ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2022 nr 288
Pro Medico • kwiecień 2022 22 POTYCZKI Z HISTORIĄ Zapomniany wśród narodów świata - rzecz o prof. Rudolfie Weiglu Jego odkrycie zrewolucjonizowało naukę, w szczególności medycynę i pozwoliło uratować miliony istnień. Pierwsza na świecie skuteczna szczepionka przeciwtyfusowi plamistemu była stosowana z powodzeniemwPolsce, Chinach, Afryce, Australii, wkolo- niach francuskich, belgijskich i włoskich. Od zakończenia II wojny światowej ta choroba nie występuje nigdzie na świecie. O jej zapomnianym wynalazcy i prekursorze zastosowania wszy odzieżowej, jako zwierzęcia laboratoryjnego do hodowli bakterii wywołującej tyfus – prof. RudolfieWeiglu (1883-1957), z jego wnuczką KrystynąWeigl-Albert rozmawiała Katarzyna B. Fulbi- szewska. Katarzyna B. Fulbiszewska koordynatorOśrodka DokumentacjiHistorycznejŚIL – W latach 20. do Lwowa przyjeżdżało wiele bardzo ważnych osobistości, cza- sami tylko po to, aby zobaczyć się z tym wielkim uczonym. Sam Charles Nicolle, który w 1928 r. otrzymał Nagrodę Nobla tylko za to, że odkrył, iż tyfus przenoszą wszy odzieżowe, powiedział:„to zupełnie pierwszorzędna głowa. Do Polski przyje- chałem tylko po to, by zobaczyć się z tym wielkimuczonym”. DlaczegoPani Dziadek cieszył się takimautorytetemi zaintereso- waniem? – To wiązało się oczywiście z wielką nadzie- ją na wynalezienie skutecznej szczepionki na tyfus. Setki tysięcy ludzi umierało, czas upływał, a mimo wytężonej pracy, wielu laboratoriów na świecie nie udawało się jej wyprodukować, gdyż wesz odzieżowa nie dawała się hodować na żadnej pożywce. Dopiero wynalazek Dziadka, a w szczegól- ności wynalezionyprzez niego sposóbhodo- wania wszy, spowodował przełom w bada- niach nad szczepionką. – Profesor opublikował ostateczne wyni- ki swoich badańw1931 r. – Długo się niemógł zdecydować na przete- stowanie szczepionki na ludziach. Jak wielu uczonych tej epoki, wypróbował ją na sobie, dwukrotnie zakaził się tyfusem, ale bada- nia przyspieszyły. Dziadek dużo wyjeżdżał na różne sympozja, wykłady, kongresy. Wg mojegoOjcabardzo tegonie lubił, alemusiał. W tym czasie honorowany był prestiżowymi odznaczeniami, m.in. belgijskim Orderem Leopolda III klasy, papieskimOrderemRycer- skim św. Grzegorza – nosił tytuł Szambelana Papieskiego, nadanamu też została godność członka honorowego belgijskiej Królewskiej Akademii Nauk, a także nowojorskiej Akade- mii Nauk. Otrzymywał też wiele nagród pie- niężnych, które w pewnej części przeznaczał na działanie lwowskiego Instytutu. Wszyscy chcieli go poznać, chcieli jego wykładów, bowidzieli już„światełkow tunelu”.To był ten człowiek, który osiągnął sukces. – Paradoksem jest, że szczepionka stwo- rzona po to, aby ratować życie chorym na tyfus, uratowała także wielu zdrowych ludzi, którzy dzięki niej przeżyli II wojnę. Wg szacunków to było około 5000 osób. W jakich okolicznościach dowiedziała się Pani o tej historii Dziadka? – Znam tę historię ze wspomnień rodziny oraz opowieści asystentów Dziadka, którzy po wojnie odwiedzali nasz dom w Zabrzu. O działalności Instytutu w czasie wojny i Dziadku z tamtych lat opowiadali mi pro- fesorowie Stuchły, Zubik, Kryński i przede wszystkim wspaniały i zupełnie zapomnia- ny dziś najbliższy asystent Henryk Mosing. To była wśród naukowców powszechna wie- dza, bo dzięki Instytutowi przetrwali. To nie byli tylko ludzie ze świata medycyny i biolo- gii, ale też Zbigniew Herbert, Bronisław Kna- ster,WładysławOrlicz, Andrzej Szczepkowski. Po prostu elity intelektualne. – Wśród tych, którzy przeżyli dzięki sta- tusowi„karmicieli wszy”poświadczonych stosownymi dokumentami z podpisem Pani Dziadka byli też członkowie Armii Krajowej i zwykli ludzie, którzy potrze- bowali pomocy. Miała Pani okazję rozma- wiać z kimś kogoDziadek uratował? – Rozmawiałam tylko z asystentami Dziad- ka. Z tymi wielkimi nazwiskami nie spotka- łam się nigdy. Przy okazji różnych spotkań, np. z okazji wydania książki, spotykałam raczej tych „zwykłych” ludzi. Podchodzili do mnie i ze łzami w oczach mówili: „byłem karmicielem. Pani Dziadek uratował mi życie.” Dla nich Dziadek był wspaniałym człowie- kiem. Kilka lat temu red. Halina Szymura nakręciła film dokumentalny „Zwyciężyć śmierć” z doskonałą muzyką Wojciecha Kila- ra.Wnimmożna posłuchać wspomnień oca- lonych. – Jak Pani postrzega Jego pracę i dzia- łalność w Instytucie Badań nad Tyfusem Plamistym iWirusami we Lwowiew czasie wojny? – Wiem o tym tylko z przekazów rodziców i innych ludzi – współpracowników Dziadka, jegouczniów. Dziadekbył silnąosobowością, ale działał ostrożnie. Wiedział o wszystkim co działo się w Instytucie. Każdy z nowych pracowników był skutecznie „prześwietla- ny” i zawsze musiał być wprowadzany przez asystentkę, późniejszą drugą żonę Dziad- ka. Tam nikt nie mógł być nielojalny i robić czegoś na własną rękę, za jego plecami. To podpis Dziadka był na dokumentach ratu- jących życie. Niejednokrotnie musiał grać na dwa fronty, ale potrafił odmówić Niem- comw chwilach krytycznych. Było to bardzo ryzykowne. Dla dobra Instytutu i ludzi w nim zatrudnionych utrzymywał z nimi poprawne stosunki. – Nadwyżki wyprodukowanej szczepion- kiprzemycanebyłyzamurygettaweLwo- wie. Na wieść, że w getcie warszawskim przebywa prof. Ludwik Hirszfeld, wysyłał tam swojego asystenta Henryka Mosinga pod pretekstem pobrania nowych szcze- pów zarazków, a w rzeczywistości prze- mycenia do getta szczepionek. Przecież to było szalenie niebezpieczne dla Niego i całej rodziny. Skąd taka determinacja i odwaga?
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5