ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/sierpień 2023 nr 301
Pro Medico lipiec/sierpień 2023 12 prof. dr hab. n. med. Jacek Gawrychowski kierownikKatedry iOddziału KlinicznegoChirurgiiOgólnej iEndokrynologicznejŚląskiego UniwersytetuMedycznego Po co pacjentowi lekarz? Postrzeganie objawów chorobowych, ich analiza, a także umiejętność wyciągania wniosków na tej pod- stawie w odniesieniu do chorego, to postępowanie znane już od zarania medycyny. Jeżeli nie umiemy właściwie ocenić objawów chorobowych i odnieść ich do poszczególnych chorób, to w zasadzie stajemy się sparaliżowani, zarówno w zakresie ich interpretacji (diagnozy), jak i odpowiedniego działania (leczenia). W starożytnej Grecji Alkemon uważał, że cała nasza wiedza pochodzi ze zmysłów, wskazując na rolę percepcji w poznawa- niu. Czy jednak zawsze możemy wierzyć naszym zmysłom i naszemu posługiwaniu się nimi w trakcie badania fizykalnego? Czy zawsze zmysłyprzekazują realistyczny – rze- czywisty – obraz chorobowy? I czy obraz ten jest powtarzalny, bez względu na oso- bę badającego? A ponadto, jak ważna jest umiejętność wykorzystywania tych swego rodzaju pojedynczych klocków, jakimi stają się doznania osiągane za pomocą naszych zmysłów, do ich układania w całość obrazu chorobowego? Ta umiejętność daje nam możliwość kojarzenia, tworzenia powiązań, ciągów myślowych, które w miarę naby- wania doświadczenia lekarskiego stają się fundamentami wiedzy praktycznej, nasze- go doświadczenia. A czym jest to doświad- czenie, jak nie pamięcią utrwalaną w trakcie nauki, a potemw trakcie badania kolejnego chorego? Oczywiście na samym początku niezbędni są dobrze wykształceni nauczy- ciele. Czy zawsze jednak, często bezkrytycznie, należy wierzyć swoim zmysłom, i czy jed- nakwkażdympodejściu do chorego, pomi- mo największego nawet doświadczenia, w ostatecznej ocenie (diagnozie) nie należy pamiętać o słowach Owidiusza, że ludzka ocena jest zawodna, awięcdobadaniapod- chodzić należy z niezbędną dawką scep- tycyzmu? Ten sceptycyzm nie powinien być jednak utożsamiany ze sztuką nego- wania tego, co wiemy, czego nauczyliśmy się, do naszego doświadczenia, ale przede wszystkim powinien być próbą kwestiono- wania wątpliwości i dociekania możliwie najtrafniejszego rozpoznania, bo tylko takie da szanse pełnego, satysfakcjonującego wyleczenia chorego. Czyż możliwe byłoby więc dzisiaj, jak w XIX- wiecznej Anglii, by lekarze w celu ochrony swojej profesji, przyjmowali do zawodu wyłącznie ludzi uważanych za dobrze wychowanych i spełniających najwyższe standardy moralne, ale nieposiadających doświadczenia praktycznego, opierają- cych leczenie wyłącznie o zebrany wywiad i ustalając bez badania chorego – nierzadko listownie – terapię? Czyż możliwe jest więc z kolei w XXI wieku, w oparciu o fantastycz- ny zresztą rozwój nauk biologicznych, fizyki, informatyki i olbrzymiegopostępudotyczą- cego upowszechnienia nanotechnologii, doprowadzenie do sytuacji, w której o roz- poznaniu choroby i proponowanej terapii decydują na podstawie analizy dostarczo- nych danych (badań) – komputery? A te obsługiwane są i programowane, współcze- śnie zresztą coraz częściej, nie przez samych lekarzy, a przez informatyków, fizyków, wreszcie specjalistów innychdziedzinnigdy niezwiązanych z medycyną, ale za to two- rzących sztuczną inteligencję. Stąd już tylko mały kroczek do tego, aby o losachchorych–o rozpoznawaniuchorób i ich leczeniu, ale przede wszystkim o decy- dowaniu, komu zastosować terapię, a komu nie, kto zasługuje na pomoc, a kto nie – wskazywała właśnie pozbawiona jakich- kolwiek wyższych uczuć maszyna (czytaj: sztuczna inteligencja). I jeszcze jedno – jaka będzie cena takiej pomocy, a może trzeba będzie jakoś ją korumpować? Czywzwiązku z tymwystarczywięcwyłącz- nie zaprogramowana sztuczna inteligencja w założeniach ucieleśniona w niemylących się maszynach (ale nie zawsze – maszynom też zdarzają się błędy!), teoretycznie poszu- kujących najlepszego rozwiązania ściśle określonego problemu medycznego, aby pacjent spokojnie mógł wierzyć we wdro- żenie najlepszego dla niego procesu dia- gnostyczno-terapeutycznego, który da mu pomoc i wyleczenie? A co stanie się, kiedy ta inteligencja popełni błąd – tylko jaki? – medyczny? – na skutek wadliwego wylicze- nia, względnie przegrzania procesorów? Ja zaś oczyma swojej wyobraźni widzę piętrzące się stosy wnoszonych pozwów o błąd – jaki? – medyczny? w tym postę- powaniu diagnostyczno-terapeutycznym – tylko przeciwko komu? – to oczywiste – sztucznej inteligencji. I rzeczywiście lekarz jest tutaj absolutnie zbędny. Zaś sama oso- ba lekarza – wreszcie będzie mogła wtedy skupić się na tym, do czego zobowiązuje przysięga Hipokratesa. Czyż możliwe jest w XXI wieku, w oparciu o fantastyczny zresztą rozwój nauk biologicznych, fizyki, informatyki i olbrzymiego postępu dotyczące- go upowszechnienia nanotechnologii, doprowadzenie do sytuacji, w któ- rej o rozpoznaniu choroby i proponowanej terapii decydują na podstawie analizy dostarczonych danych (badań) – komputery?
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5