ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/sierpień 2021 nr 281

23 Pro Medico • lipiec/sierpień 2021 Historia tworzy się sama Współczesnym okiem Joanna Andrzejewska radca prawny ŚIL szych w kraju. Od 1927 r. większość akcji (85%) była w rękach poznańskich przemy- słowców Józefa (1864-1939) i Włodzimierza (1902-1979) Czepczyńskich. W latach 30. w Gdyni otwarto oddział zamorski do sortowania i przerabiania ziół leczniczych przeznaczonych na eksport. Firma posiadała także swoje oddziaływWar- szawie, Katowicach, Łodzi i we Lwowie. Sztandarowym produktem był „Cresolan” na problemy z górnymi drogami odde- chowymi. W ofercie znajdowały się zioła przeciw astmie, tran, płyn do kąpieli balsa- miczno-sosnowych, leki uspokajające oraz pastylki przeciwko robakom i pasożytom, a nawet„Depilarium – Erbe” – preparat usu- wający włosy. Firma Barcikowskiego była wielokrotnie wyróżniana w kraju i za grani- cą, między innymi Grand Prix i złotymmeda- lem w Paryżu (1927 r.), srebrnym medalem na Powszechnej Wystawie Krajowej (1929 r.) oraz Grand Prix i złotym medalem w Nicei (1930 r.). Podczas II wojny światowej firma została przejęta przez okupanta. Po jej zakończe- niu wznowiono produkcję – do nacjonali- zacji w 1950 r. działała jako firma prywatna. Obecnie jest znana jako Poznańskie Zakłady Zielarskie„Herbapol”. ODNAWOZÓWSZTUCZNYCH DO INSULINY Pierwszym wiodącym przedsiębiorstwem na rynku farmaceutyków były Przemy- słowo-Handlowe Zakłady Chemiczne „Ludwik Spiess i Syn”. Czasy prosperity fir- my datuje się na lata 1823-1944. Począt- kowo w Zakładach Chemiczno-Technicz- nych Ludwik Spiess i Syn produkowano nawozy sztuczne, węgiel kostny, amoniak i glicerynę oraz galenowe preparaty lecz- nicze. Dopiero w 1907 r. spadkobiercy podjęli decyzję o produkcji tylko farma- ceutyków. W latach 30., za prezydencji Ludwika Juliana (1872-1956), Zakłady sta- ły się największym producentem poloka- iny, barbituranów, witaminy D2, lanoliny oraz insuliny. Produkcja pokrywała 12% potrzeb krajo- wego lecznictwa. Było to możliwe dzięki silnemu dokapitalizowaniu przez akcjo- nariat francuski. Zakłady Spiessa posiada- ły przedstawicielstwa w Czechach i Turcji oraz składy w Bydgoszczy, Katowicach, Krakowie, Wilnie i we Lwowie. To w Zakła- dach Spiessa standaryzowano hormo- ny męskie i żeńskie oraz wyproduko- wano pierwsze w Polsce sulfonamidy. „Przeszłość nie istnieje. Istnieje tylko pamięć” (Andrzej Szczy- piorski). Jako że pamięć bywa krucha, czasem wybiórcza lub dziurawa, powstała historia, żeby temu, coulotne, nadać kształt, a czasemnawet zapewnić nieśmiertelność. Po co nam historia? Pesymista Georg Hegel stwierdził, że jedyną rzeczą, której można nauczyć się z historii, jest to, że nikt niczego z historii się nie uczy... Mylił się? W pewnym sensie, niestety, miał rację, co obserwatorów dziejów skłania do smutnego wniosku, że nie tylko pamięć człowiek ma kruchą, ale też i rozum. Antytezą do powyższego niech będzie myśl, że historia, poza funkcją poznawczą, spełnia jednak jakąś twórczą rolę. Czy niepo- zbawionym słuszności jest twierdzenie, że historia tworzy czło- wieka? Czyni go bardziej świadomym, krytycznym, kreatywnym? Co (poza miłością, rzecz jasna) jest największą siłą napędową człowieka? Skąd myśliciel, twórca, filozof czerpie wenę, niedo- syt, wątpliwość? Jak rodzi się w człowieku pytanie? Małe dziecko zaczyna pytać (najczęściej: „A dlaczego?”), gdy zaczyna trochę rozumieć mechanizmy otaczającego go świata. Jedno odkrycie rodzi potrzebę pójścia dalej, popycha do kolejnego kroku. Wiedza o świecie, zrozumienie choćby kawałka jego złożoności, daje impuls do szukania odpowiedzi na„ A dlaczego?”. Rzecz jasna – nie każdy ten impuls poczuje, nie każdy na niego zareaguje, ale ważne, że są tacy, dla których przyszłość – która podobnie, jak przeszłość, nie istnieje – to wizja, którą można urealnić w teraźniejszości, w sposób, który zapadnie w pamięć i przejdzie do historii. Wychodzi na to, historia tworzy się sama, używając do tego człowieka. W przededniu II wojny światowej oferta zakładu obejmowała 220 produktów, a wartość produkcji przekraczała kwotę 7 mln ówczesnych złotych. W czasie okupacji niemieckiej zakłady pracowały na rzecz III Rzeszy. Z tarcho- mińskimi zakładami wiąże się też trochę zapomniana, brawurowa akcja Akowców z lekarzem w roli głównej. W nocy z 29 na 30 kwietnia 1944 r. do fabryki weszła grupa kilkunastu żołnierzy Armii Krajo- wej w mundurach gestapo, pod dowódz- twem Stanisława Sosabowskiego, ps. Sta- sinek. Po sterroryzowaniu ochrony, wywiozła samochodami opatrunki i środki lecznicze o wartości ok. 5 milionów złotych. Stanisław Sosabowski po wojnie osiedlił się w Anglii i był pierwszym w historii Bry- tyjskiej Izby Lekarskiej, który nostryfikował dyplom lekarski i stał się członkiem Gene- ral Medical Council. Praktykował w spe- cjalizacji – rehabilitacja. W 1944 r. budynki Zakładów uległy znacznemu zniszczeniu, a wycofujący się Niemcy zdemontowali i wywieźli całewyposażenie.W1945 zakłady zostały znacjonalizowane, a Ludwik Spiess został pozbawiony majątku. Po odbudowa- niu funkcjonują do dziś jako Tarchomińskie Zakłady Farmaceutyczne Polfa. Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5