ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecien 2024 nr 308
Pro Medico kwiecień 2024 21 kwencje chorowania na tę chorobę zawo- dową prowadzą po długim okresie dole- gliwego inwalidztwa do wcześniejszego zgonu poszkodowanych. Pomimo istnienia tej wiedzy, zarejestrowano w ostatnich pięciu latach w górnictwie 1446 nowych przypadków zachorowania na pylicę płuc. Dokąd poszkodowani będą musieli teraz podróżować, by ich diagnozę udokładnić? Do instytutu w Łodzi? Dotyczyć to będzie też górników emerytów, którzy odeszli jako uznani za jeszcze zdrowych, lecz u których proces patologiczny pylicy już się rozpoczął. Katastrofalne okazywały się również liczby górników tracących w pracy sprawność słuchu. Także ten problem udało się opano- wać. Z ponad tysiąca przypadków rejestro- wanych rocznie, doprowadzono metoda- mi Instytutu do eliminacji tego problemu w naszymgórnictwie. W trzech ostatnich dekadach XX wieku zlikwidowany Instytut współpracował z szeregiem instytutów medycyny pracy innych krajów. Szczególnie owocna była współpraca z amerykańskim, Narodowym Instytutem Bezpieczeństwa i Medycyny Pracy w Cincinnati. W ścisłym kontakcie z nim Instytut zrealizował siedem dużych projektów badawczych z zakresu medycy- ny pracy, którymi Amerykanie byli zainte- resowani. Połowa wszystkich aktywnych medyków pracy specjalizację zdobyła w zlikwidowanym Instytucie. Gdzie lekarze z tego terenu będą mogli teraz swoje staże, na odpowiednim poziomie, odbyć i specja- lizację uzyskać? W ostatniej dekadzie XX wieku zlikwidowa- ny Instytut, jako pierwszy w służbie zdrowia w Polsce, poszerzył swoje zainteresowania naukowe o problemy zdrowia środowisko- wego. Spowodowało to nadanie mu przez Ministra Zdrowia w 1992 roku nowego statutu – wzbogaconego o tę problematy- kę i nową nazwę: Instytut Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego. Jego działal- ność w tym zakresie okazała się tak ważna i skuteczna, że już rok później uzyskał sta- tus Ośrodka Współpracującego ze Świato- wą Organizacją Zdrowia w zakresie Oceny Skutków Zdrowotnych Zanieczyszczenia Środowiska oraz w zakresie Szkolenia wDziedzinie Zdrowia Środowiskowego. Zli- kwidowany Instytut był też dlaMinisterstwa Zdrowia przez długi czas głównym dostar- czycielem informacji naukowych o proble- mach szkodliwego wpływu zanieczyszczeń środowiska na zdrowie naszych obywateli. Nie jest wykluczone, że zamiar likwidacji tego Instytutu zrodził się w resorcie już wcześniej, a czekano jedynie na odpowied- ni argument, by ten proces rozpocząć. Mini- ster Zdrowiawostatniej dekadziemianował kolejno czterech dyrektorów: chirurga, aler- gologa, prawnika i anestezjologa. Poza aler- gologiem, który miał wiedzę o alergenach występujących w środowisku pracy żaden z pozostałych nie zajmował się wcześniej medycyną pracy albo zdrowiem środowi- skowym, a co może najważniejsze, nie miał wiedzy o kierowaniu instytutem nauko- wym. Jeszcze jedna osoba, jako dyrektor piąty i ostatni z wyboru resortu, zamiast działać na rzecz poprawy sytuacji Instytutu, zwróciła się do Ministra Zdrowia z wnio- skiemo jego likwidację. To było zdarzeniem kuriozalnym. Wspomniane decyzje perso- nalne prowokują pytanie, jak resort zdrowia mógł przyjąć, że tacy nominaci mają kwalifi- kacje do zarządzania tym Instytutem? Jeden z innych możliwych wniosków, po poznaniu kalendarza zdarzeń, to praw- dopodobny brak w resorcie pamięci o tym, że utrzymanie skutecznej służby medycyny pracy,mającej swoje instytutynaukowe, jest obowiązkiem państwa, reprezentowanym przez resort zdrowia. Prawną podstawą jest odpowiednia konwencjaMiędzynarodowej Organizacji Pracy, którą Polska ratyfikowała. Już od dawna wiadomo, że bez wystarcza- jącego zaplecza naukowego – żadna spe- cjalność medyczna nie może się rozwijać, a nawet istnieć. Słuszność tego poglądu potwierdza jakość służby medycyny pracy w innych krajachUE, przykładowowFinlan- dii – jako kraju małym, oraz w Niemczech – kraju wUE najliczniejszym. WFinlandii, mającej tylko 5,5milionamiesz- kańców i ponad 2,5 miliona pracujących, jest 900 lekarzy specjalistów medycyny pracy. Tam istnieje pięć instytutówmedycy- ny pracy: w Helsinkach, w Oulu, w Kuopio, w Tampere i Turku. Działają w sposób skoordynowany. Pracuje w nich łącznie 500 wysoko wykwalifikowanych osób. Jeden specjalista medycyny pracy przypa- da tamna 2777 pracujących obywateli. Niemcy mają obecnie ponad 83 miliony mieszkańców i 46 milionów pracujących. Zatrudnionymi opiekuje się 12266 lekarzy specjalistówmedycynypracy. Służbamedy- cynypracywtymkrajuma opinięnajlepszej w UE. Na jednego specjalistę medycyny pracy przypada tam 3750 zatrudnionych. Wiedzę o medycynie pracy, w tym o fizjo- logii pracy, o ergonomii i psychologii pracy, 108 130 studentów fakultetów lekarskich, zdobywa obecnie w ramach ogólnego pro- gramu studiów lekarskich. Umożliwia im to 29 uniwersyteckich instytutów medycy- ny pracy, które dbają o to, aby żaden lekarz nie opuszczał uczelni bez wiedzy o istocie tej specjalności. Polska miała na koniec 2022 roku 37 milio- nów 750 tysięcy obywateli, w tym 15 milio- nów 129 tysięcy zatrudnionych. Krajowa statystyka ujawnia, że lekarzy specjalistów medycyny pracy jest w Polsce 1600, czy- li w naszym kraju przypada na jedne- go medyka pracy aż 9750 pracujących. Po II wojnie światowejmiała też cztery insty- tuty medycyny pracy, teraz pozostał jeden o profilu instytutu zlikwidowanego. Wiedzęmedyczną nasi studenci zdobywa- ją obecniew24 uczelniach. Ale tylko jedna miała w minionych latach w swoim pro- gramie studiów lekarskich informacyjny wykład o medycynie pracy, inne uczelnie zajęć z zakresu tej specjalności nie prowa- dziły i nie prowadzą. Dla naszych studen- tów i absolwentów wydziałów lekarskich medycyna pracy nie istnieje. Nie może to nie wzbudzać największego niepokoju. Młody lekarz absolwent już pierwszego dnia jego pracy musi się zetknąć z pacjen- tem, gdzieś zatrudnionym, bo niemal co drugi Polak pracuje. Zniknięcie tego Instytutu, który miał swoją specjalistyczną bazę lokalową w Sosnowcu, jest zdarzeniem katastrofal- nym. Przez 70 lat inwestował w unikalną aparaturę, przez cały okres istnienia miał doświadczonych pracowników nauko- wych, a co jest szczególnie ważne – miał liczną kadrę pracowników technicznych, mających przyswojone nawyki wyma- gane przez istotę ich zadań. To wszystko dla decydentów resortowych nie miało znaczenia. O likwidacji zdecydowano bez wzięcia też pod uwagę licznych skutków społecznych tego zdarzenia. Resortowi decydenci, a także cała Rada Ministrów, popełnili niezrozumiały i niewybaczalny błąd, którego realny skutek jest – niestety – nieodwracalny. Likwidację Instytutu przeprowadzono w ciągu trzech lat, ale stworzenie placów- ki o potencjale, jaki miał Instytut Medy- cyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu, będzie wymagało kilku dekad. Dlatego takiego Instytutu w tym regionie już nie będzie. Czy pracujący na Śląsku, jako przodują- cy wytwórcy PKB kraju – na to zasłużyli? To zdarzenie nie powinno pozostać bez społecznego echa. Zniknięcie tego Instytutu, który miał swoją specjalistyczną bazę loka- lową w Sosnowcu, jest zdarzeniem katastrofalnym. Przez 70 lat inwe- stował w unikalną aparaturę, przez cały okres istnienia miał doświad- czonych pracowników naukowych, a co jest szczególnie ważne – miał liczną kadrę pracowników technicznych, mających przyswojone nawyki wymagane przez istotę ich zadań. To wszystko dla decydentów resorto- wych nie miało znaczenia.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5