ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/sierpień 2020 nr 271

13 Pro Medico • lipiec – sierpień 2020 Wybuch pandemii COVID-19 zmusił cały świat i wszystkie sektory gospodarek do gry w otwar- te karty. Poglądy, pomysły, a nawet daty, od kiedy jesteśmy przygotowani na wszystko – zmieniały się z zawrotną prędkością. Czasu na zastanowienie było na tyle mało, że każdy kraj postąpił szybko i instynk- townie. To znaczy jak? Otwarta Szwecja nie zmieniła swojego oblicza i przyjęła nie do końca udowodniony model odpor- ności populacyjnej, nie odważając się na wprowa- dzenie większych restrykcji. Izolacjonistyczne, ale dumne ze swobody obywatelskiej Stany Zjedno- czone, odgrodziły się od świata, nie wprowadzając wewnętrznych obostrzeń. Pragmatyczne Czechy zamaskowały swoich obywateli, zaskakując świat wskaźnikiem cena/efekt. A w Polsce? Zamknięcie granic w założeniu, że całe zło pochodzi z zewnątrz. Potem wygaszenie niemal całego kraju w obawie, że zagrożenie może pocho- dzić od obywateli. Kolejnym szybkim ruchem było podwyższenie kary za niestawienie się na wezwanie do walki z epidemią z 5 tys. do 30 tys. zł. Ten ostatni nie wynikał chyba ze szczególnej złośliwości rządzą- cych, a raczej z biedy posiadanych narzędzi do spra- wowania władzy. Jeżeli jedynym narzędziem jest młotek, to wszystkie problemy trzeba sprowadzić do gwoździ. Jeżeli jedynym pomysłem jest zabrania- nie i karanie, to bogate doświadczenie w tym zakre- sie aż prosi się o wykorzystanie. Klarownym przykładem jest postępowanie Mazo- wieckiego Urzędu Wojewódzkiego, który – bez roze- znania i wbrew prawu – wzywał i karał lekarzy i pie- lęgniarki wyłączone z poboru. Na szczęście na Śląsku poprzez wczesną współpracę UW i ŚIL takich maso- wych sytuacji uniknięto. Trudno dziwić się więc lekarzom i lekarkom, że nie kwapili się (parafrazując) do wielkiej wojny ojczyź- nianej z wirusem, mając jedną maseczkę na czterech i prywatny zapas rękawiczek w kieszeni. Jeszcze trud- niej za to wyjść z podziwu dla osób, które same zgło- siły się do pracy w szpitalach jednoimiennych. Pomimo wielu prób umniejszania, że medycyna to studia jak każde inne, a zawód lekarza jest jednym z wielu – widać teraz, że kwestia powołania i poczucia odpowiedzialności nadal istnieje. Specjalizacje tych lekarzy są różne, różny jest etap ich pracy zawodo- wej.Wspólnymmianownikiem jest natomiast nieoce- niona pomoc i zachowanie, będące przykładem dla tych z nas, którzy odnajdują się w spokoju i oddale- niu od epicentrum wydarzeń. Krzysztof Musialik Przewodniczący Komisji ds. Młodych Lekarzy ŚRL Wolontariusze zawstydzili innych Pomimo wielu prób umniejszania, że medycyna to studia jak każde inne, a zawód lekarza jest jednym z wielu – widać teraz, że kwestia powołania i poczucia odpo- wiedzialności nadal istnieje. Trzeba podziwiać tych, którzy dobrowolnie poszli do pracy w szpitalu jednoimiennym. Fot. Wiktoria Kot

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5