ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec 2018 nr 251
23 Pro Medico • lipiec / sierpień 2018 po godzinach – Jak zaczęła się Pana miłość do moto- cykli? – Najpierw kochałem konie, ale z jednego spadłem i stwierdziłem, że to niebezpiecz- ny sport. Przesiadłemsięwięc na całe stado. – DoctorRiders ma swoją siedzibę w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Łodzi. Jak Pan trafił do tego klubu? – Dziesięć lat temu pojechałem pewnego dnia na Jurę Krakowsko-Częstochowską, zatrzymałem się w Ogrodzieńcu i zoba- czyłem motocykl z flagą „DoctorRiders”. Poczekałem, aż wróci właściciel, dowie- działem się, że jest klub lekarzy motocykli- stów, znalazłem stronę internetową i tak zostałem jego członkiem. To klub ogólno- polski, zrzeszający lekarzy z całej Polski, jest nas kilkuset. – Gdy już dojedziecie na zlot z całej Pol- ski, jak spędzacie czas? – Aktywnie działamy, praktycznie co mie- siąc mamy jakieś spotkania klubowe, organizujemy zloty. Oczywiście nie na wszystkich mogę być, bo praca lekarza jest bardzo wymagająca, ale kiedy tylko czas pozwala – jadę. Podczas tych spotkań odreagowujemy codzienny stres, łączy- my i pokazujemy innym członkom swoje kolejne pasje. Udało mi się zorganizować dla klubowiczów trzy spotkania w Wyż- szej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, zwiedzanie tyskiej fabryki Fia- ta czy kilkanaście szkoleń doskonalących jazdę motocyklem i samochodem. – Czy podczas tych spotkań rozmawia- cie o medycynie? – Nie. Nie chcemy zaprzątać sobie głowy kontraktami, funduszem i codziennymi problemami. Rozmawiamy o motocy- klach, planowanych wyjazdach i marze- niach. Z tych rozmów często czerpie- my pomysły na kolejne wyprawy, czy to w dużej grupie czy w mniejszych zespołach. Ostatnio koledzy przejechali na motorach słynną trasę 66 w Stanach Zjednoczonych, lekarze z Częstochowy wrócili niedawno z Pragi, kolega z Myśle- nic jest na trasie Czarnogóra – Węgry. – Jesteśmy w trakcie sezonu motocy- klowego. Ma Pan jakieś złote rady dla początkujących motocyklistów? – Dla początkujących, ale także dla zaawansowanych – przede wszystkim rozwaga, rozwaga i jeszcze raz rozwaga. Dobry PR tego sportu tworzy moja żona, która deklaruje, że odkąd jeżdżę motocy- klem, nie boi się ze mną jeździć samocho- dem, co wcale nie znaczy, że jeżdżę mało dynamicznie. – Lepiej jeździć samemu czy w większej grupie? – Na pewno są takie dni, kiedy dobrze wybrać się na samotną przejażdżkę, cza- sem człowiek potrzebuje tej samotności, ale wyjazdy grupowe mają swój koloryt. Jedziemy bardzo dostojnie, czasem nawet w grupie ponad stu maszyn, wzbudza- my zainteresowanie i co najważniejsze poprzez taką spokojną jazdę, sympatię, a nie agresję innych. Tworzymy nie tyl- ko grupę pasjonatów, ale też przyjaciół. Zawsze możemy na siebie liczyć. Wystar- czy telefon do kolegi czy koleżanki z dru- giego końca Polski i pomoc z pewnością do nas dotrze. – Potrzebuje Pan tej adrenaliny, którą daje prędkość? – Jeżdżąc turystycznym motocyklem to raczej odpoczywam, to nie jest nakręca- nie się, tylko wyciszanie i podziwianie tego wszystkiego czego nie widać z samocho- du. Jadąc kiedyś autostradą do Bratysławy poczułem, że rzepak pachnie…i to było piękne. – Jakie warunki trzeba spełnić, by dostać się do klubu? Trzeba być lekarzem, chcieć poczuć wiatr we włosach, mieć prawo jazdy kategorii A, motocykl, wypełnić deklarację członkow- ską i zapoznać się z regulaminem na stro- nie internetowej www.doctorriders.pl. Rozmawiała: Alicja van der Coghen Nie nakręcam się, tylko wyciszam Rozmowa z dr. Krzysztofem Solaną – człon- kiem Ogólnopolskiego Klubu Motocyklowego Lekarzy DoctorRiders Krzysztof Solana – lekarz, specjalizacja: położnictwo i ginekologia, Śląską Aka- demię Medyczną ukończył w 1982 roku, w latach 1993-1997 pełnił w samorządzie lekarskim funkcję Zastępcy Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej. fot.: Z archiwum dr. Krzysztofa Solany fot.: Z archiwum dr. Krzysztofa Solany Motocykle i samoloty: spotkanie Ridersów w Dęblinie.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5