ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach kwiecien 2024 nr 308

Pro Medico kwiecień 2024 23 FELIETON Czas kamienia do pizzy? Rafał Sołtysek wiceprezesOkręgowej RadyLekarskiej Moszna, jakkolwiek nazwę ma dziwaczną i gdy szukać o niej informacji w przeglądarkach interneto- wych, pojawiają się rzeczy różne, to jednak zamekma piękny. Nie tyle pięknemklasycznym, co fanta- stycznym. Na Disneyland w czasie, gdy przeciętny europejski 10-latek go„zaliczał”, nie było mnie stać (przerabialiśmy wtedy kartki na mięso), stała się więc ona – o nim, moich snów spełnieniem. Z czasem dostrzegłem też jej historię, która miniaturą się zda- je historii wielkich (wzlotów i upadków). Pierwszy właściciel – Hubert Tiele-Winckler dzięki swojej karierze niczym w ameri- can dream, ją kupił. Drugi jego syn Franz rozbudował wieżami tak strzelistymi, że o pakt z diabłem go podejrzewano. A trzeci z dynastii – wszystko roztrwonił. Na koniec przyszli Czerwoni i sprawę załatwili w swoim stylu (gwałtu na rzeczach i ludziach). Blizny po nich do dzisiaj niezaleczalnie chyba szpecą pałac, a dziury po pociskach pokazują, że każdy rzeźbi jak umie – jeden dłutem, drugi pociskiem z pepeszy. Niby daleko od tamtych spraw, bo w Katowicach, słuchałem niedawno, z uwagą i fascynacją, słów dr. Zygfryda Wawrzynka. Uśmiechnięty nestor mówił o swoim życiu: myśmy tę Polskę chcie- li budować, przynajmniej próbowaliśmy . Kilka dni później słuchałem słów młodych lekarzy. Były o tym, kto ma już kamień do pizzy, a kto go dopiero nabędzie (o dziwo, podobno bardzo to popularna rzecz – taki kamień). Słuchałem więc seniora co niejedno w trudnych czasach widział i przeżył, i słuchałem też młodych ludzi, dzieci dobrobytu. I poczułem, że chciałbym być raczej z Nim, a nie z nimi. Raczej tworzyć, próbować, niż konsumować. Nic na to nie poradzę. Bo dla mnie„sens” i„bezsens” rozróżnialnie w tych dwu rzeczywi- stościach dźwięczą. Jakoś bardziej mi ten kamień do pizzy u szyi ciąży niż cieszy. Dzisiaj, po tylu latach od czasu, o którym opowiadał, wciąż czuć było w słowach dr. Wawrzynka energię i pasję. Tworzenie Polski – to jednak było coś. Przy tym„opus magnum”, kamień do pizzy, jawił mi się jakoś blado. Bliżej mi więc już do seniorów niż mło- dych i już nie jestem pośrodku, jak kiedyś pisałem. A może nie trzeba ganić młodzieży za tę chęć na pizzę i za wybie- ranie drogi zawodowej związanej z botoksem, niż decydowanie się na poważne specjalizacje (pozdrawiam ginące dinozaury chirurgiczno-internistyczne)? Może trzeba zaakceptować wybór bycia maszyną do pisania (zdalnie) recept? Może zgodzić się, że z czasem, etos kojarzyć się będzie raczej z Portosem i Arami- sem? Może już za długo tę Polskę budujemy i czas już w niej pomiesz- kać. Rozsiąść się wygodnie na skórzanej kanapie i„odpalić” grilla? Może to my, starsi, cierpimy na jakiś zespół stresu pourazowe- go i niesiemy w butach „zaschniętą bryłkę ziemi z Somosierry”, a w zmaganiu się z przeciwnościami życia upatrujemy sensu? Wróćmy do Zamku w Mosznej. Czy to czas na drugie pokolenie, czy nastało już trzecie? To które zatraci wszystko? Sprawa jest o tyle niebezpieczna, że ostatecznie może przyjść, tak jak wtedy, ktoś w butach, czy to wojskowych, czy lakierkach, i albo wywieźć nas na Wzgórza Wuleckie, albo jeździć po kraju, głosić, że mor- dujemy ludzi, a potem rozwiązać samorządy i ogłosić nowy ład – utopię, by topić (inteligencję). Czy więc nastał już czas kamienia do pizzy? Nie wiem. Ja czuję że, „wciąż szabli (a nie margherity) szuka dłoń.” Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5