ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec/sierpień 2023 nr 301
Pro Medico lipiec/sierpień 2023 24 Fot. K. B. Fulbiszewska Tak było i tak być musiało POTYCZKI Z HISTORIĄ Katarzyna B. Fulbiszewska koordynatorOśrodka DokumentacjiHistorycznejŚIL Rozmowa z córką profesora Tadeusza Ginko – Anielą Kaczanowską. – We wstępie do „Wspomnień 1939-1946”, autorstwa Tadeusza Ginko, wydanych nakładem Rodziny w roku 2009 (Biblioteka Wileńskich Rozmaitości) napisała pani: „Powinność stawiali- śmy na pierwszym miejscu. Tak było i tak być musiało”. Co było tą powinnością? – Zaczyna pani od spraw bardzo poważnych, bo powinność łączyła się umojegoOjca przedewszystkimz postawą patriotyczną, zwycho- waniempatriotycznym, którewyniósł i z domu, i z gimnazjum, do któ- rego uczęszczał. To było słynne Gimnazjum Króla Zygmunta Augusta wWilnie. Trzeba pamiętać, że to były lata 20., wkrótce po odzyskaniu niepodległości. W edukacji nastąpił okres łączenia, czy też tworzenia wspólnoty i budowania postaw patriotycznych oraz nauczenia pracy na rzecz ojczyzny i odpowiedzialności za nią, jak również poświęce- nia dla niej. I to jest ta powinność – wybieranie interesu wspólnego, stawianie ojczyzny ponad własne cele. Powinność pojawia się rów- nież w sytuacjach bardzo osobistych. Kiedy Ojciec był już wśród 7 tys. partyzantów internowanych w Miednikach pod Wilnem, udało mu się na moment dostać do Wilna. Zobaczył Mamę i mnie kilkudniową w szpitalu i, żegnając się, powiedział, że niemoże zostać z nami wWil- nie, musi otoczyć opieką medyczną swoich towarzyszy broni, za któ- rych czuje się odpowiedzialny. To była odpowiedzialność za zbioro- wość. Tak jak wówczas, gdy składał przysięgę AK-owską i był wierny tamtymzasadom, jak i później, gdy składał przysięgęHipokratesa i był wierny zasadom lekarza. – Czy kiedykolwiek rozmawiała pani z Ojcem o tym, co myślał, decydując się na dobrowolną wywózkę na wschód? Co czuł, kła- dąc na szalę, z jednej stronywłasną rodzinę, z drugiej te zobowią- zaniawobec ojczyzny? – Należę do pokolenia, które nie rozmawiało z rodzicami o ich emo- cjach i uczuciach w takich ekstremalnie trudnych sytuacjach. Sformu- łowanie, że tobyła powinność i tak było i byćmusiało, pojawia się kilka razy we wspomnieniach Ojca. Zachowało się kilka listów do Mamy z okresu wymarszu oddziałów partyzanckich z Wilna, gdzie, ku zdu- mieniu czytających, kończąc list i żegnając się zMamą, Ojciecwspomi- na o losach ojczyzny, ustalamiejsce spotkania powojnie i pisze o zwy- cięstwie i wolnej Polsce. Oprócz miłości, która bije z tych listów, widać też ogromne zaangażowanie i wspomniany patriotyzm przejawiany wdokonywanych wyborach. – Cofnijmy się w czasie. Wydawać by się mogło, że dzieciństwo, wczesne lata szkolne, początek studiów upływały sielankowo i beztrosko. Kiedy to się zmieniło? – Ojca dzieciństwo wcale nie było sielankowe. To była rodzina rze- mieślnicza spodWilna. Dziadek był kuchmistrzem i cukiernikiem. Bab- cia wychowywała dwójkę dzieci – Ojciec miał o kilka lat starszą siostrę – i dorywczo szyła, by podreperować budżet rodziny. Kiedy w latach 20. te tereny przeszływewładanie Litwy, rodzina przeniosła się doWil- na. Dziadek stracił pracę, a właściwiemiejsce zarobkowania, oszukany przez wspólnika, zaczął poważnie chorować. I właśnie od czasu nauki w gimnazjum, Ojciec zaczął zarobkować udzielając korepetycji. Nie był wychowywany w cieplarnianych warunkach. Babcia była osobą bardzo zdecydowaną i konsekwentną. Wymagała od dzieci przede wszystkim odpowiedzialności. Warun- ki były surowe, ale dzieci były kochane. Po śmierci Dziadka w 1937 r. Ojciec poczuł się ogromnie odpowiedzialny za matkę i poniekąd, za studiującą sztuki piękne – siostrę. Na studiach utrzymywał się udzielając korepetycji, a na III roku stu- diów został oficjalnie zatrudniony na stanowisku zastępcy asystenta w Zakładzie Histologii i Embriologii Uniwersytetu Stefana Batorego. Akt powołania na stanowisko jest datowany na czerwiec 1939 r., więc Ojciec długo nie nacieszył się tą pracą.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5