ProMedico PS Pismo Śląskiej Izby Lekarskiej w Katowicach listopad 2020 nr 274

Pro Medico • listopad 2020 18 FELIETON Rafał Sołtysek CzłonekPrezydium OkręgowejRadyLekarskiej Chciałem sobie ponauczać rzyła i żeby móc szybko reagować na nie- prawidłowości. – Gdy wybierano pana rektorem, to jednym z głównych pańskich celów było stworzenie nowoczesnej uczelni badawczej. Co trzeba zmienić, żeby tak się stało? – Chcę zapewnić wsparcie dla naukowców i badaczy, także inwestycyjne. Kończymy unikatowy w skali kraju projekt moder- nizacji infrastruktury badawczej naszego Uniwersytetu – Silesia LabMed. Powstaje 12 laboratoriów naukowych, które umoż- liwią zaprojektowanie i wykonanie badań naukowych na światowym poziomie. W 2022 roku czeka nas ocena parame- tryczna, inna niż do tej pory, bo badająca nie wydziały, ale efekty pracy każdego naukowca indywidualnie. Dlatego stymu- lujemy badania, publikacje, popieramy współpracę międzynarodową. Po tej oce- nie zobaczymy, w jakim jesteśmy miejscu, w jakich rankingach się mieścimy. – Wspomniał pan o rankingach uczelni. Śląski Uniwersytet Medyczny, niestety, od kilku lat nie jest na ich czele... – Trzeba przyjrzeć się kryteriom tych ran- kingów. Na przykład ranking Perspektyw uwzględnia zbyt subiektywne kryteria, jak warunki socjalne, lokalowe, środowiskowe itp. Nigdy nie dorównany w tym ani Uni- wersytetowi Jagiellońskiemu, ani Warszaw- skiemu, ale też wstydzić nie mamy się cze- go. Jesteśmy wpisani na Listę Szanghajską uczelni medycznych, wprawdzie nie na eks- ponowanej pozycji, ale pokazujemy nasze możliwości i ambicje. Pamiętajmy, że Śląski Uniwersytet Medyczny kształci najwięcej studentów kierunku lekarskiego w Polsce. – Co by pan rektor powiedział mło- dym lekarzom, gdyby spytali, dlaczego powinni być dumni ze swej uczelni? – To samo pytanie niedawno zadałem sam sobie. I powiem tak, że pomimo wszyst- kich wad i problemów, to jest moja Alma Mater – matka żywicielka. Uczelnia, dzięki której poznałem podstawy tego, jak być lekarzem. Wśród profesorów naszej uczelni było i jest wiele wybitnych postaci i z tego z pewnością powinniśmy być dumni. Może nie wszystkie diamenty naszej uczelni zostały do końca oszlifowane tak, żeby były dziś brylantami. Jednak uważam, że każdy w naszym Uniwersytecie może znaleźć dla siebie miejsce i przestrzeń, żeby rozwinąć swe umiejętności i zdolności. Jestem prze- konany, że to dobre miejsce. Natomiast, moja osobowość jest tak skonstruowana, że uczucie dumy rzadkomi towarzyszy. – Ana jakie słowo by pan je zamienił? – Na przywiązanie i wewnętrzną radość. Uczelnia to nie tylko zdobywanie wiedzy ale i budowanie relacji z ludźmi, nauczycie- lami i kolegami. Spędziłem tu sześć lat stu- diów i miałem szansę szukać swegomiejsca w świecie medycyny. Mimo znacznie trud- niejszych niż dziś warunków udało mi się je znaleźć i pracuję w naszej Uczelni z przy- jemnością już ponad 20 lat. Zawsze to człowiekowi raźniej, gdy udowadnia sobie, że jest mądrzejszy od innych. Autorytetem przy tym czasem się zostaje, a i nierzadko podziwwzbudzićmożna...Taka to pokusa chełpliwości przyszła na mnie znienacka jesienią, a ja – niepomny na jej siostrę – zgubę, uległem. Zapłaciłem za to niebawem, co również mieści się w ramach prognoz podstaw katechizmu (w tymprzypadku nielichą podwójną kompromitacją). Za pierwszym razem zachciało mi się być nauczycielem prawa jazdy mojej siostrzenicy Weroniki. Wydawało mi się, że trochę się na tym znam. Myślałem (o sancta simplicis!), że setki tysięcy kilo- metrów przejechanych na czterech oraz dwóch kołach, po drogach od Triestu po lody Norwegii, dają podstawy sądzić, że za kółkiem poradzę sobie wszędzie, prócz, co przyznaję, wydostania się z jed- nokierunkowego Bytomia oraz pokonywania zagłębiowskich rond, rodem z ponarkotycznych wizji Witkacego. Po wyłożeniu Weronice zasad ruchu drogowego, przystąpiłem wraz z nią do rozwiązywania testów. Włączyliśmy odpowiedni pro- gram komputerowy i moim oczom ukazało się nocne zdjęcie ulicy w jakimś mieście. Pytanie brzmiało„czy kierowca zobowiązany jest zachować tu szczególną ostrożność?”. Po tym zaczęło się odliczanie 15 sekund na odpowiedź. Widząc umykający czas, zestresowałem się nielicho, ale opanowując emocje wskazałem odpowiedź„tak”. Otóż, drogi Czytelniku – nic bardziej mylnego! W mieście nocą kie- rowca ma zachować „ostrożność”, a nie, „szczególną ostrożność”. Komentarz do pytania szczegółowo nas o tym poucza, powołując się na odpowiednie przepisy Kodeksu. Zachowując więc (nocą w mieście) szczególną ostrożność, nieostrożnie popełniłem niewy- baczalny dla twórców testu błąd i... oblałem. Medycyna potrzebuje mistrzów – nie testów. Fot. Chroma Stock

RkJQdWJsaXNoZXIy NjQzOTU5