ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/sierpień 2020 nr 271

Pro Medico • lipiec – sierpień 2020 14 Z TEKI RZECZNIKA Bezprecedensowe przypadki napaści i szykanowania pracowników szpitali walczących z COVID-19, do jakich dochodzi ostatnio w Polsce, wprawiają w osłupienie i zawstydzają. Brak reakcji na to jest przyzwoleniem. Okres pandemii i ograniczenia z nią zwią- zane, jakie wprowadził rząd, spowolniły życie całego kraju. Na moim podwórku, czyli Rzecznika, zwraca uwagę znacz- ny spadek liczby wpływających skarg. Osobiście uważam, że jest to związane ze znacznym ograniczeniem dostępu do lekarza w tym okresie oraz z tym, że inaczej są postrzegani medycy. W czasie pandemii najbardziej narażoną na kontakt z wirusem grupą zawodową są właśnie lekarze, pielęgniarki, ratow- nicy medyczni, laboranci i inni przedsta- wicie zawodów medycznych. Państwo w sytuacji pandemii zawiodło. Medycy, ich przedstawiciele, samorzą- dy, od początku pandemii alarmowali, że brakuje środków ochrony osobistej, testów, sprzętu. Nikt nie interesował się tym, że chory lekarz nie będzie leczył i będzie go brakowało tam, gdzie jest naprawdę potrzebny. To obywatele, fundacje i organiza- cje pozarządowe wzięły na siebie trud zaopatrzenia lekarzy w najbardziej nie- zbędny sprzęt, wyręczając w tym wzglę- dzie rząd. Obywatele starali się dzięko- wać lekarzom za trud i poświęcenie. Były słowa wdzięczności i gesty wsparcia dla medyków. Już się wydawało, że będzie dobrze, że wszyscy zrozumieli rolę i cię- żar obowiązków personelu medycznego. Nie minęło wiele czasu, zaledwie kilka tygodni od akcji „dziękujemy medykom”, gdy brawa umilkły, a zaczęły się ataki. W przedszkolu ukazała się notatka: nie chcemy dziecka medyka, w sklepie: nie obsługujemy medyków i ich rodzin. Jedna z lekarek na początku epidemii roz- dawała swoim sąsiadom maseczki. Gdy część z nich dowiedziała się, gdzie pra- cuje, poradzili jej, że lepiej by było, gdyby wyprowadziła się gdzieś indziej. Prasę na Śląsku obiegły zdjęcia samo- chodu pielęgniarki z przeciętymi opona- mi. Najbardziej zaskakującą informację przekazała jedna z lekarek pracujących w szpitalu jednoimiennym. Poinformo- wano ją, że „jak to się skończy, to dyrek- tor i personel szpitala zostanie oddany do prokuratury za pracę w tym szpitalu, bo stanowią zagrożenie dla mieszkańców.” Takich przykładów można podać znacz- nie więcej. Ale skala obraźliwych i dys- kryminujących komentarzy ze względu na wykonywany zawód, jaka przelewa się przez internet, jest jeszcze większa. Lekarze w tarczy hejterów Tam autor wpisu jest anonimowy, a więc i w treści i słownictwie – hulaj dusza. Często są to „dobre rady” i sugestie: „zmieńcie zawód”, „nie róbcie z siebie męczennika”, „wstyd, szerzycie panikę i histerię”. Wszystko to oczywiście ubar- wione odpowiednim słownictwem. Czyli hejt. Ci wszyscy, którzy posuwają się do tak nikczemnej metody – hejtu, zapominają lub nie chcą pamiętać, że medycy, ratu- jący życie i zdrowie ludzi dotkniętych chorobą, zmagają się również z własnymi problemami, mają wiele obaw dotyczą- cych ich życia zawodowego i rodzinnego i nie zasłużyli na taką falę krytyki czy hejt. Medycy, po ciężkim fizycznie i psychicz- nie dniu w pracy, pełnym stresu i emo- cji niejednokrotnie nie mogą wrócić do swoich rodzin, co wywołuje dodat- kowe negatywne emocje. W takich sytu- acjach hejt może być zabójczy dla psychi- ki medyka. Bezprecedensowe przypadki napaści i szykanowania pracowników szpita- li walczących z COVID-19, do jakich dochodzi ostatnio w Polsce, wprawiają w osłupienie i zawstydzają. Brak reakcji na to jest przyzwoleniem. Są to sytuacje, w których musimy reagować. Przecież nie jest tajemnicą, że hejt w internecie może łatwo przerodzić się w agresję bezpo- średnią lub ostracyzm. W Izbach Lekarskich działają zespoły ds. monitorowania naruszeń w ochronie zdrowia. „Musimy stanąć murem za lekarzami i całym personelem szpitali, bo to od nich zależy nasze zdrowie i życie” – zazna- cza wrocławski Teatr Muzyczny Capitol w oświadczeniu na swojej stronie inter- netowej. Podkreśla, że „musimy być soli- darni, bo tylko w ten sposób wygramy”. Pewnie wielu czytelników zadaje sobie pytanie, dlaczego ten temat porusza akurat OROZ. Otóż z niepokojem obser- wujemy, że niektórzy koledzy wdają się w„dyskusję” z hejterami i należy z ubole- waniem stwierdzić, że zniżają się do ich poziomu. Mam pełne zrozumienie dla ich oburzenia, jednak lekarzowi – wolno w tym względzie mniej. Dr Stefan Kopocz Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5