ProMedico Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach lipiec 2024 nr 311
Pro Medico lipiec/sierpień 2024 22 FELIETON A lekarz siedzi w areszcie... Rafał Sołtysek wiceprezesOkręgowej RadyLekarskiej To był maj! Miesiąc długich i bardzo długich weekendów. Jedni siedzieli przy grillu, inni w więzieniu. Ot –„taki mamy klimat”. Fot. Chroma Stock Pierwsi należą do grona wybrańców, którzy nie spotkali się jeszcze z ojczystym wymiarem „sprawiedliwości”, drudzy, to dla przykładu lekarz rezydent anestezjologii z Gorzowa, oskarżony o zabójstwo pacjenta. Jak podają media, podczas dyżuru, chcąc zaniechać terapii uporczywej, podjął decyzję o odłączeniu aparatury podtrzymującej życie 86-letniego chorego z zatrzymaniem krążenia (operowanego wcześniej z powodu zatoru krezki, któremu towarzyszył zawał ner- ki, śledziony i jelita, niewydolność serca i nerek, zapalenie otrzewnej i sepsa). Jego kolega po fachu, lekarz rezydent z tego samego oddziału, poin- formował policję o podejrzeniu zabójstwa, którego dokonać miał wspomniany wyżej adept anestezjologii. Prokurator zapytał sędzie- go, sędzia wydał postanowienie... i Andrij K. z Gorzowa jako cyt. „lekarz oskarżony o zamordowanie pacjenta” znajduje się w areszcie (na marginesie takie anonimizowanie danych, gdy każdy wie o kim mowa – nie razi w żaden sposób prawników, skądinąd pilnujących RODO jak rottweilery, gdyby można na tym cośkolwiek przychodu uzyskać). Szpital powołał komisję do zbadania zdarzenia, a ta przyznała rację Andrijowi K. „Podjęcie resuscytacji u pacjenta, który ze względu na swój stan, nie miał szans przeżyć, byłoby nieludzkie” – tak sprawę ocenił prof. Maciej Żukowski z zarządu Polskiego Towarzystwa Ane- stezjologii i Intensywnej Terapii, nie znajdując winy rezydenta. „Żenujące jest to, że młody człowiek przyszedł do pracy, wykonywał swoją pracę i za tę pracę został aresztowany. To się w głowie nie mie- ści” – komentuje Wiesław Świtała, lubuski konsultant wojewódzki wdziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii. Apel do prokuratora generalnego, Adama Bodnara, wystosowała Okręgowa Rada Lekar- ska w Gorzowie Wielkopolskim, pisząc: „kwalifikacja tego ewentu- alnego czynu jako zabójstwo w opinii Okręgowej Rady Lekarskiej świadczy o dezynwolturze prawnej prokuratora (...) i podważa wia- rę w obiektywne prowadzenie postępowania przygotowawczego przez tę jednostkę organizacyjną prokuratury”. Prokuratura w Gorzowie (z logo „Gdzie prawo tam i obowiązek”) podaje, że ona sama, jak i gorzowski sąd uznali, że„prawdopodobień- stwo popełnienia przez podejrzanego zarzuconego mu czynu jest wysokie”, a śledztwo trwa... Lekarz ma więc siedzieć w areszcie. Z innej strony patrząc, na oficjalnej stronie Ministerstwa Sprawiedli- wości przeczytać można: „W czwartek (9 maja br.) Minister Sprawie- dliwości Adam Bodnar odwołał z funkcji prezesów i wiceprezesów sądów: prezes Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim (...), wiceprezes Sądu OkręgowegowGorzowieWielkopolskim (...), preze- sa Sądu Rejonowego w GorzowieWielkopolskim (...) oraz wiceprezes Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim (...). Przyczyną odwo- łania wskazanych wyżej sędziów (...) było powołanie ich (...) przez poprzedniegoministra sprawiedliwości w oparciu o przepisy znowe- lizowanej ustawyPrawooustroju sądówpowszechnych, którewyklu- czyły udział samorządu sędziowskiego w procesie powoływania pre- zesówsądów. Doprowadziło todo sytuacji, wktórej funkcjeprezesów i wiceprezesów sądów objęły osoby nieposiadające wystarczającego doświadczenia orzeczniczego i menedżerskiego, a także niecieszące się poparciem i zaufaniem środowiska sędziowskiego” (koniec cyta- tu)... Lekarz zaś, co warto pokornie zauważyć, siedzi w areszcie. Wielkie epoki zaczynały się od wielkich, a czasem błahych wydarzeń. Wydaje się, że epokowa zmiana w relacjach państwo-obywatel oraz lekarz-lekarz zaczęła się w Gorzowie. Nie mogę wykluczyć, że ludzie świadomi zaczną liczyć (swój) czas na„przed” i„po” sprawie gorzow- skiej... (z angielska„before Gorzów”and„after Gorzów”). Jeżeli zarzuty potwierdzą się, sprawa w zrozumiały sposób okryje kirem nasze środowisko. Jeżeli zaś zarzuty nie potwierdzą się, to nie współczujmy mieszkańcompaństw totalitarnych. Zajmijmy się lepiej sobą, bo (gdyby zarzuty się nie potwierdziły) moglibyśmy pomyśleć, że towłaśniewPolsce zamówienie pizzy i skucie człowiekawkajdany jest równie proste. PS. W marcu br. w Dubiczach Cerkiewnych, z terytorium Białoru- si, w kierunku polskich żołnierzy przedarła się grupa 50 mężczyzn. Po oddaniu strzałów ostrzegawczych, które nie przyniosły efektu, żołnierze oddali strzały w ziemię. Sprawę nagrała Straż Graniczna i przekazała do Żandarmerii Wojskowej. Żołnierzy zakuto w kajdan- ki. „Prokurator Działu ds. Wojskowych Prokuratury Rejonowej Biały- stok-Północ zarzuca, że żołnierze ci przekroczyli swoje uprawnienia poprzez oddanie w kierunku atakujących co najmniej kilku strzałów narażając ich tymsamymna bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.” 28 maja br. w tych samych Dubiczach Cerkiewnych nożem przy- czepionym do kija zadźgano polskiego żołnierza. Nie udało się go uratować. Zmarł 6 czerwca, w dniu pisania tego felietonu. Nie przekroczył on swoich uprawnień i nie naraził imigrantów na utratę życia i zdrowia.
Made with FlippingBook
RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5