ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/sierpień 2022 nr 291
23 Pro Medico • lipiec/sierpień 2022 Lekarz na urlopie Małgorzata Ziółkowska dyrektorOddziałuwKatowicach TowarzystwoUbezpieczeń INTERPolskaS.A. Wakacje to czas relaksu i odpoczynku dla każdego z nas. Wybierając się poza granice naszego kraju, należy pamiętać o ubezpieczeniu podróżnym. Zgodnie z zapisami ustawy o turystyce, każdy orga- nizator wyjazdu jest zobowiązany zapewnić uczestnikomubezpieczenie kosztów leczenia za grani- cą i/lub następstw nieszczęśliwych wypadków. Ubezpieczenie to jest jednak kosztem organizatora, więc warto sprawdzić, czy taka polisa (jej zakres i suma ubezpie- czenia) będzie wystarczająco pomocna, gdy coś nieprzewidzianego wydarzy się w podróży. Karta EKUZ, jak wiadomo, oczywiście daje dostęp do systemu opieki zdrowotnej w Unii Europejskiej na równi z obywatelami danego kraju. To dobitnie oznacza, że jeśli jakieś usługi medyczne w tym kraju są płatne (bądź współpłacone przez pacjenta), to polski obywatel też będzie zobowiązany zapła- cić, a dodatkowo koszt ewentualnego powrotu do kraju po wypadku, w zaleco- nych przez lekarza warunkach (na przy- kład w pozycji leżącej czy w warunkach szpitalnych) nie będzie pokryty z karty EKUZ. Poniższa historia, która zdarzyła się na Bał- kanach, niech będzie zachętą do kupienia ubezpieczenia turystycznego dla każdego lekarza i lekarza dentysty. Polisę najlepiej kupić na cały rok – tak, aby nie trzeba było pamiętać za każdym razem, przy wyjaz- dach bliższych i dalszych, nawet na kilka dni. Upalne lato na Bałkanach, w nocy była straszna burza, rozciągająca się na kilka krajów wzdłuż Adriatyku. Pewnie dla- tego rano było wyjątkowo przyjemnie i raczej chłodno, poszłam więc na plażę, aby pograć w siatkówkę. Hotel miał kilka wyznaczonych boisk na plaży i zwykle zebrał się przynajmniej jeden skład do gry. Gdy graliśmy, słońce powoli wychodziło zza chmur i powoli robiło się gorąco. Nie pamiętam, co się stało potem, kolejność wydarzeń znam już z opowieści męża i znajomych, z którymi odpoczywaliśmy. Kolejny obraz, który pamiętam, to szpital. Podobno poszłam do pokoju, bo się źle poczułam. Tego już nie pamiętam... Odpo- wiadałam logicznie na pytania, leżąc na łóżku, ale po trzech minutach zadawa- łam te same pytania w podobnej kolej- ności. Zaburzenia pamięci krótkotrwałej były oczywiste. Pogotowie Ratunkowe nie mogło do mnie przyjechać, bo byłam przytomna i mogłam chodzić... Ponieważ była sobota, mój mąż (z dużą pomocą rezydenta) wezwał taksówkę i pojechali- śmy do najbliższej przychodni. Tam jed- nak nie było neurologa, więc do kolejnej... Na koniec do szpitala, gdzie neurolog już był i wykonano mi badania diagnostyczne i podano kroplówkę. I już z tego miejsca mam pierwsze wspomnienia. Po powrocie do hotelu, a trwało to kilkanaście godzin, zgłosiliśmy telefonicznie zdarzenie ubez- pieczycielowi, przekazując wypis ze szpi- tala. Jak się okazało, w dokumentacji medycznej były opisy dalszego postępo- wania medycznego, które spowodowały, że ubezpieczyciel wysłał z Polski lekarza neurologa, który towarzyszył mi we wcze- śniejszym powrocie do kraju. Mimo iż czułam się już dobrze, lekarz zdecydował, że wrócę do kraju cztery dni wcześniej i zostanę w szpitalu w celu dalszej diagno- zy i leczenia. Gdy, jak co roku, wyjeżdżamy na waka- cje wspólnie ze znajomymi, to zwykle ja jestem osobą, która niesie pomoc medyczną, z racji wyuczonego i wykony- wanego zawodu. Jednak w tymprzypadku moje najbliższe otoczenie, nie ja, musiało odpowiednio zareagować i szybko działać. Tym razem to ja byłam zagrożona. Oczywi- ście, wszystko dobrze się skończyło, choć dziś, po roku od tego zdarzenia, wciąż nie pamiętam tych kilkunastu godzin. Prawdą jest, że ze względu na wielokrotne przy- pominanie mi tego zdarzenia, mam już utrwalone zdanie, jak to mogło wyglądać. Bardzo ważne dla mnie i mojej rodziny było to, że wszystkie koszty, jakie musia- łam ponieść w związku z tym zdarzeniem, zostały pokryte przez ubezpieczyciela: • koszty dojazdu do pierwszej przy- chodni taksówką, • koszty przejazdu między kolejnymi placówkami i powrotu do hotelu póź- nym wieczorem, również taksówką, • koszty leczenia w każdej placówce, • koszty leków, które przepisał lekarz, • koszt przyjazdu lekarza na Bałkany i wcześniejszego mojego powrotu do Polski. Sumaryczny koszt przekroczył w przeli- czeniu 14 tys. złotych. Gdyby nie polisa, którą posiadałam, musiałabym większość tych kosztów ponieść sama, bez widoków na refundację – mimo posiadanej karty EKUZ. Na podstawie tego wydarzenia zachęcam gorąco lekarzy, którzy często czują się odpowiedzialni za swoich bliskich, aby pamiętali o ubezpieczeniu podróżnym. Kupując polisę turystyczną trzeba zwery- fikować kilka zapisów w warunkach ubez- pieczenia: • Jeśli wyjeżdżam często, czy polisa pokry- je ewentualne koszty leczenia we wszyst- kich wyjazdach, na całym świecie? • Polisa nie może mnie ograniczać, czy zakres ochrony obejmuje moje aktywno- ści sportowe? • Mój stan zdrowia pozwala na podróż, jed- nak czy zaostrzenie choroby przewlekłej będzie chronione? • Jutro jadę na Słowację, ale we wrześniu do Japonii, czy suma gwarancyjna wystar- czy na pokrycie ewentualnej operacji i powrotu do kraju? Gdyby do podobnego zdarzenia doszło w Argentynie, a nie na Bałkanach, koszty byłyby zupełnie inne.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5