ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/sierpień 2022 nr 291

11 Pro Medico • lipiec/sierpień 2022 Mój prywatny lekarski prestiż Prestiż lekarza rodzinnego. Czy w Polsce w ogóle takie zjawisko występuje? Być może w innym regionie naszego kraju. Przecież prestiż zawodowy to materialne i niematerialne korzyści, zwią- zane ze stanowiskiem pracy: szacunek, uznanie, autorytet społeczny, zamożność. świetnymi psychologami oraz biznesme- nami. Po spojrzeniu w tęczówkę, pacjenci słyszą, że na pewno są osłabieni, przewle- kle zmęczeni, być może miewają problemy gastryczne oraz boli ich głowa. Taki uniwer- salny zestaw objawów pasuje do większo- ści zgłaszających się osób. Są zadowolone z trafnej diagnozy i zaproponowanych preparatów ziołowych. Niejednokrotnie takie wizyty bywają wielokrotnie droższe niż leczenie w prywatnych gabinetach, Anna Wójtowicz Lekarzrodzinny Zaskoczyło mnie to słowo w połączeniu z naszą specjalnością. Czy nie brzmi to jak jakiś paradoks, bądź prowokacja dzienni- karska? Ciężka, mrówcza praca dobrego lekarza rodzinnego w Polsce nie kojarzy mi się ze specjalnym prestiżem. Nagrodą za rzetelne wykonywanie obowiązków jest raczej wzrost presji i jeszcze większe wyzwania. Z ociąganiem i trudem otworzyłam domo- wy laptop, aby pisać o prestiżu. Otwarcie komputera, zalogowanie się, kojarzy mi się z pracą zawodową. Po tylu latach w zawo- dzie, prestiż lekarza w przychodni to dla mnie: dłuższy czas na konkretnego pacjen- ta (minimalnie 15 minut), możliwość punk- tualnego wyjścia z pracy po zakończeniu dniówki oraz godziwa opłata za godzinę tej trudnej, a pożytecznej roboty. W naszej specjalności komfortowa jest też możli- wość nieotwierania komputera w domu w celach zawodowych. W przychodni ostatnio męczy mnie przyj- mowanie nadal w masce, wielochorobo- wość niektórych do ogarnięcia po pande- mii, natrętność i roszczenia innych pacjen- tóworaz stałe parcie rejestracji, aby – pomi- mowypełnionej listyprzyjęć –dopisać jesz- cze kogoś, czy chociażby wystawić dodat- kową e-receptę. Z tymi ostatnimi sprawami rejestratorki wciąż wchodzą do gabinetu, zaburzając przebieg i tak w gorączkowym tempie przebiegającej porady. Praca lekarza rodzinnego jest dla mnie tak wyczerpująca, że staram się nie ujawniać nikomu, poza rodziną i najbliższymi znajo- mymi, że jestem lekarzem. Temat cudzych bolączek fizycznych i sekretów duszy uwa- żam za stosowny jedynie w pracy, więc nie mam zamiaru go rozwijać w rozmowach prywatnych. Jest to oczywiście marzenie. Nie lubię też spoufalania się z pacjentami, „przechodzenia na ty”. Nie pogłębiam zna- jomości z osobami, co do których mam przeczucie, że ceniąmnienajbardziej zamój zawód, bo chciałyby w razie potrzeby, nie- formalnie z niego skorzystać. Jestem za bar- dzo zmęczona profesjonalnym kontaktem z wieloma tak różnymi ludźmi, z których nie wszyscy są dlamniewyrozumiali i uprzejmi. Prestiż oznacza dla mnie to, co dla starożyt- nych: spokój duszy i bezbolesność ciała oraz ale przecież lekarz powie im tylko, że mają schudnąć, więc pacjenci wolą iść do„praw- dziwych fachowców”. Patrząc na obecną sytuację, opisaną przeze mnie w tych kilku zdaniach, z niepokojem patrzę w przyszłość. Rozwój technologii i informatyki, jakkolwiek bardzo pomoc- ny, potrafi namieszać w relacji pacjent – lekarz. Nadużywanie teleporad ma miejsce już w dzisiejszych czasach. Nie tak dawno chcianoodebraćkontraktNFZPOZom,gdzie teleporady stanowiły ponad 90%wszystkich świadczeń. Tylko czekać, aż automaty będą nam pobierać krew i w smsie będziemy dostawać wyniki z kodemdo recepty wysta- wionej przezprogramkomputerowy, a robo- ty, bez udziału lekarza, odpowiednio zapro- gramowane, same wykonają najprostsze zabiegi. Jeśli rzeczywiście dojdzie to takich sytuacji, to my, lekarze, możemy się już cał- kowicie pożegnać z prestiżem, czy jakimkol- wiek zaufaniemspołecznym. prowadzenie życia cichego i spokojnego. Chciałabym na pierwszym miejscu stawiać moją rodzinę, mimo presji otoczenia, aby pracować więcej i więcej, albo dodatkowo angażować się społecznie. Zachowanie tak rozumianego prestiżu wymaga rozwagi i pewnego dystansu do spraw związanych z medycyną. Często lekarz rodzinny jest postrzegany przez kolegów po fachu i pacjentów jako urzędnik wypisujący recepty i skierowa- nia do specjalistów/szpitali. Żaden prestiż. Mimo to, wielu z nas po raz drugi wybra- łoby tę samą specjalizację. Dlaczego? Ano z powodu całościowego patrzenia na zdro- wie pacjenta i jego bliskich, z powodu jej praktyczności i możliwości pomocy Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5