ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/sierpień 2020 nr 271
Pro Medico • lipiec – sierpień 2020 10 Po pierwszych miesiącach walki z koro- nawirusem pojawiły się pierwsze wnioski, z których trzeba skorzystać póki jeszcze jest czas. Swoimi przemyśleniami na ten temat podzielili się interniści z Wojewódz- kiego Szpitala Specjalistycznego Megrez wTychach. Dla pacjentów ze zdiagnozowanym COVID-em wymagających hospitaliza- cji miejsca szpitalne są i ich nie brakuje. W placówkach przekształconych z jedno- stek wielospecjalistycznych mogą oni liczyć nie tylko na opiekę specjalistów chorób zakaźnych, ale także konsultacje lekarzy wielu innych dziedzin, dostęp do zaawan- sowanej aparaturymedycznej oraz –wrazie konieczności – zabiegi operacyjne. Jednak większość chorych, którzy demon- strują różne objawy, może być podejrzewa- na o infekcję koronawirusem. Tacy pacjenci trafiają do szpitali jednoimiennych lub na oddziały zakaźne, czasem z ustaleniem zakażenia, częściej bez. Zadaniem szpita- la jest w pierwszej kolejności wykluczenie takiej infekcji. Rozpoczyna się diagnosty- ka: tomografia komputerowa klatki pier- siowej, dwukrotny wymaz z nosa i gardła na materiał genetyczny koronawirusa. Jeśli wynik jest ujemny, po 48, czasem 72 godzi- nach można próbować przekazać pacjenta do innego ośrodka, jako niezakażonego. Wszystko wymaga czasu, a w tyskim szpi- talu jest tylko 13 miejsc obserwacyjnych. To niewystarczająca liczba na tak dużą część województwa śląskiego. Tymczasem pod maską duszności czy gorączki może kryć się bardzowiele chorób. O ile w sezonie letnim infekcje sezonowe są rzadkie, to w sezonie jesiennym szpitale jednoimienne i oddziały zakaźnemoże cze- kać istna katastrofa. Już dzisiaj na oddział internistyczny trafia wielu pacjentów ze schorzeniami sercowy- mi, których bez żadnej diagnostyki, od razu kwalifikuje się jako osoby z podejrzeniem zakażenia. Często są to chorzy w bardzo ciężkich stanach, które nie pozwalają na transportowanie ich między szpitalami. W Izbie Przyjęć też nie mogą zbyt długo czekać. W efekcie dochodzi do sytuacji, że zaczyna brakować miejsc dla przywożo- nych pacjentów, których niema gdzie poło- żyć, a przewozić się nie powinno. Szukanie miejsc dla tych chorych w innych szpitalach również jest bardzo trudne; szpitale albonie mają wolnych miejsc, albo nie są przygoto- wane na przyjęcie pacjentów potencjalnie Lekarskie wnioski z pierwszej linii walki z wirusem Szpitale jednoimienne stały się elementem systemu ochrony zdrowia. Od sposobu działania tego systemu będzie zależało, czy w październiku, kiedy grożą sezonowe infekcje, a być może nawet powróci epidemia, dotychczasowy system okaże się wydolny, czy też grozi nam katastrofa. Fot. Wiktoria Kot W sezonie jesiennym szpitale jednoimienne może czekać istna katastrofa.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5