ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2020 nr 274

11 Pro Medico • listopad 2020 – Który moment operacji okazał się naj- ważniejszy? – Gdy kardiochirurdzy-transplantolo- dzy z naszego zespołu (dr Maciej Urlik, dr Tomasz Stącel i dr Remigiusz Antończyk) otworzyli klatkę piersiową, okazało się, że płuca są całkowicie zniszczone, przy- pominają makroskopowo wątrobę. Płuca dawcy okazały się za duże, nie mieściły się. Trzeba było je dopasować, wykonać czę- ściową resekcję. Operacja trwała 14 godzin i choć nikt nam nie powiedział, jak to robić, skończyła się powodzeniem. – Z dumą mówi pan o swej pracy, a nie- dawno prof. Lech Cierpka – konsultant krajowy transplantologii – ogłosił, że młodzi lekarze wcale nie garną się do specjalizacji z transplantologii, bo ich to już nie„kręci”. Mylił się? – Faktycznie, gdy młody lekarz dziś koń- czy studia, może wybierać w różnych spe- cjalizacjach, szukać swej drogi, skusić się na łatwiejsze i bardziej opłacalne kierunki medycyny. Tymczasem w transplantolo- gii chodzi o coś innego. Kiedy widzę, jak chory, który był przykuty do łóżka i nie miał szans na przeżycie bez wszczepienia nowych organów, wychodzi o własnych siłach, biega, jeździ na rowerze, prze- żywam to za każdym razem niemal jak cud. To daje wielką energię do działania, takiego potężnego kopa. Za to oczywiście płacimy niemałą cenę. Cały czas żyjemy pracą, nie ma dni wolnych, świąt, week- endów. Nigdy nie wiemy, kiedy pojawi się potencjalny dawca. Przez ostatnie kilka lat wszystkie święta, to święta spędzane przy stole... operacyjnym. – Na Śląsku wykonuje się najwięcej w Polsce przeszczepień, ponad poło- wę wszystkich transplantacji serc, płuc, rogówek. Mam wrażenie, że ten dawny entuzjazm zaszczepiony przez prof. Reli- gę gdzieś sięwypalił, a przeszczepy stają się zwykłymi zabiegami? – Ja się z tym nie zgadzam, entuzjazm nie umarł, wcale nie wygasł. Liczbowo jeste- śmy nieporównywalnie lepsi, niż za czasów profesora Religi. To jednak wciąż dla mnie, dla nas, przede wszystkim pasja. Przy czym cały czas mam w sobie dużo pokory, wie- dząc, że płuca i serce to kluczowe narządy dla życia i bez nich w kilka minut człowiek umiera. Ci, którzy kończą medyczne studia, z myślą, że szybko założą gabinet i będą odcinać kupony, do nas nie trafiają, bo nie mają po co. W ciągu ostatnich 2-3 lat, mimo tego, że awansowaliśmy do pierwszej 20 w Europie pod względem liczby prze- prowadzonych transplantacji płuc, tylko dr Magdalena Latos wzmocniła nasze sze- regi. Nie widzę wielu chętnych na horyzon- cie, dziś młodzi nie chcą już bezgranicznie poświęcać się pracy. Patrząc z perspektywy czasu i własnego doświadczenia... może to właśnie oni mają rację? –Tocopanmówimłodym? Jakimożebyć dziś magnes przyciągający do wasze- go zespołu – lekarzy przywracających życie? – Mówię im, że takiej satysfakcji jak u nas, chyba nigdzie żaden lekarz nie odczuje. Jeśli widzę, że płuca są całkiem nieczynne, a człowiek po naszej operacji zaczyna żyć, to czuję się, jakbyśmy mu dawali drugie życie. My, transplantolodzy, wkraczamy wtedy, gdy inni lekarze już nie mogą nicze- go zrobić. Powiedzmy wprost, że jesteśmy ostatnimi, którzymogą jeszcze dać nadzieję na uratowanie życia. To przecież ogromna satysfakcja. – Zastanawiał się pan czasem nad tym, gdzie są granice transplantacji? – To nie jest tak, że każdemu przeszczepia- my narządy. Niestety, wielu ludzi, którzy do nas przyjeżdżają, po badaniach musi usłyszeć, że nie damy rady.Tonajtrudniejsze chwile w naszej pracy. Nikt mnie nie uczył, jak powiedzieć choremu, że nasze umiejęt- Wdwamiesiącewirus zniszczył płuca całkowicie. ności, stan wiedzy i poziom obecnej medy- cyny nie są w stanie go uratować. Po ope- racji pana Grzegorza posypały się kolejne zgłoszenia pacjentówz płucami zniszczony- mi przez COVID-19 i wielu, z powodów kli- nicznych, musiało usłyszeć odmowę, bo ich stan zdrowia nie pozwalał na pomyślny przebieg transplantacji. – Jak pan imtomówi? – Nie owijam w bawełnę. To dla mnie najtrudniejsze – to jak zabranie ostatniej nadziei. Przyznajemy, że nie damy rady przeszczepić, że ryzyko jest za duże i musi- my„złożyć broń”. To są te granicemedycyny, które nas blokują. Ponadto barierą tech- niczną„na dziś” jest układ immunologiczny. Jestem przekonany, że kiedyś wyhodujemy własne narządy i będziemy mogli je prze- szczepiać bez konieczności leczenia immu- nosupresyjnego. Wierzę, że będzie to nowa era w transplantologii. Rozmawiał: Piotr Biernat Nasz zabieg to pierwszy w Polsce, a ósmy na świecie przypadek przeszczepienia płuc u pacjenta poCOVID-19. Fot. Archiwum prywatne dr. Marka Ochmana Fot. Archiwum prywatne dr. Marka Ochmana

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5