chirurgię i fascynację nią najmłodszym lekarzom, już na starcie. Cieszę się też z pewnego eta- pu mojego życia zawodowego, w którym zafascynowałam się medycyną estetyczną. Stałam wówczas na rozdrożu – czy zostać dziekanem szkoły medycyny estetycznej, czy kierownikiem kliniki, w której aktualnie pracuję.Wybrałam. Czy żałuję?Wiem jedno, że chirurgia jest piękna, a moc tworzenia jeszcze piękniejsza. – Mam wrażenie, że dla pani profesor tradycyjna medycyna jest za ciasna. Sama pani skończyła trzy specjalizacje i trzy kierunki studiów, maluje obrazy, gra na fortepianie, ciągnie panią do bio- logii molekularnej i inżynierii biome- dycznej. Nie gubi się w tym istota medy- cyny? – To prawda, że jest mi za ciasno. Trudno mi zgodzić się na medycynę, która stoi w miejscu lub bardzo konserwatywnie się reformuje. Medycyna staje się ciekawa i daje największe możliwości, gdy wplecio- na jest w inne dyscypliny naukowe, a nawet artystyczne, które uczą wrażliwości. Udało mi się zrobić wiele rzeczy po raz pierwszy tylko dzięki wspaniałej współpracy z wie- loma ośrodkami badawczymi. Najbardziej cenięwskazaniemarkeramiażdżycy naczyń z przyczyn konkretnego czynnika zębopo- chodnego na podstawie badań molekular- nych, czy udowodnienia predysponowania zdrowej błony śluzowej pacjenta z rakiem do występowania nowych ognisk. Zdrowa błona śluzowa u tych chorych jest jak bom- ba zegarowa i dlatego kładziemy nacisk na zmianę ich stylu życia, a nie tylko właści- wie przeprowadzone leczenie. Dbam o to, aby w centrum tych wydarzeń zawsze był pacjent, jego samopoczucie i zdrowie. To jest dla mnie istota medycy- ny. Kiedy objęłam kierownictwo kliniki, za punkt honoru postawiłam sobie kilka rzeczy: algorytmy na piśmie opracowane dla każdego pracownika na każdym sta- nowisku pracy, utworzenie pracowni fizy- koterapii – bo czymże się różnią nasi cho- rzy od pacjentów ortopedycznych, gdzie taka opieka jest standardem, stworzenie sali przed- i pooperacyjnej z muzykotera- pią w okresie okołooperacyjnym, właśnie po to żeby wiele elementów budowało szybką rekonwalescencję i dobre samopo- czucie chorego. Pojawił się student, który tak się rozwinął w realizacji mojej inicjatywy zbudowania pracowni fizjoterapii, że dziś skupił wokół siebie 41wolontariuszy, którzy rehabilitowali ludzi z czystej chęci pomocy. W tej grupie byli psycholodzy, logopedzi, dietetycy, studenci, magistrzy fizjoterapii oraz lekarze. W każdą sobotę, przyjmowa- li ponad 100 pacjentów szczęśliwych, jak przykurczeni po radioterapii czy zabiegach zaczynali dobrze wyglądać, jeść, mówić. Rehabilitacja chorych, w tym również wdrożenie terapii podciśnieniowej w trud- no gojących się ranach, pozwoliło skrócić pobyt na oddziale dominimum. – A jeszcze niedawno mówiła Pani, że gdybyśmy mieli bazę naukową jak wUSA, to bylibyśmy najlepsi na świecie. – Bo tak jest. Chirurdzy szczękowi w Polsce jakich znam są najlepsi. Tylko, dzisiaj lekarz kierujący oddziałem w Polsce zajmuje się przetargami, kontraktem, zakupem sprzę- tu, przekonywaniem o słuszności powyż- szego tracąc czas, który mógłby poświęcić na szukanie indywidualnych rozwiązań technologicznych u pacjenta. Świat biuro- kracji i dokumentacji pacjentów też w tym nie pomaga. Na zachodzie spełniają prawie wszyst- kie życzenia chirurgów. Tam nie marnuje się czasu i potencjału. Biorąc pod uwa- gę nasze zaplecze i możliwości, jakość naszych referatównaukowych na konferen- cjach i przedsięwzięć innowacyjnych jest wyśmienita. Inni przewyższają nas jedynie poczuciem własnej wartości, które mają, bo tak są wychowywani. W swoich krajach są doceniani, co jest wyrażane na każdym kroku i na kontach w banku też. No ale na zachodzie lekarze szczękowo-twarzowi są na drugim miejscu, po anestezjologach, wśród najlepiej zarabiających medyków. Dlaczego? Ponieważ muszą skończyć dwa fakultety i zrobić najdłuższą specjalizację. Lekarz tej specjalności musi opanować wie- dzę laryngologa, okulisty, neurochirurga, stomatologa, lekarza ogólnego, a nawet naczyniowca. A u nas ich praca i naukowe zaangażowanie traktowane jest wciąż jako hobby. – Amoże trwające od lat pani wezwania i apele o dofinansowanie i większe uzna- nie dla zabiegów chirurgii szczękowej osiągają wciąż za mały efekt, bo w prze- ciwieństwie np. do kardiochirurgii nie ratują życia. – To już się zmieniło. Dziś jest to piękna gałąź chirurgii, wktórej lekarzmusi poradzić sobie z ciężkimi wielogodzinnymi zabie- gami onkologicznymi z rekonstrukcjami,

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5