ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/sierpień 2022 nr 291
Pro Medico • lipiec/sierpień 2022 12 Dr Marcin Gacek adiunktw InstytucieFilozofii iSocjologiiUniwersytetu PedagogicznegowKrakowie w codziennych, niby banalnych, kłopotach zdrowotnych. Przecież takich drobnych, a dokuczliwych objawów jest w medycy- nie najwięcej. W czasie pracy przyjmujemy i osoby w podeszłym wieku, i pracujących, i młodzież, i dzieci. Każda ta grupama swoje odrębności oraz odmienny sposób komuni- kacji, którego wymaga. Stałe relacje z lekarzami rodzinnymi to coś, o czym się nieczęsto wspomina, ale co wie- lu pacjentów ceni nadzwyczaj wysoko. Większość z nas pracuje w taki sposób, że odciąża kolegów specjalistów i faktycz- nie ułatwia im pracę. Trudno sobie wyobra- zić, ilu pacjentów trafiałoby na izby przyjęć, gdyby nie zatrzymywanie ich, diagnozowa- nie i leczenie na poziomie POZ. Z drugiej strony, jestem wdzięczna za wiadomość zwrotną od specjalisty na temat pacjenta skierowanego z poradni lekarza rodzin- nego. Umożliwia mi ona, między innymi, legalne wypisywanie zalecanych przez niego leków na zniżkowe recepty. Solidar- ność zawodowa, czyli wzajemny szacunek i wsparcie między lekarzami różnych spe- cjalności, wydatnie zwiększa prestiż naszej profesji. Ale czy wszyscy o tym takmyślą? W socjologii prestiż oznacza pozycję społeczną, szacu- nek, uznanie. Jest on potrzebny zarówno wspólnocie w budowaniu zdrowych relacji społecznych, jak i jed- nostce. Problemw tym, by w tymprocesie nie przekra- czać granic groteski. Fetysz prestiżu? Gdy idzieomedyków–powiedzmy towprost –przynależądogrupy typówzawodówopartychna stra- chu. Przedstawiciele szeroko rozumianegowymiaru sprawiedliwości budzą lęk przed prawem. Lekarz pomagawobliczu cierpienia, utraty zdrowia lub śmierci. Duchowni niosą otuchęwprzypadku przera- żającej bojaźni przed tym, co po niej. Wszystkie te zawody jednocześnie cieszą się prestiżemw społeczeństwie i wzbudzają mieszane uczucia. Ich przedstawiciele nara- żeni są bowiem na pokusy (sic!) popadania w skrajny cynizm. Na przestrzeni ostatnich lat w środowiskach medycznych dużo dyskutuje się o utracie prestiżu zawodu lekarza i o konieczności odwrócenia tego trendu. Stało się to tym bardziej aktualne po okresie epidemii COVID-19. Podczas niej duża część społe- czeństwa dawała wiarę autorytetom inter- netowym. Osobiście uderzało mnie porów- nanie czasówostatniej pandemii do działań w latach 60. ubiegłego wieku, gdy ktoś przywlókł epidemię ospy prawdziwej do Wrocławia. Wtedy nikt nie kwestiono- wał zaleceń ekspertów. Były to, oczywiście, naznaczone autorytaryzmem czasy realne- go socjalizmu. O problemach społeczeń- stwa opartego na braku zaufania pisałem w poprzednim felietonie pt. „Nic z intencji bez potencji”, opublikowanym w marco- wym numerze„Pro Medico”. W tymmiejscu warto dodać, iż mamy do czynienia z kryzy- sem prestiżu inteligencji jako takiej, o czym pisze np.: profesor Piotr Kulas (Inteligenc- kość zaprzeczona. Etos i tożsamość mło- dych inteligenckich elit.Warszawa 2017). Słowo „prestiż” wywodzi się od łacińskiego rzeczownika praestigium, oznaczającego iluzję, sztuczkę, kuglarstwo, stąd dawne pojecie prestidigitator – dziś iluzjonista. Pojęcie to ewoluowało. W socjologii pre- stiż oznacza pozycję społeczną, szacunek, uznanie. Jest on potrzebny zarówno wspól- nocie w budowaniu zdrowych relacji spo- łecznych, jak i jednostce. Problem w tym, by w tym procesie nie przekraczać granic groteski. I tak na przykład w XIX wieku we Francji, polscy emigranci, eksżołnierze otrzymali zasiłek pieniężny, który dzisiaj nazywalibyśmy świadczeniem socjalnym, by nie umierali w nędzy. Weterani umówili się i usilnie nazywali tę zapomogę rentą kombatancką. Było to dla nich równie waż- ne, jak chleb powszedni. Zagadnienie prestiżu zawodu lekarza jest złożone. Z jednej strony tylko kompletny ignorant może nie dostrzegać fali hejtu wylewanego na tę grupę zawodową. Z dru- giej strony, w rankingach najlepiej postrze- ganych zawodów w Polsce, lekarz zajmuje wysoką lokatę. Wszyscy potrzebowaliśmy, potrzebuje- my lub będziemy potrzebowali facho- wej medycznej pomocy. Społeczeństwo ma tego świadomość. Ale uwaga! Rankingi zawodów mogą zwieść na manowce. Dla dużej części naszego społeczeństwa, cią- gle o prestiżu świadczą oznaki wysokiego statusu społecznego, czyli luksusowe samo- chody i domy, modne wycieczki oraz stan posiadania etc. Nie dostrzegają mrocznej strony tego zawodu. Pisał o tym już w 2017 roku Paweł Reszka w swojej książce/repor- tażu pt. „Mali Bogowie. O znieczulicy pol- skich lekarzy.”Po jej lekturze odnosi się wra- żenie, że systemwepchnął lekarzy w rodzaj chocholego tańca, w którym, albo pracują po 80 godzin tygodniowo, albo kończą fru- stracją. Równocześnie każdymożewswoim życiu spotkać„Bogów” (reż. Łukasz Palkow- ski; 2014). Max Weber opublikował kiedyś głośny esej pt. „Politik als Beruf”. Po pol- sku tłumaczy się go „Polityka jako zawód i powołanie”. Jeżeli w przypadku medyków jedno z drugim nie idzie w parze, to zawsze będzie to groziło utratą prestiżu. Skąd się biorą fundamenty prawdziwe- go prestiżu? Z ciężkiej pracy i skromności (wiem, wiem jestemnaiwniakiem). Podeprę się autorytetem nieżyjącego Bogusława Kaczyńskiego, opisującego upadek jed- nej z najbardziej utalentowanych gwiazd muzyki okresu PRL.Wielbił jej genialny głos, talent, oryginalność. Niestety, tym przy- miotom dorównywała monstrualna pycha. I to ostatnie przeważyło.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5