ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecień 2022 nr 288

9 Pro Medico • kwiecień 2022 28 lutego 2022 r. czas oczekiwania nawjazd do Polski na granicywHrebennemwynosił 60 godzin. W długiej kolejce samochodów ustawili się Zhanna, Anna wraz z mężem i ich trzyletni syn Mark. Po ponad dwóch dobach w aucie dotarli do granicy. Mąż Anny pomógł im wyjść z samochodu, czule pożegnał się z żoną, synem, teściową i zawrócił. Zhanna, Anna i Mark pieszo przekroczyli granicę. Zhanna szła w samym swetrze, wybiegając z domu kilka dni wcześniej nie wzięła zimowej kurtki, ponaglał ją dźwięk wystrzałów. Po drugiej stronie w punkcie recepcyjnym czekała na nich gorąca her- bata, jedzenie, koc, ale też tłum innych uchodźców, niepewność co robić dalej, gdzie pojechać, gdzie przespać noc. Do tego samego miejsca, w okolicach godziny 12 przyjechały dwa busy z woje- wództwa śląskiego, spontanicznie, bez uzgodnień i zgłoszenia tego faktu odpo- wiednim służbom. Ten wyjazd na granicę to oddolna inicjatywa mieszkańców pew- nego osiedla niedaleko Gliwic, zaangażo- wanych w nią jest kilku lekarzy, członków Śląskiej Izby Lekarskiej. Niespełna 12 minut trwało znalezienie 15 chętnych, chcących skorzystać z bez- płatnego transportu. W tej grupie zna- leźli się Zhanna, z córką Anną i wnukiem Markiem. Niektórzy mieli na kartce napi- sane adresy miejsc gdzie chcą się dostać, Zhannie i jej bliskim było zupełnie obo- jętnie, byle było ciepło i bezpiecznie. Zhanna, Anna i Mark noc z 28 lutego na 1 marca spędzili w czystej pościeli, po wielogodzinnej tułaczce mogli się wykąpać w ciepłej wodzie i zjeść gorący posiłek. Po kilku dniach pobytu u rodzi- ny z powiatu gliwickiego pojechali dalej, do znajomych w Niemczech, ale jak twierdzą nigdy nie zapomną tego dobra, które spotkało ich w Polsce. Podobną drogę kilka dni później przebyła Tania ze swoją mamą Katarzyną i dwiema cór- kami Lizą i Antoniną. Tania w ukraińskiej Połtawie była lekarzem dentystą, miała swój gabinet. Mąż został zwerbowany do armii, ona nie chciała nigdzie wyjeż- dżać. Liczyła na to, że wojna szybko się skończy. Po namowach siostry, mieszka- jącej w Polsce od trzech lat, zdecydowała się jednak opuścić kraj. Podróż z Połtawy do Lwowa zajęła im 20 godzin, we Lwo- wie wsiadły w pociąg do Przemyśla. Było tak wielu ludzi, że bagaże wyrzucano z przedziałów przez okno, by kolejne oso- by mogły się zmieścić. Tania kurczowo trzymała przy sobie torbę, w której miała teczkę z dokumentami potwierdzający- mi jej wykształcenie i dorobek zawodo- wy, wiedziała, że jeśli zgubi dokumenty będzie jej bardzo trudno. Byle zjeść, ogrzać się i odpocząć Alicja van der Coghen rzecznikprasowy Śląskiej IzbyLekarskiej Fot. Alicja van den Coghen

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5