ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/sierpień 2021 nr 281
Pro Medico • lipiec/sierpień 2021 10 Wirus w moim ulubionym szpitalu Janusz Michalak członekOkręgowejRadyLekarskiej wKatowicach Można by powiedzieć, że mój ulubiony szpital pod względem covidowym był hybrydowy. Leczyliśmy tu jed- nocześnie pacjentów covid dodatnich oraz pilne przypadki covid ujemnych, odpowiednio ich separując. Nikt z nas nie wiedział jeszcze, jak długo będzie przybywać pacjentów, jak ciężko będą chorować i kiedy się to wszystko skończy. W zależności od natłoku pacjentów covid dodatnich, dyrekcja decydowała o prze- kształcaniu kolejnych, zwykłych oddzia- łów, w covidowe: najpierw neurologia, potem interna, wreszcie przed szczytem trzeciej fali ortopedia, której część stło- czyła się z chirurgią na jednym piętrze. Z niesamowitym zaangażowaniem per- sonelu w ciągu dwóch, a może trzech dni, przeorganizowano, na przykład, pracę oddziału ortopedycznego w najmłodszy covidowy. Pielęgniarki i lekarze mogli wybierać, czy pozostaną przy kilku łóżkach prze- niesionych na chirurgię, czy podejmą się nowego zadania. Podobnie z persone- lem skurczonej chirurgii. I tak stworzył się „tymczasowy oddział covidowy” w moim ulubionym szpitalu. Daleko mu było rozmachem do przedsię- wzięcia szpitala tymczasowego, ale zro- biliśmy to sami, nadwątlonymi przez rok siłami dyrekcji, lekarzy i pielęgniarek. Bez rozgłosu mediów i udziału władz woje- wódzkich lub centralnych. Tak, jak wiele innych szpitali naszego regionu, które nazwano hybrydowymi. A co wyróżniło mój ulubiony szpital? Ja myślę, że ludzie i stworzona przez nich atmosfera. Nie było przymusu pracy czy tu, czy tam. Kto się czuł jeszcze na siłach, to spróbował pracy na najmłodszym oddziale covidowym. Czy dla któregoś z nas decydujący był obiecany finansowy dodatek covidowy? Nie wiem, mogę mówić tylko za siebie. Ja widziałem przemęczone Koleżanki i Kolegów na intensywnej terapii i ich nadludzki, codzienny wysiłek. Uważałem, że trzeba bardziej włączyć się w leczenie średnio ciężkich pacjentów, korzystając z zespolonych sił internistów, anestezjo- logów, neurologów i specjalistki chorób zakaźnych (jedynej w szpitalu, ale jakiej!). Sądziłem, że powstrzymanie rozwoju tej choroby u średnio ciężkich pacjentów resztkami sił personelu, było jedynym sposobem na ograniczenie liczby tych najciężej chorujących w zatłoczonym oddziale intensywnej terapii. A jakie argumenty decydowały u innych lekarzy?Wielu chętnych na pracę z dodat- kami covidowymi nie było... Wszyscy pracowali i dyżurowali od kilku miesięcy „na maksa”. Tak więc jednym z pierwszych dyżurnych lekarzy na nowym oddziale Fot.Chroma Stock
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5